Interesujący

Pomnik Cushmana

Pomnik Cushmana



We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.


Cushing, Oklahoma

Cushing to miasto w hrabstwie Payne w stanie Oklahoma, Stany Zjednoczone. Populacja wynosiła 7826 w czasie spisu z 2010 r., co oznacza spadek o 6,5% od 8371 w 2000 r. [5] Cushing została założona po Land Run 1891 przez Williama „Billy'ego Rae” Little'a. Został nazwany na cześć Marshalla Cushinga, prywatnego sekretarza amerykańskiego poczmistrza generalnego Johna Wanamakera.

Boom naftowy w 1912 roku doprowadził do rozwoju miasta jako centrum rafinacji. [6] Dziś Cushing jest głównym ośrodkiem handlu ropą naftową i punktem rozliczeniowym dla West Texas Intermediate na Nowojorskiej Giełdzie Handlowej [7] i jest znane jako "Ropa Crossroads of the World".


Rodziny Wright i McKenrick

Ira był szanowanym człowiekiem w swojej społeczności i kręgu. W swojej książce , Genealogia historyczna i biograficzna Cushmanów: potomkowie Roberta Cushmana, purytanina, od roku 1617 do 1855 Henry Wyles Cushman stwierdził:
Zawsze zachowywał charakter dżentelmena i uczciwego człowieka, bez względu na to, jakie były jego wady. Został zauważony w obwodzie, w którym praktykował prawo, ze względu na swój dowcip i bezstronność. Wiele jego uwag stało się przysłowiowymi w tym regionie. był aktywnym, energicznym (sic!) biznesmenem, o porywczym temperamencie i nieco skłonnym do idealnych schematów, które nie zawsze okazywały się najbardziej trwałe i produktywne.
Tacy mężczyźni są zwykle cenni dla społeczeństwa, ale nie dla siebie. Bez nich nasz kraj prosperowałby znacznie mniej niż dotychczas. Dlatego mają być zaliczani do użytecznych członków społeczności”.

Nagrobki Clarka i Caty Grout Cushman, cmentarz Passumpsic,

Clark Cushman był rolnikiem i karczmarzem w Barnet, VT. Został pochowany na cmentarzu Passumpsic. Według Historyk y Barnet, Vermont, od wybuchu Francuzów i Indian wojna do współczesności z danymi genealogicznymi wielu rodzin, autorstwa Frederica Palmera Wellsa, Clark wykonał cegły użyte do budowy swojego domu i innych budynków w Barnet. Był synem Paula Cushmana (6) (1741-1808) i Anny Parker (1747-1822) z Charlestown, Sullivan New Hampshire. Parkerowie przybyli do kolonii Massachusetts około 1640 roku, zaledwie 20 lat po Separatystów. (Pielgrzymi). Najprawdopodobniej byli purytanami, na pewno kalwinistami. Matką Anny Parker była Anne Morse (1681-1707), której rodzina urodziła w 1791 roku sławę Samuela z alfabetu Morse'a.
Purytanie Nowej Anglii, Massachusetts Bay Colony
Akt małżeństwa Paul i Anna Parker Cushman 14 października 1776

Według Henry'ego Wylesa Cushmana Paul był kowalem. Stwierdza również, że podczas wojen indyjskich udał się do Kanady z oddziałami ekspedycyjnymi, aby sprowadzić jeńców z powrotem do kolonii. On i Anna mieli dziesięcioro dzieci, które przeżyły dorosłość.

Rodzicami Paula Cushmana byli Joshua Cushman (5) (1708-1764) i Mary Soule (1711-1750). Mary była wielką prawnuczką George Soule (1601-1679), a Mayflower Pasażer i osoba podpisująca kompakt Mayflower. Chociaż przodkowie rodziny Cushman nie przybyli na Mayflower-pierwszy statek, oni byli i jesteśmy potomkami 8 mężczyzn, kobiet lub dzieci, którzy byli pasażerami. Co więcej, Mary Soule była wielką wnuczką Johna Soule (1632-1707) i Ester Delano (1640-1735), łącząc nas w ten sposób z rodziną Delano i Franklinem Delano Rooseveltem.

Nagrobek Joshua Cushmana na cmentarzu Mayflower, Duxbury, Mass. Jest na nim napisany: „Tu spoczywa pan Joshua Cushman, który zmarł 25 marca 1764 roku”.
Rodzicami Jozuego byli Robert Cushman (4) (1664-1757) i Persis Lewis (1671-1744). Robert Cushman dożył 92 lat, ożenił się po raz drugi w wieku 80 lat. Jego rodzicami byli ( Thomas Cushman (3)( 1637-1726) i Ruth Howland (1637-1726). z The Howland i Tilley Mayflower. Jej ojciec był John Howland (1593-1672), Pasażer Mayflower, który się ożenił Elżbieta Tilley (1607-1686) także Pasażer Mayflower. Elżbiecie na statku towarzyszyli jej rodzice, John Tilley (1571-1621) i Joan Hurst Tilley (1568-1621). Oboje zginęli podczas pierwszej trudnej zimy po przyjeździe.
To pokazuje utratę życia w pierwszym roku życia w Nowej Anglii

Thomas został ukarany grzywną w wysokości 5 funtów przed ślubem za utrzymywanie stosunków cielesnych z Ruth przed ślubem, ale po kontrakcie. Nie było to niczym niezwykłym w tamtych czasach i nie wydawało się, aby nadszarpnęło reputację żadnej ze Stron.

Thomas był synem Starszego Thomasa Cushmana (2) (1608-1691), który przybył ze swoim Ojcem Robertem Fortuna w 1621-drugi statek i Mary Allerton (1616-1699), który jako dziecko był Pasażerem Mayflower. Jej rodzice, Izaak Allerton (1683-1658) i Mary Norris Allerton (1581-1621) byli również Pasażerami. Mary zmarła pierwszej zimy, kiedy zginęło 45 ze 102 Pasażerów.


Nagrobki

Przepraszam, jeśli jesteś zainteresowany. To ironia, że ​​piątek 13. nie dotarł, ale mam ku temu dobry powód. Nie żeby to był piątek trzynastego i jest to jeden z bardziej przerażających pomników i największych momentów “WTF?” wszystkich naszych przeżyć, ale ponieważ Mam nowy laptop! (“squee,” jak mówią dzisiaj młodzi ludzie, tak myślę?) A w zeszłym tygodniu wszystkie pliki nie zostały jeszcze przeniesione. Więc nie miałem żadnych zdjęć i ciężko było nad tym pracować. Dam ci więcej niż do tej pory - nasza strona z ukrytymi zdjęciami jest wciąż w budowie - ale ten cmentarz okazał się tak niesamowicie WTF, że nie mogę go przepuścić.

Woodstock to kolejna niewielka osada bez osobowości prawnej w północnym hrabstwie Champaign. Był to jednak nieplanowany postój pociągu pogrzebowego Lincolna, zanim przejechał przez wspomnianą już Cable i zjechał do popularnej Urbany w stanie Ohio. Ale żeby być z tobą całkowicie szczerym . . . Na razie pomijam wskazówki, ponieważ nie pamiętam dokładnie, jak dotarliśmy na cmentarz. Było to jednak dość oczywiste, choć zdecydowanie niezręczne. Nie planowaliśmy się wydostać, ponieważ w tym czasie robiło nam się trochę zimno i zmęczeni, ale kiedy jechaliśmy, zaczęliśmy krzyczeć: „Co to jest? CO to jest?” I to, co zamierzam ci pokazać Zdecydowanie zasłużyłem na trochę czasu na twarz. Oto, co się dzieje, gdy twój krewny jest amatorskim rzeźbiarzem i początkującym geneaologiem i ktoś mu powiedział, że jest naprawdę dobry w obu. I tak. Posiada własny szklany baldachim. Hej, nie chciałbym tego wszystkiego “śliczny” prace rzeźbiarskie, które zostałyby zakłócone przez żywioły, prawda?

Creeptacular czy po prostu dziwaczne?

To jest pomnik . . . no około 50 osób. Rodziny Cushman, Hewitt i Gifford są tu upamiętnione płaskorzeźbami i posągowymi formami samych siebie wykonanymi w, ach, cemencie. Widocznie. Cokolwiek to jest, jest trudne. Nazwy są identyfikowane w marmurowych paskach lub kwadratach dołączonych do, hm, głównego . . . struktura, z epitafiami, takimi jak “Babcia Cushman,” “Ciocia Jackson,” i “Siostra Lucy Hewitt” i znacznie mniej informacyjnymi “Scott” i “Charlotte”.

Natychmiast rozpoznawalny. . . jako ludzie!

Marmurowe płyty u góry opisują całą historię życia i historię Cushmanów oraz ich przybycie do Ohio. Ale czekać! Tam’s jeszcze! Jeśli masz dość niewytłumaczalnych posągów, list nazwisk i niejasno pełzających płaskorzeźb popiersia ludzi o nieokreślonych nazwiskach, przejdź się za, ach, pomnikiem.

Być może jest to naprawdę niewytłumaczalne, ponieważ istnieje inny nagrobek poświęcony temu samemu zwojowi honoru. Ale myślę, że był poza historią Cushmana i naprawdę chciał, aby ta rzecz miała cztery w pełni zakryte strony. (Wokół podstawy tej rzeczy, nawiasem mówiąc, oprócz nazw trzech rodzin, są nazwy wojen I przypuszczać byli w to zaangażowani, a rzeźbiarz po prostu nie wymieniał wojen z czubka głowy).

Siostro Łucjo, nadszedł czas. . .

Och, tak, powiedziałem „cztery boki”. W sumie jest sześć ogromnych rzeźb otaczających końce i szesnaście małych rzeźb popiersia otaczających dół. Niektóre z dużych posągów zasługują nawet na długie opisy z marmuru. Teraz, chociaż zgadzam się, że jest to naprawdę sprytny sposób na połączenie upamiętnienia cmentarza i historii rodziny, niestety jest to . . . cóż, słuchaj, będę naprawdę szczery, dobrze? To jest naprawdę brzydkie. I niezbyt dobrze wyrzeźbiony. Albo cokolwiek robisz z cementem. Osobiście wybrałbym inne medium. A może nie obciążyłem tego aż tak bardzo z około dwudziestoma czterema, dwudziestoma pięcioma osobami. Ale to jest to, co dostajesz, wiesz. Ale dość napięcia. Poznajmy naszego nieustraszonego artystę.

Ach tak, zmarły wielki Warren S. Cushman! Co? Kto? Cóż, według bardzo przydatnej strony AskArt, pochodził z Woodstock w stanie Ohio, który pozostał głównie w tej okolicy, zatrzymując się w okolicach Springfield i Urbana. W opisie zaznaczono również, że był "w dużej mierze samoukiem" (żartujesz! Nigdy nie mogłem się domyślić) i że malarstwo było jego główną mocną stroną, chociaż zaczął trochę fotografować. I to jest prawie cały opis, który widzę bez zakładania konta. Ale wydaje się, że ten człowiek sprzedał przynajmniej kilka obrazów! Mam nadzieję, że był dobrym malarzem, rzeźba nie robi tego za niego. Ale miło z jego strony, że umieścił autoportret na swoim nagrobku. I ktokolwiek jest obok niego– dał się tak ponieść obrazowi, że zapomniał umieścić na nim imię gdziekolwiek. Jeśli nie możesz zobaczyć tych dat, urodził się w 1845, a zmarł w 1926. Podobno był znany z monumentalnej rzeźby, ale mam nadzieję, że to jedyny przykład. (Przepraszam! Jeśli myślisz, że jestem wredny, naprawdę przepraszam, ale to jest cholernie brzydkie! Czy naprawdę myślisz, że to nie jest?)

Reszta cmentarza Woodstock jest naprawdę bardzo ładna i warta obejrzenia. Istnieje historyczny znak upamiętniający Woodstock jako przystanek dla pociągu pogrzebowego Lincolna, a okolica jest ładna, raczej zadbana i oferuje wspaniałe widoki. Wyjątkowe i niezwykłe są tutaj również dość standardowe, a dla tylu dziwnych kamieni, ile jest, są też naprawdę ładne. Nawiasem mówiąc, niektórzy z Cushmanów mają kilka bardziej standardowych kamieni, a wśród nich są świetne przykłady prawidłowej renowacji, bardzo gustownie wykonanej.


MOJE STAWIENIE NA NARODOWY POMNIK DZIADÓW

W moich ostatnich dwóch postach (tu i tutaj) podzieliłem się refleksjami na temat pełnometrażowego filmu dokumentalnego Kirk Cameron’s 2012, Monumentalny. Jeśli nie widziałeś filmu dokumentalnego, jego tytuł pochodzi od ogromnej granitowej rzeźby w Plymouth w stanie Massachusetts, znanej jako Narodowy Pomnik przodków. Dramatyczny punkt kulminacyjny filmu pojawia się podczas piętnastominutowego odcinka, kiedy Cameron i współproducent Marshall Foster chodzą wokół podstawy pomnika i omawiają jego przesłanie dla dzisiejszych Amerykanów. (Możesz zobaczyć fragment tutaj.) Twierdzą, że pomnik ilustruje formułę Pielgrzymi’ “ na sukces.” Jeśli będziemy słuchać nauczania “małej grupy wyrzutków religijnych, którzy założyli ten kraj” ( w 1620?), wtedy Ameryka ponownie stanie się prawdziwie krajem wolności obywatelskiej, ekonomicznej i religijnej.

Miałem zaszczyt odwiedzić ten sam pomnik, kiedy kilka lat temu prowadziłem badania nad Pielgrzymami i odszedłem z zupełnie innym zestawem refleksji niż te Camerona i Fostera. Zamiast próbować je teraz parafrazować, podaję poniżej fragment mojej książki Pierwsze Święto Dziękczynienia: co mówi nam prawdziwa historia o kochaniu Boga i uczeniu się z historii (Wydawnictwo Intervarsity, 2013):

Narodowy pomnik przodków, Plymouth Massachusetts

W 1889 r. mieszkańcy Plymouth poświęcili pomnik „przodkom”, którzy osiedlili się tam dwieście sześćdziesiąt dziewięć lat wcześniej. Szukałem tego, kiedy kilka lat temu odwiedziłem Plymouth. Stoi nieco na uboczu, w środku dzielnicy mieszkalnej, może milę na północny zachód od dzielnicy turystycznej wokół Plymouth Rock. Znany jako Narodowy Pomnik Dziadów, pomnik wznosi się osiem pięter nad okolicą.

Wyrzeźbiony z trzystu ton granitu z Nowej Anglii, ma masywny ośmiokątny cokół, na którym stoi wysoka na trzydzieści sześć stóp kobieca postać z napisem „Wiara”. Przypomina Statuę Wolności, stoi przed Plymouth Harbor z Biblią w lewej ręce, prawą skierowaną ku niebu, aby symbolizować nadzieję Pielgrzymów na niebo. W kręgu wokół piedestału znajdują się cztery inne ogromne postacie, każda klasycznie udrapowana (pomyśl „togi”) i nosząca imiona Wolność, Prawo, Edukacja i Moralność.

[Rzeźba] jest imponującym wyczynem artystycznym i na swój sposób inspirującym. Jednak jako historyk, stojąc tam, nie mogłem przestać myśleć o pomniku jako o metaforze tego, jak czasami podchodzimy do przeszłości. Wolimy naszych bohaterów większych niż życie, nieskomplikowanych i nieskazitelnych. W ten sposób, nigdy nie robiąc tego świadomie, często przekształcamy prawdziwych, ale wadliwych bohaterów, których spotykamy, we wcielenie cnót, które staramy się podtrzymywać. Kiedy skończyliśmy, „synowie Adama” stali się greckimi bogami.

Prawdę mówiąc, jest wiele do podziwu w „towarzystwie zwykłych Anglików”, którzy zeszli z lądu Mayflower prawie cztery wieki temu. Byli to mężczyźni i kobiety o głębokim przekonaniu, niespokojnie zniechęceni, gotowi cierpieć ze względu na zasady. Wykazali się ogromną odwagą i wytrwali w obliczu niewypowiedzianych trudności i strat. Kochali swoje dzieci, kochali ciało Chrystusa i porzucili wszystko, co było im znajome, aby służyć obojgu.

Jest tu wyraz miłości ofiarnej, która zarówno pokora, jak i inspiruje. Jeśli w pewnym sensie Pielgrzymi są naszymi przybranymi przodkami, to pozostawili nam w spadku bezcenny chrześcijański przykład wiary, działania i wytrwałości, i warto o tym pamiętać.

A jednak ludzka słabość, do której nawiązał [Pielgrzym Diakon] Robert Cushman, jest również ważną częścią historii Pielgrzymów. Kłócili się między sobą. Byli zbyt ufni, często oszukiwani zarówno przez obcych, jak i rzekomych przyjaciół. Byli etnocentryczni, a czasem zadufani w sobie.

Walczyli ze swoimi finansami. (Zajęło im dwadzieścia osiem lat, zanim spłacili Kupcom Awanturników). Przybyli do Ameryki jako „czułe stopy”, nieprzygotowane na odniesienie sukcesu jako rybacy, oczekując klimatu podobnego do tego na Riwierze Francuskiej i myśląc, że osiedlili się na wyspie ponad rok po ich przybyciu. Byli przestraszeni przez wilki. Zgubili się w lesie. (Niedługo po pierwszym zejściu na brzeg William Bradford został złapany przez pułapkę na jelenie indiańskie i dyndał bezradnie do góry nogami, ale według mojej wiedzy nie ma pomnika upamiętniającego to.)

W nadchodzących latach będą mieli trudności z utrzymaniem pastora, zięć starszego sprzeniewierzy im się, a wielu z nich wyprowadzi się w poszukiwaniu większych gospodarstw, co skłoni Williama Bradforda do mówienia o kościele w Plymouth jako „stara matka, która się zestarzała i porzuciła swoje dzieci”.

Ale po co wspominać o tych ostatnich rzeczach? Dlaczego po prostu nie skoncentrować się na pozytywach? Wiele lat temu przemawiałem na obiedzie sponsorowanym przez narodową organizację patriotyczną, a podczas posiłku mój gospodarz, który sam był chrześcijaninem, zapytał mnie właśnie o to. Nie byłam przygotowana na jego pytanie i potknęłam się w odpowiedzi. Gdybyśmy mogli powtórzyć tę rozmowę dzisiaj, podałbym trzy powody, dla których bardziej zrównoważone jest podejście.

ten pierwszy to proste zobowiązanie do uczciwości. Jak wskazuje chrześcijański uczony Ronald Wells, uczciwa historia „oznacza więcej niż tylko mówienie prawdy opartej na faktach, ale także mówienie prawdy w całej jej złożoności i dwuznaczności”.

druga, uznając słabości bohaterów historii, przekazujemy również dokładniejsze przedstawienie ludzkiej natury. „Monumentalna” historia – historia, która zasłania ludzkie słabości i niedociągnięcia – nie jest po prostu niedokładna. Uczy złej teologii, nie pozostawiając miejsca na utrzymujące się skutki grzechu w sercach postaci, które podziwiamy. Jest to szczególnie ironiczne w odniesieniu do Pielgrzymów, ponieważ byli oni przesiąknięci reformowanym, protestanckim światopoglądem, który kpił z wszelkich pretensji do doskonałości.

„Czy ci, którzy nawracają się do Boga, mogą doskonale przestrzegać [Jego] przykazań?” - pytał Katechizm Heidelberski, wyznanie protestanckie popularne w Holandii, kiedy Pielgrzymi byli w Lejdzie. „Nie”, brzmiała odpowiedź, „ale nawet najświętsi ludzie w tym życiu mają tylko mały początek tego posłuszeństwa”. Jeszcze mocniejszym językiem Jan Kalwin nalegał, aby chrześcijanie nosili „szczątki niedoskonałości” do grobu. Niech „święty sługa Boży” rozważy działanie w swoim życiu, „które uważa za najwspanialsze”, napisał Kalwin w Instytutyi „niewątpliwie znajdzie w nim coś, co ma smak zgnilizny ciała”.

Kiedy Paweł i Barnaba dowiedzieli się, że poganie z Listry chcą złożyć im ofiary, rozdarli swoje szaty i zawołali: „Dlaczego to robicie? My też jesteśmy ludźmi o takiej samej naturze jak wy” (Dz 14:15). Myślę, że wielu Pielgrzymów zareagowałoby podobnie na Narodowy Pomnik Ojców.

Trzeci i wreszcie, kiedy robimy miejsce dla słabości naszych bohaterów w naszych opowieściach o przeszłości, jednocześnie robimy większe miejsce na chwałę Bożą”.. Pamiętaj o słowach Pana skierowanych do Pawła: „Moja moc doskonali się w słabości” (II List do Koryntian 12:9). Jak zauważył pewien współczesny autor chrześcijański, to nie nasza słabość hamuje działanie Boga w nas, ale nasze „złudzenia siły”.

Pielgrzymi nie mieli takich złudzeń. „Nasza podróż… . . był tak samo pełen krzyży, jak my, był krzywy”, wyznał diakon Robert Cushman, „ale Bóg może wiele zdziałać”. „Jak nieliczni, słabi i surowi byliśmy na początku”, wspominał Pielgrzym Edward Winslow, „a jednak Bóg nas zachował”. „Co mogłoby ich teraz podtrzymać, jeśli nie Duch Boży i Jego łaska?” – zapytał zdumiony gubernator William Bradford. W całej jego historii [Plantacji Plymouth] Bradford wydaje się chlubić słabością Pielgrzymów, ale jego cel w tym jest jasny:

. . . aby ich dzieci mogły zobaczyć, z jakimi trudnościami zmagali się ich ojcowie, przechodząc przez te rzeczy w ich pierwszych początkach i jak Bóg ich poprowadził, pomimo wszystkich ich słabości i ułomności,.

Udostępnij to:

Lubię to:


Obelisk

Termin obelisk był używany w koloniach amerykańskich i wczesnej Republice w odniesieniu do smukłego trzonu lub filaru o czterech ścianach, których szerokość zmniejszała się od podstawy do szczytu piramidy. Obeliski były zazwyczaj wykonane z drewna, granitu, marmuru lub, jak zalecił Jefferson, „grubego kamienia” (zobacz tekst). Według Batty Langley w Nowe zasady ogrodnictwa (1728), mogły być również wykonane z kraty i pokryte pnączami, aby dać efekt żywego obelisku (zobacz tekst). Niektóre obeliski zostały umieszczone na cokołach, które były sześcianami lub formami świątyń, inne wznosiły się bezpośrednio z ziemi.

W projektowanym krajobrazie obelisk pełnił dwie funkcje: jako ozdoba ogrodowa oraz jako pomnik o znaczeniu emblematycznym. Obeliski odgrywały ważną rolę w projektowanym krajobrazie lub ogrodzie rozkoszy, ponieważ zakreślały widok lub zapewniały miejsce, z którego można było podziwiać widok. W tym celu autorzy traktatów zalecali umieszczanie obelisków na podwyższonych stanowiskach, choć zabieg ten nie zawsze był stosowany. Obeliski o różnej wielkości umieszczano albo w centrum otwartych przestrzeni, albo na końcu dróg komunikacyjnych. W obu przypadkach pełniły one funkcję punktów kontaktowych. Często pojawiały się w otworach, gdzie promieniste linie wzroku były wyraźne, jak wskazała Hannah Callender w swoim opisie posiadłości sędziego Williama Petersa w Belmont koło Filadelfii z 1762 r., gdzie napisała, że ​​aleja „wygląda na obelisk” (zobacz tekst). Ώ]

W XIX-wiecznej Ameryce obelisk został wykorzystany na monumentalną skalę w projektowaniu krajobrazu publicznego. Niektóre przykłady zostały zbudowane jako puste szyby, które można było wspiąć się za pomocą wewnętrznych schodów prowadzących do wewnętrznych platform widokowych lub zewnętrznych galerii, umożliwiając zwiedzającym panoramiczny widok na otaczający krajobraz. ΐ] Pomnik Bunker Hill Solomona Willarda w Bostonie był najwcześniejszym tego typu obeliskiem, datowanym na 1825 r. [Ryc. 1]. Α] Monumentalne obeliski były również uderzającymi punktami orientacyjnymi na stosunkowo niskiej panoramie miejskiej pierwszej połowy XIX wieku. Robert Mills, architekt Washington Monument w Waszyngtonie, zaprojektował kilka monumentalnych obelisków, które służyły zarówno jako wieże obserwacyjne, jak i ekspozycje miejskie [Rys. 2]. Β]

Bogate antyczne skojarzenia obelisku nadały mu znaczenie symboliczne. Jego początki w Egipcie, znaczenie w świecie rzymskim, a od renesansu zastosowanie w ogrodach i parkach, nadały amerykańskiemu słownictwu egzotyczny i historyczny krajobraz. Kilka cytatów zebranych w traktatach opisuje najbardziej znane przykłady starożytnych obelisków, z których wiele przetrwało do czasów współczesnych. Na przykład wykopaliska w Rzymie w XVII wieku ujawniły dziesiątki egipskich obelisków, które zostały ponownie wzniesione w całym mieście. W tym samym czasie współczesne obeliski zdobiły ogrody francuskie, takie jak Wersal. Wiele wspaniałych ogrodów w Wielkiej Brytanii w XVIII wieku również zawierało obeliski: Castle Howard, Chiswick House, Holkham Hall i Montacute House, żeby wymienić tylko kilka. Γ] Wraz z francuską inwazją na Egipt w 1798 r. wzrosło upodobanie do egipskich posągów i stylów, a obeliski coraz częściej pojawiały się jako rekwizyty w ogrodach. Δ] Tak więc tradycja obelisków w europejskich ogrodach i przestrzeni publicznej, przekazywana za pośrednictwem literatury, europejskich projektantów i amerykańskich gości za granicą, miała znaczący wpływ na amerykańską praktykę ogrodniczą. Zarówno Ephraim Chambers (1741-143), jak i Noah Webster (1828) opisali użycie hieroglificznych inskrypcji na obeliskach, które wyrażały historyczną tradycję, z której wywodzi się forma.

W Ameryce wybór obelisku do upamiętnienia politycznego w przestrzeni publicznej został odnotowany w okresie rewolucyjnym w Williamsburgu w stanie Wirginia, gdzie pomnik miał na celu uhonorowanie tych, którzy sprzeciwiali się ustawie stemplowej. Uchylenie tego aktu zostało uczczone wzniesieniem tymczasowego obelisku w Boston Common, co ilustruje druk Paula Revere'a [patrz ryc. 6]. Po wojnie o niepodległość Pierre-Charles L’Enfant określił obeliski jako dekoracje w nowej stolicy, które miały upamiętnić bohaterów rewolucji. Jego plan z 1792 r. wskazywał na te pomniki upiększające place publiczne nowej stolicy [patrz ryc. 8]. Związek z republikańskim Rzymem, miejscem wielu obelisków, był częstym odniesieniem ikonograficznym we wczesnych federalnych dekoracjach i retoryce. Obelisk był popularnym pomnikiem publicznym i politycznym, jak twierdził Robert Mills, nie tylko ze względu na jego skojarzenia z antykiem i republikanizmem, ale także dlatego, że jego powierzchnie pozwalały na umieszczanie napisów, które mogłyby uszczegółowić funkcję pomnika. Opisał na przykład, jak ornamentyka na jego projekcie obelisku Bunker Hill symbolizowała tworzenie unii federalnej przez stany (zobacz tekst).

Egipski obelisk był odpowiedni do wyrażania wczesnej narodowej symboliki ze względu na zrównanie nowo powstałych Stanów Zjednoczonych z inną „pierwszą cywilizacją”. Masoneria wspierała także związek ze starożytnym Egiptem. Obelisk był przykładem „architektury sześciennej” preferowanej przez krąg architektów masońskich z Burlington, wywodzącej się od Palladia i Jamesa Gibbsa i praktykowanej w Ameryce przez Thomasa Jeffersona i Benjamina Henry’ego Latrobe’a. Był postrzegany jako odrzucenie barokowego eklektyzmu i kolonialnej architektury anglo-holenderskiej z czerwonej cegły. Dla amerykańskich masonów budynek nabrał politycznego charakteru, który rozciągał się na ogród. Ε]

Robert Mills zwrócił uwagę, że zmniejszająca się szerokość sprawia, że ​​obelisk jest lżejszy i bardziej wdzięczny niż inna popularna forma pomnika, kolumna. Solomon Willard wolał obelisk od kolumny, ponieważ ta ostatnia jest zbyt „wspaniała” (zobacz tekst). To zarówno efekt malowniczy, jak i historyczne znaczenie obelisku skłoniły J. C. Loudona do polecenia go w ogrodzie (zobacz tekst).

Fala budowy pomników i poprawy stanu cywilnego, która naznaczyła wczesny okres federalny, niosła ze sobą coraz większą liczbę obelisków. Belmont, posiadłość Baltimore Charlesa François Adriena le Paulmiera, le Chevalier d'Annemours, zawierała obelisk zbudowany na cześć Krzysztofa Kolumba [patrz ryc. 9] i Ashley Hall w Charleston w Południowej Karolinie, wystawiony na pamiątkę porucznika gubernatora William Bull [ryc. 3].

Wizualne i tekstowe dowody otaczające obelisk Charlesa Willsona Peale'a przedstawiają wyraźną korelację między użyciem, cytowaniem traktatu i obrazem opartym na wczesnych amerykańskich źródłach pierwotnych. Peale zauważył, że polegał na definicji George'a Gregory'ego w Słownik Sztuki i Nauki (1806–7, 1816) przy budowie obelisku w swoim ogrodzie w Belfield. Opis Grzegorza podawał proporcje i wymiary „ściętej, czworokątnej i smukłej piramidy”, którą Peale naszkicował w swoich listach i wpisał na obelisku [patrz ryc. 10]. Symboliczne znaczenie tego obelisku zostało również zasugerowane w traktacie Grzegorza opisującym obelisk zbudowany dla upamiętnienia Ptolemeusza Filadelfosa, starożytnego Egipcjanina, który zbudował wielką latarnię morską i bibliotekę w Aleksandrii, i po którym mógł się wzorować Peale z Filadelfii (zobacz tekst ).

Obeliski ogrodowe Jeffersona i Peale'a służyły celom prywatnym, ale także upamiętniającym, ponieważ obaj mężczyźni planowali wykorzystać elementy ogrodowe, które ostatecznie stały się ich nagrobkami. W każdym przypadku te osoby publiczne mieszały skojarzenia polityczne i prywatne w wyborze inskrypcji. Oprócz znaczenia politycznego, użycie egipskiego obelisku do zdobnictwa pogrzebowego było dobrze ugruntowane w Ameryce. Dyskusja wokół projektów cmentarza Mount Auburn w Cambridge w stanie Massachusetts wywołała zainteresowanie zabytkami i architekturą w stylu egipskim na wczesnych wiejskich cmentarzach. Obrońcy planów budowy cmentarza nazywali go „architekturą zmarłych”, ponieważ prawie wszystkie ocalałe egipskie budowle czy zabytki miały cel pogrzebowy. Ζ] Egipska praktyka umieszczania grobowca „w środku piękna i bujności natury” Η] była również cytowana jako uzasadnienie dla tego nowego typu ogrodu [Ryc. 4 i 5].

Obelisk miał długą i nieprzerwaną tradycję w amerykańskim projektowaniu krajobrazu, która rozpoczęła się w koloniach i trwała aż do XIX wieku. Ta funkcja była wykorzystywana zarówno w ogrodach publicznych, jak i prywatnych, w skali od kilku stóp do najwyższych gmachów w amerykańskiej architekturze, aż do pojawienia się drapacza chmur. Obeliski przetrwały w czasie pomimo zmian stylów ogrodowych, znajdując miejsce w anglo-holenderskich krajobrazach Williamsburga w Wirginii w połowie XVIII wieku, a także w malowniczych krajobrazach wiejskich cmentarzy sto lat później.


Pomnik Cushmana - Historia

TY WYPEŁNISZ!”

Historia Parku Roberta Cushmana
Fairhaven, Massachusetts

Prezent z
HENRY HUTTLESTON ROGERS
Dedykowane
28 PAŹDZIERNIKA 1908
Materiał zbadany i zintegrowany
Za pomocą
MABEL HOYLE KNIPE
FAIRHAVEN, MASSACHUSETTS
STYCZEŃ 1979
POŚWIĘCENIE
Ten projekt badawczy
“NAPEŁNI SIĘ TO W GÓRĘ!”
jest z wdzięcznością oddany
do
JOHN J. LOWNEY
oraz
AUDELL W. MONK
którzy łaskawie stoją zawsze gotowi,
do augnent
badania z ciepłym i osobistym wspomnieniem.

Pierwsi osadnicy Fairhaven wznieśli swoje domostwa w dwóch konkretnych obszarach. Jedna grupa znajdowała się w pobliżu wejścia Sconticut Neck, druga w dzielnicy Oksford. Tam, gdzie obecnie znajduje się centrum Fairhaven, we wczesnych latach znajdował się tylko brzeg z gęstym lasem schodzącym do brzegu. Komunikację między dwoma okupowanymi miejscowościami zapewniała początkowo wyboista droga, znana dziś jako „boczna droga”. Prawie sto lat później, w celu łatwiejszego dotarcia do rozrastających się dzielnic, wydrążono z lasu drugą drogę. teren. To było równoległe do pierwszego, ale znacznie na zachód od niego i stało się znane jako Adams Street.

W miarę jak obie osady stawały się coraz bardziej zaludnione, domy mieszkalne i wczesne budynki handlowe rozciągnęły się daleko na zachód w kierunku rzeki Acushnet od osady Neck. Rozwinęła się zaludniona główna wioska i potrzebna była inna, bardziej bezpośrednia droga, która biegłaby wzdłuż brzegu rzeki i łączyła tę centralną dzielnicę z domami Oksfordu.

Tak więc 6 maja 1795 r. obywatele postanowili wytyczyć taką drogę. Ten dojazd, raz osiągnięty, stał się znany jako Main Street, ale przy opracowywaniu drogi brzegowej i inżynierowie-amatorzy musieli zmierzyć się z poważnymi problemami konstrukcyjnymi.

Na północ od centralnej wioski obszar około dziesięciu lub więcej akrów zajmował zbiornik wodny, częściowo świeży, częściowo pływowy –, który stwarzałby problemy z budową ciągłej drogi dojazdowej do Oksfordu, dla szerokiej i krętej potok pływowy od lat wdzierał się na obszar lądowy między obecnymi ulicami Spring i Bridge Street. Potężnie pchał w kierunku północno-wschodnim, zasilając wody pływowe w głąb trzcinowisk i bagien. Ponadto z bagien w północnej dzielnicy wije się mały naturalny strumyk znany jako Rzeka Śledzia. Wynurzył się, aż dotknął w przybliżeniu miejsca Huttleston Avenue, gdzie zanurzył się pod ziemią i zapewnił źródła świeżej wody, aby wzmocnić przypływ i odpływ potoku pływowego. W ten sposób powstał staw o powierzchni około dziesięciu lub więcej akrów. Wielki kąsek pływowego potoku stworzył przytulny, choć niekonwencjonalny mały port, a ponieważ w mieście były tylko dwa dobre nabrzeża, jedno Old South Wharf w dolnym obszarze i John Allen’s Wharf w Oksfordzie –, rozpad potoku był szeroko stosowany jako przytulna zimowa warstwa na statkach. Niekiedy kilka było sporządzonych, od końca do końca, i zakotwiczonych na brzegu mniej więcej w miejscu, gdzie Main Street teraz przechodzi między Spring i Bridge Street. Historyczny świadek zapewnia, że ​​w tej przystani zimowały statki o wadze 38, 45 i 70 ton.

Następnie w pobliżu południowej strony stawu znajdowało się małe nabrzeże, do którego przywiązywały się kryki, niosąc wodorosty i błoto, które rolnicy mogli wykorzystać na swojej ziemi. Mówiono, że to nabrzeże należało do Williama Rotcha, a od niego woda żeglowna rozciągała się aż do dzisiejszej Bridge Street, jeden konkretny odcinek miał dziewięć stóp głębokości.

Dlatego też, kiedy budowano szosę brzegową i most nad strumieniem, trzeba było ją zamknąć dla statków z masztami, ale szalupy nadal działały pod mostem, skręcając do małego nabrzeża Rotch Wharf.

Vincent’s Młyn

Pod koniec XVIII wieku, po ukończeniu przęsła Main Street, przedsiębiorczy młynarz o nazwisku Abner Vincent zbudował młyn pływowy wzdłuż mostu, a budując bramy pod przęsłem, zmusił wodę pływową do odpływu w dwóch otworach, w ten sposób zapewniając moc wody dla swojego koła. W 1815 r. wielka wichura podważyła młyn i przez pewien czas zawisł on niepewnie nad wodą. Podczas tej samej burzy woda przelała się na jezdnię i zmyła most, z wyjątkiem prac kamieniarskich, tak że trzeba było zwołać zebranie miasta w celu jego naprawy. Młyn Vincenta, po naprawie, przez kilka lat kontynuował chaotyczną karierę i nieprzyjemne spory obywatelskie dotyczące praw nadbrzeżnych. Został ostatecznie sprzedany Jamesowi Wingowi, który eksploatował go w warunkach podobnego niezadowolenia społeczności. Do 1902 roku stary relikt został zamieniony w targ quahogów! Jednak nazwa „Mill Pond” uporczywie przylgnęła do cuchnącej i oślizgłej dziury błotnej, pełnej traw turzycowych i głodnych węgorzy, która w 1900 r. stanowiła dysydencki zalążek wznoszących się budynków użyteczności publicznej Fairhaven, wspaniałych domów i ładnych domków.

Do roku 1904 Henry H. Rogers zbudował w swoim rodzinnym mieście sześć pamiętnych jednostek: dobrze wyposażoną szkołę podstawową, ratusz o niezwykłej użyteczności, dwór gościnny, bibliotekę wdzięku i uroku oraz wspaniały zespół kościoła, domu parafialnego i dworu. Na własny użytek rodzinny zbudował wiejską posiadłość otoczoną przestronnymi werandami, ozdobioną oranżerią i gładkimi terenami zielonymi. Wybrukował ulice Fairhaven i obramował je drzewami, dając jej wspaniały system wodny i sponsorując młyn dla dobrobytu ekonomicznego jej mieszkańców.

Jego serce i nadzieje, w niezwykłym stopniu, wydawały się skoncentrowane w mieście, w którym chłopiec stał się mężczyzną, i w “Kanawha” żeglował na wody Acushnet, ilekroć pozwalały mu na to jego rozległe przedsięwzięcia. Nie ma więc wątpliwości, że pan Rogers od jakiegoś czasu poważnie wyobrażał sobie nową szkołę średnią Fairhaven, która zastąpiłaby dość prymitywny budynek, który sam ukończył prawie pięćdziesiąt lat wcześniej.

Co więcej, należy pamiętać, że kiedy budowano most “new” New Bedford-Fairhaven (1893-1902), pan Rogers wywarł ogromny wpływ na zmianę jego punktu wejścia. Stary most wjechał do miasta nieporządnym, krzywym ruchem z Pope’s Island na Bridge Street. Pan Rogers życzył sobie, aby wejście z nowego przęsła prowadziło prosto i nie odwracało go w szeroki bulwar, który później stał się znany jako Huttleston Avenue. Był to bardziej kosztowny plan i wielu obywateli opowiadało się za zachowaniem starego wzoru. Pan Rogers i jego siły zwyciężyli w głosowaniu miejskim, a później nabył na północ i południe od gotowego mostu dwa piękne kawałki ziemi, które zrównał i zasadził, a następnie podarował miastu.

Niewiele jest miast z alejami dostępu bardziej atrakcyjnymi niż ta, która obecnie prowadzi od mostu do miejsca, w którym stoi Fairhaven High School. Można więc przypuszczać, że do 1900 r. plany szkoły w tym miejscu były już poważnie rozważane. Nie ma wątpliwości, że pan Rogers zdeprecjonował ponury i zrujnowany obszar Stawu, który znajdował się między innymi budynkami-prezentami, a nowym, który miał zdobić samo wejście do miasta. Musi nastąpić zmiana! W ten sposób dokonano wielkiego wyczynu inżynieryjnego.

W 1903 r. napłynęły zdumiewające plotki, a mieszkańcom Fairhaven, którzy nie byli jeszcze przekonani o błyskotliwej rzeczywistości, która nieustannie rozgrywała się w centrum Fairhaven, ogłoszono, że katastrofa Mill Pond ma zostać wyeliminowana! Pan Rogers planował stworzyć na jego miejscu centralny rdzeń leśnego obszaru do większego, bardziej obejmującego systemu parkowego, który rozciągałby się poza Bridge Street do samego nowego wejścia do mostu i ostatecznie zapewniłby podwyższony fundament frontowy dla liceum Fairhaven o wartości 1 000 000 dolarów!

DOKONANIE

Ten ogromny i skomplikowany wyczyn inżynierski powstał w tej samej atmosferze tajemnicy, która była charakterystyczna dla wszystkich innowacji Mr Rogers’. Prace rozpoczęto w sierpniu 1903 roku, a Joseph K. Nye, wybitny planista i inżynier Fairhaven, wraz z wykonawcą, WB Munroe, starali się najpierw przeanalizować problem drenażu, z którym się zmagali i który groził opodatkowaniem każdej gramy inicjatywy i umiejętności inżynieryjnych posiadali.

Należało najpierw skierować małą rzekę Śledzia, wciąż płynącą w dół z północnych bagien, nadal zasilając produktywnie źródłami słodkiej wody do Stawu Młyńskiego. To był zatem początkowy problem, a samo jego rozwiązanie zajęło około roku!

Do zmiany biegu strumienia zatrudniono stu włoskich robotników. Ci mężczyźni zostali zakwaterowani w niektórych starych domkach lodowych w okolicy Huttleston Avenue. Przez prawie rok ciężko pracowali w dzień, a nocą żyli życiem prawdziwie czeskiego wyzwolenia! Były liczne bójki, przestoje w pracy i prawdziwe strajki oraz wiele, wiele godzin pracy szlifierskiej, gdy urabiano ogromny kanał cementowy. Miał on przebiegać pod ziemią z okolic Green Street, równolegle do Huttleston Avenue i kończyć się na północ od mostu New Bedford-Fairhaven. Odwrócony w ten sposób strumień śledzia wlewałby swoje wody bezpośrednio do rzeki Acushnet.

Ten kanał miał sześć stóp szerokości i pięć i pół stopy wysokości. Pan Audell Monk dobrze pamięta, gdy młodzieniec wchodził z przyjaciółmi do kanału i stał wyprostowany w jego cementowych granicach.

Dylemat Bridge Street

Gdy już zmieniono kierunek rzeczki, prace zasypowe można było kontynuować, ale konieczne było nabycie gruntu od niektórych właścicieli domów, których majątek przylegał do projektu. Zabiegano o roszczenia, a około stu zostało rozpatrzonych w celu zajęcia ziemi. Pan Nye sprawnie i dyplomatycznie załatwił wszystkie te sprawy. Rzeczywiście, sprzeciw wobec jakiejkolwiek z tych prac lub zajmowania ziemi był minimalny. Raczej ci, którzy przez lata wytrzymywali niekorzystne warunki Mill Pond, wydawali się odczuwać ogromną ulgę, że brzydki obszar miał zostać wyeliminowany.Nastąpiła więc niezwykła współpraca, nawet tych właścicieli domów, którzy doznali poważnych niedogodności.

Na przykład podczas pomiarów w celu wypełnienia okazało się, że Green Street w tym miejscu, w którym przecinała Bridge Street, znajdowała się trzy lub cztery stopy niżej niż Main Street, a więc istniał wsteczny drenaż powierzchniowy. Rzeczywiście, wschodnia część Bridge Street znajdowała się poniżej poziomu wody! Dlatego uznano za konieczne podniesienie nachylenia Bridge Street o jakieś dwie lub trzy stopy. Oznaczało to całkowitą przebudowę ulicy i elewację dwudziestu pięciu domów, które trzeba było wyposażyć w nowe podmurówki! Cały ten wydatek został pochłonięty w kosztach projektu i przejęty przez promotora.

Podczas niedogodności związanych z niepewnymi warunkami życia spowodowanymi tymi okolicznościami – tylko kilku właścicieli domów złożyło skargę, chociaż jeden lub dwóch rzeczywiście wniosło pozwy o odszkodowanie!

GWIAZDA FAIRHAVEN mówi nam, że pierwszym domem, który został wzniesiony na Bridge Street, był dom Louisa N. Baudoina. Pan Baudoin był miejskim strażakiem, porządnym facetem, znanym wszystkim obywatelom i podziwianym za doskonałe pisarstwo dotyczące historii pożarnictwa w Fairhaven i mechaniki nauki w ogóle. Wydaje się, że pan Baudoin ze spokojem przetrwał doświadczenie “elevation” z wielkim humorem. Dom Henry'ego Perry'ego przy 27 Bridge Street został podniesiony na dwie i pół stopy. a John Telford’s na 25 miejscu był podwyższony o osiemnaście cali.

Faktyczna powierzchnia stawu, z wyłączeniem bagien i mulistych brzegów, wynosiła około pięciu i pół akra. Szacowano, że potrzebne będzie 75 000 ton wypełnienia. Ziemia została sprowadzona ze żwirowego wzgórza na górnej Bridge Street, pozostawiając za sobą ogromną dziurę. Krążyły pogłoski, że ten dół zostanie ostatecznie przekształcony w świąteczny staw do jazdy na łyżwach –, ale wydaje się, że zamiast tego ma opatrznościowo umeblowane miejsce na wysypisko miejskie!

Zbudowano małą kolejkę wąskotorową, prowadzącą z terenu kopania do projektu. Ta droga miała około mili długości, a parowa łopata w “dig” załadowała samochody. Gdy rozpoczęła się „podróż”, przypominający zabawkę silnik, ciągnący sznur załadowanych samochodów, poprzedził strażnik machający czerwoną flagą, ponieważ trzynaście pociągów dziennie z piętnastoma wagonami do pociągu przewoziło 487 metrów sześciennych ziemi. do deponowania w stawie codziennie przez dwa lata.

Reporter z NEW BEDFORD EVENING STANDARD spekulował 6 stycznia 1906 r. o ogromnych kosztach samego przedsięwzięcia zastępczego. Odkrył, że przez całe trzy lata fazy napełniania zatrudnionych było średnio pięćdziesięciu ludzi dziennie. Tych pięćdziesięciu mężczyzn otrzymywało średnio 1,50 dolara dziennie w okresie 900 dni roboczych. Same ich zarobki wyniosłyby 67 500 dolarów. Dodając do tej sumy, nadzór i nadzór powiększyłyby samą tylko siłę roboczą do 80 000 dolarów! A to był tylko jeden etap całego niesamowitego wyczynu inżynierskiego!

W miarę jak rozległa otchłań stawu wciągała coraz więcej wypełnienia, zdano sobie sprawę, że przewidywane ilości były absurdalnie niedoszacowane. Początkowo zdecydowano, że cały trzynastoakrowy projekt pochłonie około 70 000 metrów sześciennych ziemi, ale ostateczna ilość, w trakcie wchłaniania, wzrosła do ponad 200 000 metrów sześciennych. Odkryto, że staw miał zagłębienie błotne całkowicie pokrywające jego dolną powierzchnię, co wydawało się pochłaniać ogromne ilości ziemi. Starsi obywatele Fairhaven przypomnieli sobie, że staw Mill Pond służył niegdyś jako kotwicowisko dla statków, a kiedy w jego dolnym końcu zbudowano Main Street, w ten sposób częściowo ją zamykając, staw był zatkany i stopniowo wypełniał się błotem.

Błoto to również stanowiło wszechobecne węgorze, które zawsze były rozrzutnymi mieszkańcami stawu. Podczas procesu wypełniania wypłynęły dziesiątki tych stworzeń, niektóre o zdumiewających proporcjach. “Jeden został schwytany przez Jamesa A. Corsona,” skomentował GWIAZDĘ FAIRHAVEN -“która mierzyła sześć stóp długości?.”

Ponieważ cały projekt podlegał nieustannym wahaniom klimatu, prace musiały być bardzo wstrzymywane w okresach sztormowych, a na zimę zostały całkowicie wstrzymane.

Zdarzyło się wiele incydentów towarzyszących obsadzie wyczynom, niektóre z nich humorystyczne, niektóre poważne, inne jedynie ilustrujące ludzką słabość. FAIRHAVEN STAR rozpoczął od tygodniowych raportów z postępów –, ale ponieważ prace były opóźnione lub zawieszone, redaktor Waldron wykonał mniej wizyt śledczych na stronie. Jednak gdy w jakiejkolwiek części projektu wybuchł dramat, był czujny, by nieść go w swoich kolumnach. Na przykład mieliśmy smutną historię konia pracującego w błocie wypełnienia. Jego pan zlecił niwelację i wykorzystywał zwierzę do przemieszczania się. Koń poślizgnął się w błocie i nie mógł odzyskać równowagi. Mistrz zapiął surowy łańcuszek na szyję zwierzęcia. i używając innego konia, dosłownie postawił stwora na nogi. Zwierzę zostało praktycznie uduszone, a kiedy protestowali widzowie, którzy ingerowali, odkryto, że bestia była pokryta ranami po poprzednim niegrzecznym leczeniu. Właściciel został postawiony przed sądem przez personel ochronny i ukarany grzywną za swoje praktyki.

Potem była zima, kiedy latarnie zapalały się każdej nocy, aby zarysować niebezpieczeństwa związane z budową, i znikały, gdy łotrowie uciekli z nimi. Najwyraźniej nikt nigdy nie został przyłapany na gorącym uczynku, mimo że Fairhaven Constables Shook, Delano i Barney byli detektywami specjalnego kalibru!

Co więcej, pracownicy żwirowni na Bridge Street wzbudzali ogromny niepokój, ponieważ nie dbali o rozpalanie ognia, aby zagotować kawę. W jednym przypadku pożar całkowicie wymknął się spod kontroli i spalił ponad dziesięć akrów z całkowitą stratą około 800 dolarów!

Nadszedł dzień, w którym trzeba było zwołać specjalne zebranie miejskie, aby złożyć petycję do ustawodawcy o zezwolenie na dalszy okres dwóch lat po 27 lutego 1906 r., wyznaczonym w pierwotnym akcie ustawodawczym, terminie ostatecznego zakończenia projektu.

Rozszerzenie planu

Plany znacznie się rozwinęły, gdy Fairhaven High School, będące w trakcie budowy, zaczęło wznosić swoje dumne wieże przylegające do projektu stawu. Co więcej, inne niskie obszary w dzielnicy, ograniczone od północy Linden Avenue, od wschodu Adams Street, od południa Bridge Street i od zachodu Main Street, dodano do pierwotnego planu wypełnienia i stopniowania.

Przyjemna mała Park Street została zaprojektowana tak, aby zwrócono się do granolitycznych podejść do wspaniałej szkoły, a północne i południowe podejścia do mostu były stopniowane i delikatnie formowane, aby pasowały do ​​uroczego wzoru wejścia.

Zatem. wielki plan zamienił się w kulę śniegową. ale dobroczynność promotora nigdy nie zawiodła. Koszt tego wszystkiego musiał być ogromny. ale liczby nigdy nie zostały ujawnione. W końcu nadszedł dzień. Kiedy ważąca piętnaście ton, krętawa lokomotywa wąskotorowa była ciągnięta przez sześć koni i wsadzana na pokład wagonów kolejowych. Czarna glina została rozłożona i posortowana. Posadzono piękne drzewa, gruba i zielona trawa ukorzeniała się, podjazd od Main Street był utwardzony, a boczne ścieżki wyłożone kruszarkami. Szlam, trawa turzycowa i węgorze zniknęły ze starym Stawem Młyńskim, a na ich miejscu stał się pachnącą, oddychającą przestrzenią do sięgania i relaksu. Wszystko to było otoczone pięknymi budynkami w niezwykłym darze uczucia mężczyzny do swoich domowników. To był ostatni prezent Henry'ego H. Rogersa dla jego miasta, ponieważ zmarł niecały rok później – 19 maja 1909 roku.

Akceptacja i nazewnictwo

Zaakceptowanie parku nastąpiło 28 października 1908 r. po prawie sześciu latach ogromnej pracy, inspiracji planowania i niewypowiedzianych wydatków. W Sali Bankietowej odbyło się specjalne spotkanie miasta. Lyman C. Bauldry, przewodniczący Park Commissioners, przemawiał elokwentnie, nakreślając skalę projektu i wyrażając wdzięczność mieszkańców miasta.

W akcie przeniesienia własności pan Rogers wyraził życzenie, aby park nosił imię Roberta Cushmana, który był przywódcą purytan w Anglii oraz organizatorem i kierownikiem emigracji do Ameryki. Nazewnictwo było szczególnie przypadkowe, ponieważ Robert Cushman był przodkiem zarówno Henry'ego H. Rogersa, jak i Warrena Delano z tego miasta. Pan Delano, darczyńca Riverside Cemetery, przekazał również na cały projekt Mill Pond – cenną nieruchomość między ulicami Middle i Main. Kazał go wypełnić i sklasyfikować jako przyjemne przedłużenie zachodnich granic nowego parku.

Przez lata przyjemny teren zielony i wspaniałe korty tenisowe wyznaczały prezent dla pana Delano –, ale niestety, ziemia została sprzedana prywatnym stronom do celów komercyjnych– i stała się brzydką przestrzenią czarnej smoły parking.

Park dzisiaj

Sam park Cushman w 1979 roku wykazuje oznaki zaniedbania i zaniedbania. Zachodnie wejście od strony Main Street zostało uszczuplone przez pasy kolein dla okazjonalnych parkujących. Drzewa popadły, a ponowne sadzenie jest niewielkie. Spacery są zepsute i zaniedbane! Po okresie deszczu w określonych obszarach występuje silne powodzie i jest oczywiste, że boiska do piłki nożnej zostały rozplanowane, a obszary do gry pokryte czarnymi wierzchołkami bez wystarczającego wzniesienia, wypełnienia i odwodnienia.

Prawdą jest, że huragany przewróciły wodę i gruz nad granicami parku, a wandale krążyli po okolicy. Prawdą jest też, że Cushman Park musi być teraz “parkiem roboczym”. Musi zaspokajać letnie programy młodzieżowe, gry w piłkę i koncerty zespołów. Czasy się zmieniły, a Fairhaven urosło. Jednak naprawa, ponowne sadzenie, ogólna renowacja i indywidualna opieka nad obywatelami powinny stać się od razu szczerą troską tych, którzy cenią Cushman Park za to, co miało być sąsiedzkim miejscem spotkań dla zabawy, rekreacji i życzliwości. Warto pamiętać, że to ładne miejsce, tak mało odzyskane, może znów stać się obszarem zaniedbań i niezdrowej aktywności.

Rewaloryzacja parku byłaby idealnym projektem dla wolontariatu. Młodzi ludzie, obecnie w dużej mierze beneficjenci obiektów parku, mogą być bardzo pomocni w rewaloryzacji. Pod kierownictwem doświadczonego personelu parku i przy pomocy starszych obywateli dobrej woli, młodzi mogli przesadzać, układać żwir, niwelować nierówne sekcje i być może tworzyć specjalne obszary ogrodowe, w których można by znów cieszyć się bardziej refleksyjnymi zajęciami.

Reporterka NOWEGO STANDARDU BEDFORD EVENING
napisał 6 stycznia 1906 r.:

“Dając Fairhaven tę chwilę wytchnienia i zabierając z serca miasta błotnistą dziurę i duży inkubator dla niezliczonych zarazków, najbardziej uduchowiony obywatel Fairhaven oddał przysługę swoim współmieszkańcom, która jest prawie nieoceniona i wzniósł sobie pomnik, który przeżyje wszystkie inne dary, którymi obdarzył swoje rodzinne miasto.”

Jest też urocza historia, którą pan Rogers zwykł opowiadać o sobie. Jako chłopiec przechadzał się pewnego dnia po Mill Bridge. Oparł się o balustradę iz roztargnieniem zaczął wrzucać kamienie do stawu tylko po to, by usłyszeć ich plusk.

Stary mieszczanin imieniem Jabez Sherman, podchodząc do chłopca w tym zajęciu, zaburczał:

“Młody człowieku, czyim jesteś chłopcem?”
Mały Henryk odpowiedział:

Po czym stary Jabez wytrysnął duchem:

“Roland Rogers’ chłopiec powinien wiedzieć lepiej niż rzucać kamieniami do Mill Pond!

“Dla ciebie to napełnisz!”

Howland, Ellis L.
Artykuł: “Fairhaven’s Staw Młyński”

NOWY STANDARD WIECZOROWY BEDFORD

Artykuł: “Inżynieryjny strach przed wielkością”

NOWY STANDARD WIECZOROWY BEDFORD

Te strony i ich zawartość są własnością Millicent LibraryUlepszony Netscape 3Stworzony przez Carolyn Longworth, Dyrektor Biblioteki16 listopada 1996

Używasz an przestarzały przeglądarka. Uaktualnij przeglądarkę lub aktywuj Google Chrome Frame, aby poprawić swoje wrażenia.


Cushman (Hrabstwo Niepodległości)

Cushman, założony w 1886 roku w wyniku wypadku, przez następne 72 lata był ważnym ośrodkiem żeglugi i handlu. Centrum niezwykle cennego przemysłu wydobywczego manganu, Cushman służyło również jako punkt wysyłkowy dla przedsiębiorstw i rolników w północnym hrabstwie Independence i większości hrabstwa Izard.

William Einstein z St. Louis założył około 1866 roku kopalnię na terenie, który jest obecnie znany jako Polk Southard Mine, w pobliżu dzisiejszej Sandtown Road. W tamtym czasie był to tylko dziki obszar leśny. W 1885 r. Keystone Mining Company, firma Andrew Carnegie, rozpoczęła działalność na Southard Hill. Wkrótce potem w okolice przybyła firma St. Louis Mining Company i rozpoczęła działalność w pobliżu Polk Southard. To zapoczątkowało znaczące wydobycie na tym obszarze.

Dystrykt manganowy Batesville to pas wschód-zachód około dwóch mil na północ od Batesville (Hrabstwo Niepodległości). Pas ma dwadzieścia cztery mile długości i cztery do ośmiu mil szerokości, z Cushmanem w pobliżu geograficznego środka i najbliżej najbogatszych złóż. Początkowo kopalnie były szybami i tunelami z pewnymi perspektywami powierzchniowymi, chociaż w latach pięćdziesiątych sprzęt do robót ziemnych przekształcił działalność w górnictwo odkrywkowe. Mangan od dawna jest ważnym składnikiem stopowym w produkcji stali.

Wokół działalności wydobywczej wyrosła mała wioska, która wkrótce stała się znana jako Minersville. Z tego obszaru sprowadzano dość duże ilości rudy, ciągniętej wozem i wozem wołowym do Batesville lub do Penter’s Bluff (hrabstwo Izard) nad White River w celu przetransportowania paczkami na rynki światowe. Właściciele St. Louis, Iron Mountain i Southern Railroad byli bardzo świadomi znaczenia tego przemysłu wydobywczego. Iron Mountain Railroad, jak powszechnie znana była firma, zbudowała linię kolejową z St. Louis do Little Rock (hrabstwo Pulaski) przez Newport (hrabstwo Jackson). Wkrótce potem (ok. 1873 r.) rozpoczęli budowę odgałęzienia do pól górniczych. Ich celem był bogaty obszar górniczy w pobliżu maleńkiej wioski Minersville w północnym hrabstwie Independence. Około półtorej mili od celu, przedzierając się przez bardzo trudny teren, przypadkowo zginął pracownik. Wykonawca został pozwany, a budowa wstrzymana. Firma kolejowa zdecydowała się zakończyć w tym miejscu linię kolejową i wybudować urządzenia żeglugowe na końcu torów.

JMC Southard, lokalny przywódca obywatelski, zbadał i rozplanował parcele, bloki i ulice w mieście, które nazwał Minersville, w pobliżu nowej pętli kolejowej, 9 grudnia 1886 roku. Henry i Elizabeth Newman, którzy byli właścicielami ziemi, poświęcili te ulice 17 maja 1888 r. Stacja końcowa, około pół mili od wsi, została nazwana Cushman na cześć wiceprezesa kolei i oficera operacyjnego. Minersville zmieniła nazwę na Cushman, kiedy została zarejestrowana w 1906 roku.

Pierwszy pociąg pasażerski przyjechał 29 grudnia 1886 r. Pociąg jeździł codziennie z Cushman do Newport i wracał na noc do Cushman, gdzie w 1886 r. zbudowano obrotnicę do obracania silnika. Załoga pociągu musiała spędzić noc na stacji końcowej. W tak zwanym zagłębieniu obrotnicy zbudowano zajezdnię i inne budynki.

Urząd pocztowy został założony 7 lipca 1887 r., a poczmistrzem był William Riggs. W 1889 r. Cushman liczyło sześćdziesiąt osób i czternaście firm. Dziewięćdziesięciu sześciu pracowników górnictwa i wielu rolników/kontrahentów zakontraktowało swoje wagony i zespoły do ​​transportu rudy z kopalń do terminalu kolejowego. W 1899 r. dane wskazują, że Cushman liczył 200 mieszkańców. W tym czasie Cushman miał trzech lekarzy i dwa hotele. Miasto zostało oficjalnie włączone 12 marca 1906 r.

Szacunkowa populacja Cushmana w latach I wojny światowej wynosiła ponad 2000, przy czym znacznie więcej na obszarze sąsiadującym z Cushmanem. Niedobór siły roboczej w kopalniach był problemem narodowym. Braki były tak poważne, że Włochy, amerykański sojusznik w czasie wojny, wysłały do ​​Cushman 900 żołnierzy w celu wydobycia rudy. Mangan jest niezbędny do produkcji mocnej stali, zwłaszcza stali potrzebnej do produkcji maszyn wojennych, takich jak czołgi.

Wraz z końcem I wojny światowej znacznie spadło zapotrzebowanie na mangan. Gospodarka tego obszaru opierała się na rolnictwie i drewnie. Wzdłuż linii kolejowej zbudowano zagrody dla bydła i założono skład drewna. W ciągu następnych dwudziestu lat z Cushman wysłano setki ciężarówek owoców, bydła, owiec i drewna. Cushman słynął kiedyś z brzoskwiń. Odziarniarka bawełny produkowała bawełnę w belach do wysyłki. Nadal wydobywano mangan, ale tylko w niewielkich ilościach.

Oprócz towarów opuszczających terminal, Cushman był ważnym terminalem przychodzącym dla północnego hrabstwa Independence oraz południowego i wschodniego hrabstwa Izard. Towar został wysłany do Cushman, gdzie został wyładowany i przewieziony wagonami do takich miejsc jak Mount Pleasant, Lunnenburg, Melbourne, Franklin, Violet Hill, LaCrosse i wielu innych społeczności w hrabstwie Izard.

Fracht nie był jedynym towarem przywiezionym do Cushmana koleją. Wielu „perkusistów” (podróżujących sprzedawców) przyjeżdżało do Cushman w Cushman Local, regularnym pociągu Iron Mountain obsługującym Cushman i wskazującym koleją do Newport iz powrotem. Po spędzeniu nocy w jednym z hoteli wypożyczyli wózki w lokalnej stajni z barwami i wyruszyli na północ na swoją trasę, wracając do Cushman w drodze powrotnej do swojej bazy.

Lata Wielkiego Kryzysu przyniosły spadek górnictwa do bardzo niskich poziomów, przy czym główną działalnością pozostało rolnictwo i drewno. II wojna światowa przywróciła Cushman wydobycie manganu i boomtown, ale pod koniec II wojny światowej wydobycie ponownie znacznie spadło.

Filmowiec Montgomery Pittman nakręcił swój film z 1956 r. Przyjdź następnej wiosny w fikcyjnej wersji Cushmana. Twierdził również, że tam mieszkał, chociaż jego nazwisko nie pojawia się w żadnych raportach spisowych dotyczących tego obszaru.

W 1952 r. rząd USA ustanowił strategiczny program gromadzenia manganu, który był uważany za materiał strategiczny i krytyczny. Program miał zakończyć się 1 stycznia 1961 r., czyli po zakupie 28 milionów długotonowych jednostek manganu. W 1956 r. z dystryktu manganowego Batesville wysłano ponad 2 miliony dolarów rudy. W 1958 roku Cushman wysłał 286 wagonów rudy o wartości ponad 1 miliona dolarów. 5 sierpnia 1959 r. rząd zakupił ostatnią tonę rudy, zgodnie z programem. Krajowa produkcja rudy manganu dobiegła końca, a kopalnie w Cushman zostały zamknięte. Brazylia, Gold Coast Africa i inne układały rudę manganu w amerykańskich dokach za mniej niż koszt transportu w krajowych kopalniach.

Cushman dokonał przejścia z dynamicznie rozwijającego się górniczego miasta do cichej społeczności, w której wielu mieszkańców pracuje w Batesville.Szkoły Cushman zostały połączone z Melbourne’s na rok szkolny 2007-2008, a następnie ze szkołami Batesville w latach 2008-2009, które zostały całkowicie zamknięte w 2010 roku. Miasto posiada system wodociągowy i lokalne organy ścigania. Co roku w ostatnią sobotę czerwca odbywają się uroczystości szkolne i rodzinne oraz obchody Dnia Górnika.

Dodatkowe informacje:
Hewett, DF „Wydobycie manganu w okręgu Arkansas dotkniętym niedoborem siły roboczej”. Dziennik Inżynierii i Górnictwa 104 (24 listopada 1917).

Shiras, Tom. „Wydobycie manganu w Arkansas”. Dziennik Inżynierii i Górnictwa 105 (22 grudnia 1917).

Sims, CC „Historia Cushmana”. Niezależność Hrabstwo Kronika 2 (kwiecień 1961): 8–13.

Smith, Jim i Becky Wood. Cushman, Arkansas: Miasto boomu, które nie umrze. Np: 1994.

———. Kopalnie manganu Cushman i dzielnica manganu Batesville w Arkansas. Np: 1995.

Wieży, Williamie. „Społeczna historia wydobycia manganu w dystrykcie Batesville w hrabstwie Niepodległości”. Arkansas Kwartalnik Historyczny 36 (lato 1977): 130–157.

Widner, Amy. „Szkoła Cushmana może wyjść z dumą”. Gazeta Demokratów w Arkansas, 15 lutego 2009, s. 1S, 4S.


Cmentarz na Wzgórzu Pogrzebowym:

Po opuszczeniu fortu koloniści zaczęli wykorzystywać wzgórze jako cmentarz.

W 1681 roku po śmierci Edwarda Graya postawiono najstarszy nagrobek. Uważa się, że na cmentarzu znajdują się starsze groby, ale zostały one oznaczone drewnianymi tablicami, które od tego czasu uległy zniszczeniu.

Większość nagrobków pochodzi sprzed 1850 r. Około 1400 nagrobków wykonano z łupka, piaskowca lub łupka, które były głównym materiałem na nagrobki przed 1820 r., a około 750 to marmur lub granit. Najwcześniejsze nagrobki mają około 2 stóp wysokości i są wykonane z fioletowej lub szarej łupki.

Wczesne pochówki znajdowały się przede wszystkim w pobliżu szczytu wzgórza. Cmentarz pierwotnie miał szereg nierównych ścieżek gruntowych, które prowadziły do ​​tych wczesnych grobów na szczycie wzgórza.

W 1770 r. w północno-zachodnim narożniku cmentarza wybudowano murowaną prochownię, w której mieściły się zapasy broni i amunicji miasta.

W grudniu 1778 r. generał brygady Arnold rozbił się na mieliźnie u wybrzeży Plymouth, a 72 marynarzy zamarzło na śmierć i zostało pochowanych w nieoznaczonym zbiorowym grobie gdzieś na Wzgórzu Pogrzebowym.

Na początku XIX wieku marmurowe nagrobki stały się bardziej powszechne na cmentarzu Burial Hill.

W 1835 r. na cmentarzu wzniesiono pomnik Williama Bradforda. Pomnik to wysoki na 8 stóp marmurowy obelisk na granitowo-marmurowej podstawie z napisem:

„Pod tym kamieniem spoczywają prochy Willima (sic!) Bradforda, gorliwego purytanina i szczerego chrześcijanina. . ”.

Można się spierać, czy Bradford jest rzeczywiście pochowany na Burial Hill, ale niektórzy historycy, tacy jak XIX-wieczny historyk James Thatcher, uważają, że tak jest.

W latach pięćdziesiątych XIX wieku liczba nowych pochówków w Burial Hill znacznie spadła, ponieważ mieszkańcy Plymouth woleli być chowani na nowszych cmentarzach. Pochówki, które miały miejsce, odbywały się na działkach rodzinnych, które zostały już założone wokół cmentarza.

W XIX i XX wieku na cmentarzu wzniesiono szereg pomników.

Pierwszym z nich był pomnik Cushmana, który został wzniesiony na cmentarzu w 1858 roku na cześć Roberta Cushmana, jego syna Thomasa Cushmana i żony Thomas’ Mary Allerton Cushman, która była ostatnią żyjącą pasażerką Mayflower, kiedy zmarła w 1699 roku. Robert odegrał kluczową rolę w zorganizowaniu podróż Mayflower i Thomas służył jako rządzący starszy kolonii Plymouth przez 43 lata. Pomnik to wysoki na 25 stóp granitowy obelisk ustawiony na wielopoziomowej podstawie. Jest to najwyższy pomnik na cmentarzu i znajduje się w pobliżu szczytu.

Do 1870 roku z głównego wejścia na szczyt wzgórza wybudowano szeroką żwirową ścieżkę.

W 1880 r. ceglaną prochownię rozebrano z powodu niszczenia.

W 1892 r. system ścieżek został rozszerzony, gdy cmentarz się rozrósł, a wejścia pomocnicze powstały na Church Street, School Street i South Russell Street. Ścieżki są teraz wyłożone asfaltem.

W latach 90. XIX wieku do głównego wejścia zbudowano nowe bramy i granitowe stopnie. Bramy są w stylu romańskim i zostały zaprojektowane przez architekta krajobrazu Ernesta W. Bowditcha.

W 1897 r. w miejscu przypuszczalnego miejsca jego grobu wzniesiono pomnik Johna Howlanda. Pomnik jest pomnikiem z fioletowego łupka z wizerunkiem statku na pełnym żaglu u góry z muszlą przegrzebków z każdej strony.

John Howland zmarł w 1673 r., a ponieważ tak wcześnie nie ma żadnych nagrobków, nie ma pewności, czy rzeczywiście jest pochowany na cmentarzu. Jego przodkowie postawili tam pomnik, zakładając, że skoro pochowano tam jego potomków, to tam też musiał być pochowany.

W XIX w. na cmentarzu powstał zespół nagrobków granitowych i nagrobków murowanych.

Gdzieś pod koniec XIX wieku na początku głównej ścieżki cmentarza wzniesiono pomnik Judsona na cześć misjonarza baptystycznego Adonirama Judsona, który zginął na morzu. Pomnik to duża płyta z białego marmuru ułożona poziomo na sześciu kolumnach wspartych na kamieniach i ogrodzona drewnianym płotem.

Również pod koniec XIX wieku na Wzgórzu Pogrzebowym stały się bardziej popularne nagrobki z polerowanego granitu, a nagrobki stały się bardziej standardowe w projektowaniu.

W 1914 r. na cmentarzu zaczęto używać specjalnych tabliczek do oznaczania grobów weteranów wojskowych.

W 1920 roku na miejscu starej prochowni wybudowano nową prochownię z okazji obchodów stulecia miasta. Tabliczka z brązu na prochowni głosi:

“Stara Prochownia została tu zbudowana w 1770 roku. Ten budynek wzniesiony w 1920 roku jest poświęcony tym potomkom Pielgrzymów, z urodzenia lub ducha, którzy pomogli ustanowić amerykańską niepodległość. — Massachusetts Society of the American Revolution.”

Marmurowa tablica rzeźbiarza Williama Coye, która pierwotnie znajdowała się na zewnątrz starej prochowni, znajduje się teraz po wewnętrznej stronie nowej prochowni, aby chronić ją przed żywiołami.

W 1921 r. w miejscu pierwotnego fortu wzniesiono Pomnik Starożytnej i Honorowej Artylerii na cześć historii fortu. Pomnik składał się z dwóch armat i tablicy z brązu na betonowej platformie wbudowanej w zbocze wzgórza. Jednak armaty w końcu uległy zniszczeniu i musiały zostać usunięte.

W 1923 roku Synowie Rewolucji wznieśli pomnik Jamesa Warrena na rodzinnej działce Warrenów, aby uczcić Jamesa Warrena, prezydenta Kongresu Prowincji Massachusetts. Pomnik jest płaskorzeźbionym popiersiem z brązu w obramowaniu z granitu.

W 1926 roku na wschodnim skraju Burial Hill wzniesiono pomnik Scammela na cześć Alexandra Scammela, nauczyciela z Plymouth, który wstąpił do Armii Kontynentalnej podczas wojny o niepodległość i został śmiertelnie ranny w bitwie pod Yorktown. Pomnik jest głazem narzutowym z płaskorzeźbą brązową tablicą portretową.

W 1930 roku na wschodnim skraju Wzgórza Pogrzebowego w miejscu dawnego domu Johna Aldena wzniesiono pomnik John Alden House. Pomnik składa się z głazu z tablicą z brązu o treści:

„Miejsce domu, w którym mieszkał John Alden podczas pobytu w Plymouth”

Ostatnie dwa pochówki na Burial Hill dotyczyły zmarłego w 1954 r. Stephena Spoonera i zmarłej w 1957 r. Anny Klingenhagen, którzy zostali pochowani obok członków rodziny.

Wzgórze Pogrzebowe zostało wpisane do Krajowego Rejestru Miejsc Historycznych w 2013 roku.

W kwietniu 2019 r. Plymouth Select Board zagłosowała za zwróceniem się do Komisji Historycznej Massachusetts o pozwolenie na wykopanie części cmentarza, na której, jak się uważa, znajduje się masowy grób z wraku generała Arnolda. Nie jest jasne, czy i kiedy rozpoczną się prace wykopaliskowe.


USTAWIENIE ETAPU: PODRÓŻ MAJU

DZIESIĘĆ dni do Święta Dziękczynienia i odliczania. Jako alternatywę dla wszechobecnego odliczania do Czarnego Piątku, w każdy dzień powszedni od teraz do Święta Dziękczynienia będę zamieszczał krótkie eseje na temat historii Pierwszego Święta Dziękczynienia i jego miejsca w amerykańskiej pamięci. Do tej pory koncentrowałem się głównie na niektórych sposobach, w jakie zmitologizowaliśmy historię Pielgrzyma na przestrzeni lat. W tym tygodniu chcę jak najdokładniej skontekstualizować Pierwsze Święto Dziękczynienia, zaczynając od historycznej podróży Mayflower.

Ta prawie dokładna replika oryginalnego Mayflower jest na stałe zacumowana w porcie Plymouth, niedaleko miejsca, w którym oryginalna jednostka po raz pierwszy zarzuciła kotwicę w grudniu 1621 roku.

Chociaż legendarna „podróż Mayflower” jest teraz zapisana w narodowej tradycji, właściwie niewiele o tym wiemy. William Bradford podsumował tę podróż na kilku stronach w swoim Historia plantacji Plymouth, a prawie wszystko, co o nim wiemy, pochodzi z tej krótkiej relacji. Wiemy, że podróż Mayflower rozpoczął się jako podróż Mayflower i Przetacznik. Natomiast 180-tonowy Mayflower został wyczarterowany przez kupców londyńskich, którzy sfinansowali przedsięwzięcie Pielgrzymów, 60-ton Przetacznik faktycznie należał do Pielgrzymów, którzy kupili go z myślą o używaniu go jako łodzi rybackiej po przeniesieniu się do Ameryki.

5 sierpnia 1620 r Przetacznik oraz Mayflower podniosła kotwicę i skierowała się na zachód od Southampton w Anglii. Mieli około 150 pasażerów, mieszankę „świętych” (głównie purytańskich separatystów z północnej Anglii, którzy przenieśli się lata wcześniej do Leiden w Holandii) i „obcych” (osoby rekrutowane przez londyńskich finansistów, którzy finansowali podróż). W jednym z największych momentów kulminacyjnych historii Przetacznik zaczął przeciekać „jak sito” prawie przed opuszczeniem portu iw ciągu kilku dni oba statki zostały zmuszone do wpłynięcia do Dartmouth, zaledwie siedemdziesięciu pięciu mil wzdłuż wybrzeża.

Po drobnych naprawach ponownie wypłynęli w morze, ale po przepłynięciu mniej więcej dwustu mil poza najbardziej wysunięty na zachód cypel Anglii, Przetacznik kiełkowały wycieki tak poważne, że jej pan przysiągł, że muszą wrócić do portu lub zejść na dno. Tym razem wpłynęli do Plymouth, jakieś pięćdziesiąt mil na zachód od Dartmouth, gdzie zmarnowali jeszcze kilka dni na badanie kadłuba pod kątem przecieków. Nie znajdując żadnego, jej kapitan, kapitan Reynolds, doszedł do wniosku, że winowajcą była „ogólna słabość statku” i że kontynuowanie statku nie wchodziło w rachubę.

Chociaż wtedy o tym nie wiedzieli, istnieją powody, by podejrzewać, że z Pielgrzymami fałszywie obchodzą się fałszywi przyjaciele. Według Williama Bradforda członkowie załogi wyznali później, że: Przetacznik został sabotowany — nie mniej z rozkazu własnego kapitana. Remontując statek przed opuszczeniem Holandii, celowo dostarczyli mu zbyt duże maszty. Za każdym razem, gdy były one „zbyt mocno dociśnięte żaglem”, naprężenie kadłuba było większe, niż mógł wytrzymać, a statek przeciekał, zmniejszając żagiel, a przeciekanie natychmiast ustało.

Bradford przypisał tę „sprytność i oszustwo” chęci kapitana, by wyrwać się ze swojego zaangażowania. Widząc, że statek był słabo zaopatrzony i obawiając się, że „prowianty” skończą się przed jego kontraktem, kapitan „zapomniał o wszystkich obowiązkach” i kazał rozwinąć każdy cal żagla, w wyniku czego wkrótce miał pretekst do zawrócenia że chciał. Wiele lat później siostrzeniec Bradforda usłyszał plotki o innym motywie, a mianowicie, że Holendrzy, którzy chcieli podkopać angielskie starania o osiedlenie się w pobliżu rzeki Hudson, „nieuczciwie wynajęli” kapitana, aby „opóźnił się, gdy byli w Anglii.

Niezależnie od motywu kapitana Reynoldsa, jedno jest pewne: jego dwulicowość, jeśli była dwulicą, miała ogromne konsekwencje. Marnując miesiąc pięknej pogody i opóźniając ostateczny wyjazd Pielgrzymów do końca lata, zwielokrotnił niebezpieczeństwa, z jakimi się spotkają, zarówno podczas podróży, jak i po ich przybyciu. Znacznie zmniejszył również rozmiary exodusu z powodu sabotażu Przetacznik zmuszony od czwartej do jednej trzeciej planowanych pasażerów do zawrócenia. Właściwie „wymuszony” nie jest właściwym słowem. Bradford poinformował, że „ci, którzy wrócili, w większości byli skłonni to zrobić”. Według diakona pielgrzyma Roberta Cushmana — który miał być jednym z tych, którzy machali na pożegnanie z doku — wielu pasażerów błagało już o porzucenie rejsu, gdy statki znajdowały się w Dartmouth.

Nie chodziło tylko o niebezpieczeństwa czekającej podróży. Z każdym dniem zwłoki zjadali prowiant, który miał ich utrzymać po przybyciu. Odroczenie zmniejszało ich i tak już nikłe szanse na wzniesienie schronów przed nadejściem zimy, a także dawało im wystarczająco dużo czasu, by uświadomić sobie, jak naprawdę byli podzieleni i zniechęceni. „Jeśli kiedykolwiek założymy plantację”, Cushman napisał do przyjaciela, „Bóg czyni cud”.

I tak „zrobili kolejne smutne pożegnanie”, jak ujął to zwięźle Bradford, a 6 września Mayflower odpłynął sam, po pierwszym zabraniu na pokład jak największej liczby Przetacznikpasażerów i jak najwięcej jej sklepów. Chociaż Bradford skąpił szczegółów, możemy być pewni, że podróż była nieszczęśliwa. Według współczesnych standardów statek był mały, szacowany na 113 stóp długości od tylnej części pokładu rufowego do bukszprytu. (Dla kontekstu to mniej niż odległość od bazy domowej do drugiej bazy). Miała tylko sześćdziesiąt cztery stopy długości przy kilu (ledwie płyta domowa do kopca miotacza), a w najszerszym miejscu nie przekraczała dwudziestu pięciu stóp. W najlepszym przypadku dwudziestoosobowa załoga mogła oddać część swojej przestrzeni, ale na początku było to minimalne. Oznacza to, że w ciągu następnych sześćdziesięciu pięciu dni zdecydowana większość ze 102 pasażerów – w tym osiemnastu małżeństw oraz trzydziestu pięciu dzieci i nastolatków – znalazłaby swoje „ćwiartki” w strefie „międzypokładów” tuż nad ładownią.

Początkowo pogoda była ładna, ale po „sezonie” napotkali niekorzystne wiatry, po których nastąpiła seria sztormów tak silnych, że rzuciły Mayflower jak wyrzucone przez morze drewno i pękła jedna z jej głównych belek. Często „wiały były tak silne, a morza tak wzburzone”, że załoga była zmuszona uderzać w żagle i pozwalać sztormowi unieść statek tam, gdzie byłby dobrym barometrem okropnych warunków, jest fakt, że Mayflower średnio miał zaledwie dwie mile na godzinę podczas całej podróży.

W tak gwałtownych burzach „szczur lądowy” odebrał sobie życie, zapuszczając się na pokład. Rzeczywiście, sługa imieniem John Howland został wyrzucony za burtę, gdy znalazł się na górze, chociaż cudem został uratowany, gdy „Bogu się spodobało”, że chwycił się liny na górnym żaglu, która się poluzowała i wlokła w wodzie. Morał był jasny — zostań na dole, jeśli chcesz przeżyć — w wyniku czego pasażerowie spędzili większość podróży w ciasnych granicach pod pokładem.

Innymi słowy, przez większą część dwóch miesięcy 102 pasażerów jadło, spało, czciło i bawiło się w miejscu niewiele większym niż duży autobus szkolny. (Elizabeth Hopkins nawet tam urodziła, prezentując mężowi syna, którego odpowiednio nazwał Okeanos.) Jakie były warunki, możemy tylko zacząć sobie wyobrażać. Brak prywatności. Żadnych wygód. Brak kąpieli. Minimalna wentylacja. Mnóstwo nieprzyjemnych zapachów – od siebie nawzajem oraz od kur, świń i kóz na pokładzie. I choroba morska, w wielu przypadkach, ze wszystkimi jej konsekwencjami. Nic dziwnego, że pisarze pielgrzymi woleli pominąć podróż.

Nie powinniśmy się też dziwić, że „upadli na kolana i pobłogosławili Boga niebios”, kiedy 9 listopada w końcu ujrzeli ląd tuż przed świtem. Bóg nie tylko wyzwolił ich z gniewnego północnego Atlantyku, ale także ocalił ich od śmiertelnych chorób, które tak często pustoszyły takie podróże. Tylko dwie osoby zginęły podczas przeprawy, służący William Button i „dumny i bardzo bluźnierczy” marynarz, który szydził z pasażerów, gdy po raz pierwszy zapadli na chorobę morską.

Ale to też był nieklimatyczny moment. Ziemia na horyzoncie nie była ich zamierzonym celem w pobliżu ujścia rzeki Hudson, ale raczej wybrzeże Cape Cod, jakieś 220 mil na północ. I tak, po krótkiej naradzie, halsowali i skierowali się na południe, aż zdradzieckie mielizny wzdłuż wschodniego brzegu Przylądka zablokowały im drogę. W tym momencie ponownie zmienili kurs i popłynęli z powrotem wokół północnego krańca Przylądka do Zatoki Cape Cod. Stamtąd rozpoczęli sześć bolesnych tygodni mroźnej eksploracji, podczas gdy różne grupy desantowe przeczesywały wybrzeże dzisiejszego Massachusetts w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca do osiedlenia się.

Aby spotęgować ich zniechęcenie, ziemia, do której dotarli, nie była taka, jak się spodziewali. Massachusetts leży ponad sześćset mil na południe od Londynu, na tej samej szerokości geograficznej co Madryt w Hiszpanii. Co więcej, europejscy odkrywcy i rybacy, którzy odwiedzili ten obszar – a było ich wielu przed Pielgrzymami – zwykle odwiedzali go w okresie letnim. Fakty te doprowadziły do ​​przekonania, jak pewien angielski odkrywca ogłosił dopiero w 1622 roku, że klimat Nowej Anglii był podobny do klimatu „Włoch i Francji, ogrodów Europy”. Tak więc podróżnicy marzyli o bujnym krajobrazie i umiarkowanym klimacie, by natknąć się na „ohydną i opustoszałą pustynię” na początku „ostrej i gwałtownej zimy”.

Sprawy stają się jeszcze bardziej ponure, „nieliczni” z nich „byli wolni od gwałtownego kaszlu”, dzięki „zimnej i mokrej kwaterze” na Mayflower, a w złowrogiej zapowiedzi tego, co nadejdzie, cztery kolejne osoby umrą, zanim osiedlili się w miejscu. Jedną z nich była Dorothy, żona Williama Bradforda, chociaż przyczyną w jej przypadku nie był „gwałtowny kaszel”. Dorothy Bradford utonęła w porcie, gdy jej mąż badał wybrzeże, a fakt, że wypadła za burtę ze statku zakotwiczonego w płytkiej wodzie, od tamtej pory budził spekulacje, że mogła popełnić samobójstwo. Co Bradford poczuł na wiadomość o swojej „najdroższej małżonki”, można tylko sobie wyobrazić. Pisząc dziesięć lat po tragedii, nie mógł się nawet zmusić, by o tym wspomnieć.

Udostępnij to:

Lubię to:


Paiutes

Mówi się, że Paiutes mają ustną tradycję, która mówi o rudowłosych, białych, kanibalach o wzroście około 3 stóp, którzy mieszkali w lub w pobliżu tego, co jest obecnie znane jako Jaskinia Lovelocka w Nevadzie.Nie jest jasne, czy ta “oralna tradycja” o tak zwanych gigantach Sitecah istniała, czy też była to przesada lub wypaczenie ich legend po tym, jak Pajutowie zostali w większości zabici lub rozproszeni w 1833 przez ekspedycję odkrywcy Josepha Walkera.

Brian Dunning ze Skeptoid badał legendy Paiutów i nie znalazł żadnej wzmianki o tym, że Sitecah to olbrzymy. Wydaje się jednak, że w jaskini Lovelock mieszkali ludzie, którzy praktykowali kanibalizm. Znaleziono tam ludzkie szczątki, a kilka ludzkich kości usunięto szpik, co sugeruje, że szpik został zjedzony. Wydaje się jednak, że kanibalizm był rzadką praktyką wśród tych ludów.

Szczątki mają rude włosy, ale może to wynikać z tego, że czarne włosy mogą z czasem zmienić kolor na czerwony.

Jaskinia Lovelocka (Biuro Gospodarki Gruntami/Domena Publiczna)

Rzeka Humboldt w pobliżu Lovelock w stanie Nevada, gdzie podobno mieszkali ludzie z Sitecah. (Famartin/CC BY-SA)

Górnicy odkryli artefakty w 1912 roku, zostawiając je w stosie, zanim ostatecznie skontaktowali się z Uniwersytetem Kalifornijskim. Antropolog Llewellyn L. Loud udał się z uniwersytetu na miejsce, aby zbadać. Powszechnie uważa się, że prace wykopaliskowe na terenie nie były dobrze prowadzone iz pewnością nie spełniały współczesnych standardów. Ale niektórzy zwolennicy teorii gigantów z Sitecah twierdzą, że naukowcy celowo zakryli wszelkie znalezione tam szczątki gigantów.

Śledź @TaraMacIsaac na Twitterze, odwiedź stronę Epoch Times Beyond Science na Facebooku i subskrybuj biuletyn Beyond Science, aby kontynuować odkrywanie starożytnych tajemnic i nowych granic nauki!


Obejrzyj wideo: Restoration of Sumpter Valley Steam Engine Cushman (Sierpień 2022).