Interesujący

Bitwa pod Taillebourg, 8 kwietnia 1351

Bitwa pod Taillebourg, 8 kwietnia 1351


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Bitwa pod Taillebourg, 8 kwietnia 1351

Mniejsza bitwa wojny stuletniej, godna uwagi głównie z powodu próby francuskiego dowódcy, Guy de Nesle, marszałka Francji, przeciwstawienia się taktyce angielskiej piechoty przez zrzucenie dużej części jego rycerzy, przy jednoczesnym utrzymaniu dwóch grup na koniach do ataków z flanki . Jednak taktyka zawiodła, a de Nesle został schwytany przez Anglików i musiał zostać wykupiony.

Geneza tego odcinka od poprzednika Wojna stuletnia, walczył między Francją a Anglią, był w buncie barona Poitevin, Hugo X, lorda Lusignan. Lusignan miał długą tradycję autonomii w sercu Akwitanii, z dala od kolejnych stolic królestw Francji i Anglii, ponieważ został przyłączony do królestwa Anglii przez małżeństwo Eleonory Akwitanii z królem angielskim. Chodziło więc o uniknięcie nieufności baronów Poitevin w związku z niedawną zmianą zwierzchnictwa (Poitou został dołączony do korony w 1214 r., na mocy pokoju w Chinon) i aby stworzyć dom dla jego młodszego syna Alfonsa, że ​​Ludwik VIII („Lew”) przyznał Poitou przywileje Alfonsowi z Poitiers. Ten książę miał zaledwie 6 lat, w chwili śmierci swojego ojca w 1226 roku i dlatego był, podobnie jak jego starszy brat Ludwik IX (Saint Louis), podległy regencji jego matki Blanche z Kastylii w tym czasie.

Alfonsowi pozwolono objąć w posiadanie swoje lenno dopiero w wieku 18 lat, co uczynił w 1240 roku. Przy tej okazji otrzymał hołd od panów prowincji, złożony nawet przez najpotężniejszego z nich, Hugh de Lusignan . Hugh posiadał kilka ziem w Poitou, oprócz rodzinnej twierdzy, w tym zamek Montreuil-Bonnin, a przede wszystkim hrabstwo Marche.

Podobnie jak wielu panów Poitevin, Hugo nie mógł pogodzić się z utratą autonomii, którą wcześniej cieszył się i podobnie jak w latach 1173 – 1179, 1188 i 1194 przeciwko królowi Anglii, a w latach 1219 – 1224 szlachta poitevin utworzyła konfederacja przeciwko ich potężnemu suwerenowi. Punktem wyjścia konfliktu był okres Bożego Narodzenia w 1241 r., kiedy Hugo X z Lusignan, bez wątpienia za namową swojej żony, Isabelle de Angoulême, matki angielskiego Henryka III, znieważył hrabiego Poitiers w jego własnym pałacu, m.in. odmawiając posłuszeństwa.

Rodzina Kapetynów natychmiast zareagowała. 5 stycznia 1242 r. Alfons z Poitiers zwołał szlachtę Poitevin w Chinon na Wielkanoc. Wierni panowie i inni mniej lojalni, ale jednak wrogowie Lusignan odpowiedzieli na apel, podobnie jak Geoffrey IV z Rancon, książę Gençay. Chociaż jego matka Blanche radziła sobie już z powstaniami magnackimi i prowadziła sprawy królewskie od 1226 roku, z tytułem „baillistre” (opiekun dziedzica w prawie feudalnym), Ludwik IX postanowił udać się na pomoc bratu i przejąć kontrolę nad kraj. Przybył do Chinon w dniu 28 kwietnia i do Poitiers w dniu 4 maja, z armią 30 000 ludzi (rycerzy i żołnierzy piechoty) i machin oblężniczych. 9 maja maszerował na zamek Montreuil-Bonnin, fortecę Lusignan. Po zdobyciu wieży Béruges, Moncontour, Vouvant i Fontenay-le-Comte skierował się w stronę Saintes. Mniej więcej w tym czasie król Anglii Henryk III wylądował w Royan w połowie maja, zanim ponownie dołączył do swojego teścia, Hugh de Lusignana i Raymonda z Tuluzy, którzy ubiegali się o zadośćuczynienie za traktat paryski z 1229 roku ( co zakończyło krucjatę albigensów), na mocy której utracił większość swoich ziem. Towarzyszył mu także jego brat Richard, książę Kornwalii i tytułowy hrabia Poitiers od 1225 roku. Nieuniknione starcie miało miejsce w Taillebourg.

Król Francji został zainstalowany w Château de Taillebourg, który wychodził na most nad Charente, wąskie gardło i strategiczne przejście między Saint-Jean-d'Angely i Poitou na północy i Saintes (należące do Lusignan) i Akwitanii na północy Południe.

19 czerwca obie armie zmierzyły się ze sobą przez most, o który toczyła się bitwa. 21 lipca bitwa zakończyła się zmasowaną szarżą rycerzy francuskich, którzy wyszli z zamku i nękali swoich przeciwników, którzy zostali zmuszeni do ucieczki do Saintes.

Po starciu Taillebourg, które pozwoliło im kontrolować tytułowy most strategiczny, Franco-Poitevins wykorzystali swoją przewagę. 23 czerwca pod Saintes rozegrała się bardziej decydująca bitwa. Anglo-Poitevins zostali ponownie pokonani, w ostateczny sposób. Henryka Anglii nie było w tym czasie, po powrocie do Gaskonii po niepowodzeniu w Taillebourg. Te dwie akcje stanowiły wojnę w Saintonge.

Król Anglii podpisał w Pons w dniu 1 sierpnia pięcioletni rozejm. Trwalszy pokój został zawarty w Paryżu 4 grudnia 1259 r. Król Francji przywrócił Henrykowi ziemie, których podbój nie może być uważany za całkowicie uzasadniony (Quercy, Limousin i Saintonge), sądząc, że ten szlachetny gest zapewni mu czas pokoju z Anglią i posiadłości Poitou, Maine, Anjou i Normandii.

Dla Hugona z Lusignan załatwienie feudalnego buntu było mniej korzystne i szybsze. Jego zamki w Poitevin zostały skonfiskowane, uzbrojone i sprzedane przez Alfonsa z Poitiers. Jego córka Izabela z Lusignan wyszła za mąż za jego wroga Geoffreya z Rancon, pana Gençay, w 1250 roku, który za pomocą posagu odbudował jego zamek.

Jeśli chodzi o Rajmunda VII, pokój w Lorris po prostu odnowił narzucone wcześniej warunki.

W historii Anglii „wojna stuletnia” odnosi się do 116-letniego okresu między 1337 a 1453 rokiem. niepokoju po zmianie układu sił między tronem francuskim i angielskim od 1159 do 1259 roku po ślubie Henryka II z Eleanorą Akwitańską, zdobywając w tym czasie wiele terytoriów francuskich i osiągając wyższość terytorialną nad Królestwem Francuskim, aż do traktatu paryskiego (1259). W tym okresie doszło do wielu konfliktów, takich jak wojna angielsko-francuska (1202-1214) czy bitwa pod Taillebourg.

Eugène Delacroix reprezentował bitwę na swoim tableau ”Bitwa pod Taillebourg wygrana przez Saint Louis”, który został przedstawiony „Salonowi” w 1837 roku. Przedstawił w nim całego ducha i żarliwość szarży rycerzy francuskich.


Kampania

W 1242 roku Hugo X z Lusignan, hrabia La Marche, zbuntował się przeciwko swojemu francuskiemu suzerenowi Ludwikowi IX z Francji i poprosił o pomoc Henryka. Henryk prawie na pewno zgodził się z tym, ponieważ brat króla Francji, Alfons z Poitiers, zainwestował w hrabstwo Poitou wbrew życzeniom miejscowych lordów Poitevin i pomimo roszczeń Ryszarda z Kornwalii do hrabstwa. Henryk miał problemy z zebraniem wystarczającej liczby żołnierzy i pieniędzy w Anglii z powodu sprzeciwu swoich baronów, podczas gdy Ludwik IX zebrał swoją armię w Chinon i skonfrontował się z Henrykiem wkrótce po wylądowaniu w ujściu rzeki Gironde. Ludwik IX szybko opanował La Marche i Poitou, aw maju 1242 roku Francuzi dotarli do Charente i bezpośrednio zagrozili Gaskonii.

Król Henryk, do którego dołączył szlachcic Szymon V de Montfort (jego niegdysiejszy przyjaciel lub wróg, który właśnie wrócił z krucjaty na wygnaniu z angielskiego dworu), spotkał Francuzów w bitwie pod Taillebourg. Henry uciekł z pola, gdy francuski kontratak odbił kluczowy most, który zaatakowali Anglicy. Henry opuścił Montfort, walcząc ze swoimi ludźmi w desperackiej akcji straży tylnej. Anglicy wycofali się w kierunku miasta Saintes, a Henryk kulił się w mieście, dopóki zarówno Montfort, jak i Francuzi nie podążyli za nim. Montfort ze złością oświadczył: „Możesz być królem, ale powinieneś być zamknięty jak Karol Prosty”, doprowadzając króla do szału. Król, opuszczony przez Poitevins, którzy nigdy nie udzielili oczekiwanego wsparcia militarnego i finansowego, wycofał się w popłochu do Bordeaux i podpisał pięcioletni rozejm z Francją.


Po wstąpieniu na tron ​​francuskiego króla Jana II w sierpniu 1350 r. Jan II zignorował niedawne rozszerzenie przez króla Filipa VI rozejmu z Calais i przygotował się do sformowania armii do kampanii przeciwko angielskim garnizonom w Saintonge. [1] Kilkutysięczna armia dowodzona przez Guya II de Nesle i jego zastępcę Arnoula d'Audrehema przybyła pod miasto Saint-Jean-d'Angély w lutym 1351 roku i rozpoczęła oblężenie miasta.

Angielski garnizon liczący około sześciuset ludzi był pod presją z powodu wyczerpania zapasów zimowych. [1] Francuzi otoczyli mury miejskie, które były w złym stanie i odcięli główne drogi handlowe prowadzące na południe do angielskiego hrabstwa Gascony. Francuzi dowiedzieli się o kilkusetosobowych oddziałach ratunkowych, dowodzonych przez seneszala z Gaskonii Johna de Cheverston i Arnaud-Amanieu, oddział armii francuskiej, który podróżował nocą 31 marca, aby przechwycić siły angielskie.

Siły angielskie nie miały zamiaru przerwać oblężenia, ale zamiast tego próbowały sprowadzić pociąg z zaopatrzeniem do oblężonego miasta Saint-Jean-d'Angely.

Po podróży przez noc de Nesle przechwycił siły angielskie około trzech mil od miasta Saintes. [1] Po przechwyceniu Anglicy zsiedli z koni, jak to było wówczas powszechną praktyką, utworzyli linię bojową i poprowadzili ich konie na tyły. Guy de Nesle również rozkazał większości swoich sił zejść z koni, z wyjątkiem niewielkich oddziałów kawalerii na każdym skrzydle, które Francuzi następnie rozlokowali wzdłuż wzniesienia.

Bitwa była krótkim spotkaniem, w wyniku którego Francuzi zostali pokonani. Oddzielne siły angielskie składające się z kilkuset ludzi z pobliskich angielskich garnizonów Taillebourg i Tonnay-Charente zaatakowały siły francuskie na ich tyłach. Ponad sześciuset francuskich rycerzy zostało zabitych lub schwytanych. [1] Zarówno Guy II de Nesle, jak i jego zastępca Arnoul d’Audrehem zostali schwytani i zapłacili wysokie okupy za uwolnienie.

Chociaż Anglicy zwyciężyli, Cheverston nie był w stanie przebić się do Saint-Jean-d'Angély. Niewielkie siły angielskie, dowodzone przez dowódcę garnizonu Taillebourg, były w stanie uzupełnić zaopatrzenie garnizonu w Saint-Jean-d'Angély. Cheverston wycofał się do Bordeaux, a Jan II wzmocnił armię wokół Saint-Jean-d'Angely, która 31 sierpnia padła Francuzom. [1]


Rozwój bitwy

Król Francji został zainstalowany w Château de Taillebourg, który wychodził na most nad Charente, wąskie gardło i strategiczne przejście między Saint-Jean-d'Angely i Poitou na północy i Saintes (należące do Lusignan) i Akwitanii na północy Południe.

19 czerwca obie armie zmierzyły się ze sobą przez most, o który toczyła się bitwa. 21 lipca bitwa zakończyła się zmasowaną szarżą rycerzy francuskich, którzy wyszli z zamku i nękali swoich przeciwników, którzy zostali zmuszeni do ucieczki do Saintes.


Notatka historyczna [ edytuj | edytuj źródło ]

W historii Anglii „wojna stuletnia” odnosi się do 116-letniego okresu między 1337 a 1453 rokiem. niepokoju po zmianie układu sił między tronem francuskim i angielskim od 1159 do 1259 r. po ślubie Henryka II z Eleanorą Akwitańską, zdobywając w tym procesie wiele terytoriów francuskich i przyznając terytorialną wyższość nad Królestwem Francuskim, aż do traktatu paryskiego (1259 r.) ), okres, w którym doszło do wielu konfliktów, takich jak wojna angielsko-francuska (1202-1214) czy bitwa pod Taillebourg.


1242, król święty Ludwik i bitwa pod Taillebourg

Obok zamku miała miejsce słynna bitwa pod Taillebourg w 1242 roku.

W tym czasie król Francji święty Ludwik był zawsze łapany za rogi panów swojego królestwa.

Whoa, Hugues wyglądał tak poruszony! A święty Ludwik zmusił go do oddania ziem, które posiadał w Charente. To była słoma, która złamała grzbiet wielbłąda!

Sprzymierzeni wraz z innymi lordami i angielskim królem Henrykiem III, Hugues zbuntowali się i odmówili złożenia hołdu bratu króla, Alfonsowi, niedawno mianowanemu nowym hrabią Poitou… swoim nowym suzerenem!

W kwietniu 1242 r. król najechał ziemie Hugues. 3 tygodnie później król angielski pojawił się w Royan (Charente).

19 lipca dwie armie wdarły się na most Taillebourg: Francuzi osiedlili się w zamku (jego pan był wrogiem Huguesa)… i rozpoczęła się bitwa.

Tyle że Anglicy poprosili o rozejm i schronili się za miastem Saintes.

Tak więc bitwa miała miejsce 22 lipca tuż przed murami Saintes, a nie na zamku Taillebourg!


Bitwa pod Taillebourg

Położona na skalistym szczycie z widokiem na rzekę Charente, wioska Taillebourg ma bogate dziedzictwo historyczne i architektoniczne. Obszar wraz z parkiem zamkowym jest również chronionym środowiskiem naturalnym.

Bitwa pod Taillebourg 21 lipca 1242 – autorstwa Eugène Delacroix

Odwiedzający Taillebourg odkrywają średniowieczną historię i odwiedzają pozostałości zamku z początku XI wieku. Mogą również podziwiać niesamowite panoramiczne widoki na rzekę Charente. Ale odkryjesz o wiele więcej, jeśli zagłębisz się w długą i pełną wydarzeń przeszłość Taillebourg’.

Wioska znajduje się zaledwie 45 minut jazdy od Bel-Air Gites. Jeśli interesujesz się historią, starożytnymi ruinami i zaciętymi bitwami, warto wybrać się na wycieczkę. Lub jeśli chcesz spróbować nowego sportu wodnego, wioska Taillebourg również to zapewni.

Osada paleolityczna

Region wokół Taillebourg może prześledzić swoją obecność w epoce paleolitu, około 10 000 lat p.n.e.

Ze względu na swoje położenie wysoko na skałach z widokiem na rzekę, było miejscem wielu najazdów. Już w V wieku pne był okupowany przez najeźdźców celtyckich. Potem osadnicy rzymscy i niemieccy. W 770 zbudowano pierwszą fortecę, która miała strzec regionu. Niedługo potem Normanowie próbowali przejąć twierdzę, ale ostatecznie zostali pokonani przez okolicznych mieszkańców w 865 roku.

Strefa Bitwy

W następnych stuleciach w regionie i wokół niego nadal toczyły się bitwy, gdy najeźdźcy próbowali przejąć tę strategiczną fortecę. Własność ziemi zmieniła się z francuskiej na angielską iz powrotem francuskiej z powodu małżeństw Eleanor z Akwitanii.

Jedną z najważniejszych bitew stoczonych tutaj była bitwa pod Taillebourg w 1242 roku. Rozpoczęła się ona na moście na rzece Charente i kontynuowała w Saintes, gdzie Anglicy ostatecznie zostali pokonani.

Bioróżnorodność

Obecnie wioska Taillebourg jest zdecydowanie spokojniejsza. Jedynymi najeźdźcami są ci z rodzaju turystów. Kluczem jest różnorodność biologiczna, a to spokojne środowisko składa się z pofałdowanych łąk, lasów i bagien. Od 2004 r. Taillebourg jest obszarem Natura 2000 i chroni około 20 gatunków rzadkich ptaków.

Rzeka Charente nie jest już polem bitwy, ale obszarem pełnym fantastycznych atrakcji wodnych dla dorosłych i dzieci. A Nautic Club of Taillebourg ma pierwszorzędną pozycję.

Wykwalifikowani instruktorzy

Klub oferuje szereg zajęć sportowych odpowiednich dla dzieci w wieku od 3 do 93 lat! Mają pod ręką wykwalifikowanych instruktorów, którzy nauczą Cię jazdy na nartach wodnych, wakeboardzie, wakesurfingu i slalomie.

Sprawdź ich stronę internetową pod kątem cen, warunków rezerwacji i dostępności.

Twórz nowe doświadczenia i twórz wspaniałe wspomnienia podczas następnych wakacji.

Zarezerwuj już teraz na 2021 i spędź fantastyczne, pełne zabawy wakacje w Bel-Air Gites!

Poznaj właścicieli

Witamy. Bienvenue! Patricia i Paul serdecznie witają Cię w Bel-Air gîtes. Kiedy w końcu podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu nowego życia w słońcu, decyzja o zamieszkaniu w Charente-Maritime nie była trudna. Po prostu pokochaliśmy klimat i różnorodność jego kultury i krajobrazu. Będący od wielu lat ulubieńcem urlopowiczów, w 2010 roku przejęliśmy dobrze ugruntowany kompleks Bel-Air gîtes. Miał już doskonałą reputację jako przyjazny dla dzieci i było to coś, z czym mogliśmy się utożsamiać i chcieliśmy nadal być uznane za. Nasza ekscytująca przygoda rozpoczęła się na początku lipca 2010 roku. Jedno lato tutaj w Bel-Air wystarczyło, aby przekonać nas, że zdecydowanie podjęliśmy właściwą decyzję o zmianie stylu życia i nawiązaniu nowych przyjaźni w tym niesamowicie pięknym regionie Francji. Uważamy, że ty też to pokochasz.

Gity z Bel-Air

Kompleks Bel-Air gites oferuje cztery indywidualne gîtes (domki letniskowe) i duży dom wiejski. Każdy może pomieścić od 4 do 6 osób i urządzony jest w tradycyjnym francuskim stylu prowincjonalnym. Oryginalne kamienne mury zapewniają chłód w dzień iw nocy podczas gorących letnich miesięcy, a wszystkie nasze pokoje są wygodne, bogato umeblowane i dobrze wyposażone - w tym kanały telewizyjne w Wielkiej Brytanii i Francji. W całym budynku można bezpłatnie korzystać z WiFi. Niezbędny sprzęt dla niemowląt i małych dzieci jest również dostępny do użytku podczas pobytu BEZPŁATNIE. Każdy gîte ma własne patio i grill, dzięki czemu jest to idealne miejsce na relaks, kieliszek wina lub doskonały lokalny koniak i obserwowanie zachodzącego słońca na polach.

Twoje idealne rodzinne wakacje?

Jeśli masz jakieś pytania przed dokonaniem rezerwacji lub chciałbyś zostawić recenzję - z przyjemnością skontaktujesz się z Tobą!


Bitwa pod Poitiers 1356 – Stuletnia’ I wojna

19 września 1356

Rankiem bitwy (19 września) słońce wzeszło tuż przed szóstą, dzień zapowiadał się ciepły i pogodny. Kardynał Talleyrand złożył ostatnią bezowocną wizytę w obozie angielskim w nadziei zapobieżenia konfrontacji. Po raz kolejny wydaje się, że książę był skłonny szukać kompromisu, ale jego warunki zostały ponownie odrzucone przez króla Jana. Po odejściu Talleyranda i udaniu się do Poitiers stało się jasne, że bitwy nie da się uniknąć.

Nie wydaje się, aby szturm został rozpoczęty od razu, gdyż był czas na dyskusję we francuskich szeregach na temat najlepszego planu ataku. Jednym z powodów może być rosnąca siła anglo-gaskoskiej pozycji obronnej. Według autora Chronique des regnes de Jean II et Charles V z pewnością okazało się to główną przyczyną ostatecznego niepowodzenia francuskiego ataku.

Istnieje pewna różnica zdań co do tego, czy siły angielskie wycofywały się przed dołączeniem do bitwy. Opóźnienie spowodowane próbami wynegocjowania rozejmu przez Talleyranda dało księciu możliwość ucieczki i być może próbował uciec aż do momentu francuskiego ataku. Z pewnością wydaje się, że po decyzji rady, która odbyła się poprzedniego wieczoru, hrabia Warwick poprowadził swoją jednostkę i być może cały pociąg bagażowy na pozycję w pobliżu bagien na południe od Champ d'Alexandre i w pobliżu brodu przez Rzeka Miosson. Warwick mógł prowadzić wyinscenizowane wycofanie. Później książę opisał swoje zamiary:

Ponieważ brakowało nam zapasów i z innych powodów, uzgodniono, że powinniśmy wycofać się ruchem oskrzydlającym, tak aby gdyby chcieli zaatakować lub zbliżyć się do nas w pozycji, która w żaden sposób nie była na naszą niekorzyść, dalibyśmy bitwa.

Zostało to napisane po zdarzeniu i pomimo wyniku bitwy nie wskazuje to, że książę w tym czasie szukał bitwy, ani nie czuł potrzeby ukrywania, że ​​odwrót pozostał opcją. Nie wiadomo, czy książę zamierzał wycofać się jak najwcześniej, czy tylko atak okazał się zbyt silny. Alternatywnie manewr Warwicka mógł być zwodem mającym na celu sprowokowanie francuskiego ataku. Jeśli tak, to się udało.

Zgodnie z normalną angielską praktyką książę rozłożył swoją armię na trzy „bitwy” (dywizje) i wykorzystał to, co mógł wykorzystać z terenu. Dokładna lokalizacja bitwy pod Poitiers jest wysoce przypuszczona, a ponieważ teren odegrał ważną rolę, jest to niezwykle istotny problem i taki, którego nie można całkowicie rozwiązać, zwłaszcza że obecne lasy, rzeka i bagna bez wątpienia uległy zmianie między latami. Jasne jest, że Jean złapał księcia na południe od Poitiers, nad brzegiem rzeki Miosson. Wygląda na to, że Edward przyciągnął swoją armię na jakiś nierówny teren, nietypowy dla równin w okolicy. Trzy dywizje znajdowały się za naturalnymi przeszkodami, żywopłotami, drzewami i bagnistymi terenami, które umożliwiały Francuzom tylko dwie drogi ataku. Wydaje się prawdopodobne, że armia angielska została ustawiona za nieistniejącym już żywopłotem z głogu, przez który znajdowały się dwie znaczne luki (wystarczające, aby czterech ludzi mogło jechać obok siebie, według Froissart). Przed nimi opadało na krótko zbocze, a potem ziemia zaczęła się wznosić w kierunku linii francuskich. Oznaczało to, że Francuzi mogli szarżować w dół przez większość drogi do sił angielskich, ale ostatnie kilka jardów było pod górę i dobrze chronione przez żywopłot i inne urządzenia obronne. Co więcej, szczeliny w żywopłocie były chronione przez łuczników, więc każdy francuski oddział próbujący się przez nie przebić, musiałby stawić czoła gradowi strzał. W pierwszej fazie bitwy trudny teren i angielscy łucznicy sprawdzili się więcej niż szarżę kawalerii dowodzonej przez francuskich marszałków Jeana de Clermonta i Arnoula d’Audrehema.

Angielska taktyka na polu bitwy zależała od dyscypliny i porządku w szeregach, a każda z trzech dywizji anglo-gaskońskich była dowodzona przez doświadczonego dowódcę. Earlowie Warwick i Oksfordu, kapitan de Buch, lord Pommiers i kilku innych baronów gaskońskich dowodzili pierwszą „bitwą”, strażą przednią (umieszczoną, nieco myląco, na najbardziej wysuniętej na południe pozycji). Książę osobiście stanął na czele drugiej „bitwy” i otoczył się doświadczonymi żołnierzami, takimi jak John Chandos, James Audley, Reginald Cobham i Bartholomew Burghersh. Earlowie Salisbury i Suffolk kontrolowali trzecią dywizję, straż tylną, złożoną z jednej z głównych jednostek łuczniczych, w skład której wchodziło wielu niemieckich najemników. To broniło największej luki w żywopłocie.

Armia francuska składała się z czterech dywizji i znajdowała się w pewnej odległości od Anglików, poza zasięgiem strzału z łuku, być może nawet 500–600 jardów dalej. Część francuskiej awangardy dowodzonej przez konstabla Gautier de Brienne, wygnanego księcia Aten, walczyła pieszo, podczas gdy marszałkowie Audrehem i Clermont poprowadzili szturmową kawalerię, aby przetestować i odwrócić uwagę angielskich łuczników. Pozostałe dywizje miały walczyć pieszo. W szeregach awangardy znajdowali się tacy żołnierze jak lordowie Aubigny i Ribemont oraz niemiecki kontyngent pod dowództwem hrabiów Sarrebruck, Nassau i Nidau. Książę Orleanu, brat króla, dowodził inną dywizją, a delfin Karol, książę Normandii, nominalnie dowodził inną jednostką. Ponieważ był zaledwie nastolatkiem, król wzmocnił tę „bitwę” doświadczonymi żołnierzami, takimi jak książę Burbon, panowie Saint-Venant i Landas, a Thomas de Voudenay Tristan de Maignelay był chorążym książęcym. Król kierował ostatnią francuską dywizją, która obejmowała wielu jego bliskich krewnych, w tym jego najmłodszego syna, Filipa, oraz hrabiów de Ponthieu, Eu, Longueville, Sancerre i Dammartin. Geoffroi de Charny nosił królewski sztandar, Oriflamme. Próbując zapobiec ponownemu pojawieniu się Crécy i idąc za radą szkockiego rycerza, sir Williama Douglasa, większość armii francuskiej walczyła z ziemi. Douglas przywiózł 200 zbrojnych, by służyli królowi Jeanowi.

Douglas dał mądrą radę. Bitwy takie jak Courtrai (1302), Bannockburn (1314) i Crécy (1346) pokazały, że dyscyplina, porządek i ścisła komunikacja były kluczowymi elementami w rozpoczęciu ataku na armię piechoty wspieraną przez łuczników na dobrze bronionej pozycji. Na wypadek, gdyby początkowa szarża francuska była arogancka, przedwczesna i słabo skoordynowana. Po odejściu legata papieskiego w bezpieczne miejsce Poitiers dowództwo francuskiej awangardy zostało podzielone między Audrehema i Clermonta, którzy podobno spierali się o najlepszy sposób działania, jeden zalecał cierpliwość, a drugi oskarżał o tchórzostwo. Ten spór został wywołany wycofaniem się Warwicka, które mogło być albo pretekstem zachęcającym Francuzów do ataku, albo prawdziwą próbą odwrotu. Francuski oddział kawalerii podzielił się na dwie części: Audrehem poprowadził swoich ludzi do walki z siłami księcia u podnóża wzgórza, podczas gdy Clermont, być może z krótkim opóźnieniem, jechał na Anglików na zachodnim skraju lasu. Widząc atak marszałków, Warwick powrócił na pole bitwy, przekroczył Miosson w Gué de l'homme i walczył z siłami Audrehema, prawdopodobnie z pomocą oddziału hrabiego łuczników Oxfordu. Wyborni łucznicy odnieśli sukces, głównie dzięki temu, że mogli strzelać w niezabezpieczone boki i zadki koni. Następnie Warwick przestawił swoich łuczników wraz z dywizją książęcą. W międzyczasie, a może nieco później, Clermont i konstabl Brienne zaatakowali bitwę dowodzoną przez Salisbury, znajdującą się na przeciwległym skrzydle, na północno-zachodnim skraju lasu Nouaillé. Łucznicy Salisbury strzelali do ludzi Clermonta, gdy się zbliżyli, a następnie piechota ruszyła, by zablokować im podejście przez jedną ze szczelin w żywopłocie. Hrabia Suffolk wspierał obronę posiłkiem, a Francuzi zostali odepchnięci, a Clermont i Brienne zostali zabici. Na drugiej flance Audrehem został schwytany, a Douglas ciężko ranny. Choć w tym momencie nie było to wcale oczywiste, decydujące okazało się niepowodzenie francuskiej awangardy w przełamaniu szeregów angielskich łuczników. Po raz kolejny kombinacja łuczników i piechoty okazała się skuteczna. Dyscyplina bliskiego porządku połączona skutecznie z umiejętnością zakłócania i zabijania na odległość. Geoffrey Le Baker podkreślił moc łuku, zauważając, że ze stosunkowo niewielkiej odległości, jeśli kąt uderzenia był prawidłowy, strzały przebijały francuski pancerz.

Po niepowodzeniu początkowego szturmu dywizja delfina ruszyła do walki ze zdemontowanymi anglo-gaskońskimi i zdołała to zrobić pomimo ataku angielskich łuczników. Siły francuskie w tej „bitwie” liczyły prawdopodobnie około 4000 i ta kluczowa część starcia mogła trwać nawet dwie godziny. Oddziały delfina nie tylko musiały zmagać się z angielską nawałnicą strzał, gdy próbowały przebić się przez żywopłot, ale także zostały powstrzymane przez wycofującą się francuską awangardę. Mimo to delfin i książę Burbon – kolejna ofiara – poprowadzili swoje wojska do linii angielskich i wywiązała się zaciekła walka. Francuzi zostali w końcu odrzuceni, gdy obie strony poniosły ciężkie straty, a chorąży delfina został wzięty do niewoli. W tym momencie bitwa została ponownie wyważona i możliwe, że gdyby król Jan zaatakował od razu pozostałymi siłami, wynik mógłby być inny. Zamiast tego zdecydował się na bardziej ostrożne podejście, usuwając z pola bitwy swoich trzech starszych synów, w tym delfina. Jednak oprócz zmniejszenia liczebności, jaką miał do dyspozycji, osłabiło to również morale wielu pozostałych żołnierzy francuskich. Być może to widok wycofujących się żołnierzy spowodował, że dywizja pod dowództwem młodego księcia Orleanu uciekła z kolei w kierunku Chauvigny, albo też Orlean otrzymał rozkaz opuszczenia pola. W każdym razie „od momentu, gdy tak duża grupa wojsk odwróciła się od walki, francuskie zwycięstwo stało się prawie niemożliwe”.

Częściowe wycofanie się Francuzów dało Anglikom chwilę wytchnienia, by zebrać się, uzbroić w te kilka strzał, które mogli zebrać, i zająć się swoimi ofiarami. W tym momencie niektórzy w dywizji książęcej najwyraźniej myśleli, że cały wojsko francuskie jest w trakcie odwrotu i rozpoczęło atak w nadziei na rozbicie wroga i wzięcie jeńców. Hrabia Warwick mógł rozpocząć tak przedwczesną wyprawę, a Maurice Berkeley z pewnością opuścił angielskie linie w pogoni za łupem i chwałą. Nie zyskał żadnego, a zamiast tego uzyskał niefortunne wyróżnienie jako jeden z niewielu Anglików wziętych do niewoli w Poitiers – został schwytany przez pikarskiego rycerza, Jeana d’Ellenesa.

Faza trzecia

Pozostałe wojska francuskie dołączyły do ​​„bitwy” dowodzonej przez króla Jana i posuwały się powoli, dając Anglo-Gaskończykom więcej czasu na odbudowę. Ta znaczna siła obejmowała dużą liczbę kuszników, którzy mogli pierwotnie należeć do dywizji konstabla. Oddawali się wymianie pocisków dalekiego zasięgu z angielskimi łucznikami, co nie miało większego wpływu na obie strony. Tym razem łucznicy nie wywarli większego wpływu na główny korpus francuskiej piechoty, gdy ten znalazł się w zasięgu. Wynikało to z braku strzał, więc angielscy łucznicy nie mogli utrzymać ostrzału, a także dlatego, że Francuzi zbliżali się pod osłoną połączonej ściany tarcz. Choć skuteczna, taktyka ta opóźniła francuskie natarcie, umożliwiając angielskiej piechocie zabezpieczenie swoich pozycji. Należy zauważyć, że większość tej części armii francuskiej była jeszcze świeża i nie brała udziału w żadnych walkach. W przeciwieństwie do tego Anglicy byli zaangażowani w konflikt, choć z krótkimi przerwami, do trzech godzin. W tym momencie jednak, z powodu wycofania się Francuzów, siły angielskie prawdopodobnie przewyższały liczebnie resztę wroga.

W odpowiedzi na ten powolny postęp, Czarny Książę przeorganizował swoje siły, łącząc je w jedną dywizję. Przejął także inicjatywę taktyczną: najpierw kazał kilku swoim zbrojnym wsiąść na konie i przygotować się do szarży na francuskie linie. Po drugie, nakazał kapitanowi de Buch poprowadzić oddział kawalerii w manewrze okrążenia, dzięki któremu mogliby ukryć się przed Francuzami za niewielkim wzgórzem. Wyborni łucznicy wystrzelili pozostałe strzały, choć wydaje się, że z niewielkim skutkiem, a następnie dołączyli do piechoty, walczącej sztyletami i mieczami. W końcu książę ponownie wsiadł na kolejny kontyngent żołnierzy ze swojej dywizji, który szarżował na linie francuskie. Do tej grupy mógł należeć James Audley. Gdy ludzie kaptalowi, w liczbie około 60 zbrojnych i 100 konnych łuczników, znaleźli się na pozycjach, połączone siły dywizji angielskiej i pozostała kawaleria zaatakowały wspólnie. Ta ostatnia faza bitwy była znowu walką na bliski dystans, ale atak na dwie flanki ostatecznie zakończył się sukcesem. Zwycięstwo Anglików mogło być również wspomagane przez powrót pewnej liczby żołnierzy, prawdopodobnie dowodzonych przez hrabiego Warwick, który odłączył się w pogoni za jeńcami wcześniej w potyczce.

To trochę ironiczne, że straszne konsekwencje klęski pod Poitiers mogłyby zostać zmniejszone, gdyby bitwa nie była tak ściśle prowadzona. Gdyby wynik był oczywisty znacznie wcześniej tego dnia, król francuski i wielu jego wysokich rangą szlachciców, którzy zostali zabici lub wzięci do niewoli, mieliby czas na odwrót. Jedną z ostatnich oznak francuskiej klęski była śmierć chorążego, Geoffroi de Charny, „najbardziej godnego i najdzielniejszego ze wszystkich”, według Froissarta, który poległ z Oriflamme w ręku5. w ścisku ludzi znalazł się w poważnym niebezpieczeństwie po tym, jak poddał się, jak wielu mężczyzn walczyło o tego najważniejszego z więźniów. Schwytany z królem był jego syn, Filip. Najpierw Denis de Morbeke, rycerz Artois, uznał króla za więźnia, a Jean zaoferował mu jedną ze swoich rękawic, aby wskazać na jego poddanie się. Jednak kilku innych, głównie Gaskonie pod wodzą dziedzica Bernarda de Troys, chwyciło króla. Na szczęście Reginald Cobham i hrabia Warwick przybyli konno, zapobiegając dalszemu niebezpieczeństwu i hańbie. Odepchnęli walczący tłum i poprowadzili króla oraz to, co pozostało z jego świty, w bezpieczne miejsce.

Po zajęciu króla bitwa została zakończona i rozpoczęła się pogoń za pozostałymi więźniami. Niektóre niedobitki Francuzów zostały skierowane na bagna poniżej pierwotnej pozycji Anglików, a inne uciekły w kierunku Poitiers, osiem kilometrów na północny-zachód od pola bitwy. Anglicy i Gaskończycy ścigali ich pod mury, co zmusiło mieszczan do zamknięcia bram w obronie miasta. Za Poitiers nastąpiła straszliwa masakra i wielu Francuzów poddało się, aby ratować własne życie.

Liczba schwytanych i zabitych Francuzów była bardzo znaczna – około 2500 zbrojnych. Dla porównania tylko 40 anglo-gaskońskich zbrojnych zostało zabitych, oprócz nieujawnionej (i przypuszczalnie znacznie większej) liczby piechoty i łuczników. O wiele więcej zostało rannych. Jeden William Lenche stracił oko w bitwie, a książę nagrodził go prawami do promu w Saltash w Kornwalii. Sir James Audley również został ciężko ranny i w uznaniu tego i jego wielkich czynów zbrojnych w bitwie otrzymał najhojniejszą nagrodę ze wszystkich tych, którzy służyli księciu w wyprawach w latach 1355-13, w wysokości 400 funtów rocznych.

Po rozpatrzeniu strategii i wygranej bitwie książę zaprosił na obiad wszystkich pojmanych szlachciców. Sam książę służył królewskiemu stołowi, a także wszystkim innym stołom z wszelkimi oznakami pokory, i odmówił zasiadania przy królewskim stole, twierdząc, że nie jest jeszcze godzien takiego zaszczytu i że nie byłoby dla niego stosowne siedzieć przy tym samym stole, co tak wielki książę i ten, który tego dnia okazał się tak dzielny. Takie uprzejme zachowanie przypieczętowało to, co stało się niemal legendarną reputacją Czarnego Księcia, ale była to uprzejmość i rycerskość stosowna dopiero po bitwie. krewny.

Zwycięstwo pod Poitiers i schwytanie Jeana natychmiast zmieniło dyplomatyczną i polityczną równowagę stosunków angielsko-francuskich, ale do jakiego stopnia i na ile będzie przedmiotem twardych negocjacji. Geoffrey Hamelyn, sługa księcia, został wysłany do Londynu z tuniką i hełmem Jeana jako dowód jego schwytania. Armia wróciła do Bordeaux i rozpoczęły się negocjacje dotyczące rozejmu i dokładnej wartości królewskiego okupu.


Bitwa pod Poitiers

Rankiem bitwy (19 września) słońce wzeszło tuż przed szóstą, dzień zapowiadał się ciepły i jasny. Kardynał Talleyrand złożył ostatnią bezowocną wizytę w obozie angielskim w nadziei zapobieżenia konfrontacji. Po raz kolejny wydaje się, że książę był skłonny szukać kompromisu, ale jego warunki zostały ponownie odrzucone przez króla Jana. Po odejściu Talleyranda i udaniu się do Poitiers stało się jasne, że bitwy nie da się uniknąć.

Nie wydaje się, aby szturm został rozpoczęty od razu, gdyż był czas na dyskusję we francuskich szeregach na temat najlepszego planu ataku. Jednym z powodów może być rosnąca siła anglo-gaskoskiej pozycji obronnej. Według autora Chronique des règnes de Jean II et Charles V to z pewnością okazało się głównym powodem ostatecznego niepowodzenia francuskiego ataku. 1

Istnieje pewna różnica zdań co do tego, czy siły angielskie wycofywały się przed dołączeniem do bitwy. Opóźnienie spowodowane przez Talleyrand&rsquos próby wynegocjowania rozejmu dało księciu możliwość ucieczki i być może próbował uciec aż do momentu francuskiego ataku. Z pewnością wydaje się, że po decyzji rady, która odbyła się poprzedniego wieczoru, hrabia Warwick poprowadził swoją jednostkę i być może cały pociąg bagażowy do pozycji w pobliżu bagien na południe od Champ d&rsquo Alexandre i w pobliżu brodu na rzece Miosson. . Warwick mógł prowadzić wyinscenizowane wycofanie. Później książę opisał swoje zamiary:

Ponieważ brakowało nam zapasów i z innych powodów, uzgodniono, że powinniśmy wycofać się ruchem oskrzydlającym, tak że gdyby chcieli zaatakować lub zbliżyć się do nas w pozycji, która w żaden sposób nie była na naszą niekorzyść, dalibyśmy bitwa. 2

Zostało to napisane po zdarzeniu i pomimo wyniku bitwy nie wskazuje na to, że książę w tym czasie szukał bitwy, ani nie czuł potrzeby ukrywania faktu, że odwrót pozostał opcją. Nie wiadomo, czy książę zamierzał wycofać się jak najwcześniej, czy tylko atak okazał się zbyt silny. Alternatywnie, manewr Warwick&rsquos mógł być zwodem mającym na celu sprowokowanie francuskiego ataku. Jeśli tak, to się udało.

Zgodnie z normalną angielską praktyką książę rozłożył swoją armię na trzy „bitwy” (dywizje) i wykorzystał, jak tylko mógł, teren. Dokładna lokalizacja bitwy pod Poitiers jest wysoce przypuszczona, a ponieważ teren odegrał ważną rolę, jest to niezwykle istotny problem i taki, którego nie można całkowicie rozwiązać, zwłaszcza że obecne lasy, rzeka i bagna bez wątpienia uległy zmianie między latami. Jasne jest, że Jean złapał księcia na południe od Poitiers, nad brzegiem rzeki Miosson. Wygląda na to, że Edward przyciągnął swoją armię na jakiś nierówny teren, nietypowy dla równin w okolicy. Trzy dywizje znajdowały się za naturalnymi przeszkodami, żywopłotami, drzewami i bagnistymi terenami, które umożliwiały Francuzom tylko dwie drogi ataku. Wydaje się prawdopodobne, że armia angielska została ustawiona za nieistniejącym już żywopłotem z głogu, przez który znajdowały się dwie znaczne luki (wystarczające, aby czterech ludzi mogło jechać obok siebie, według Froissart). Przed nimi opadła na chwilę skarpa, a potem ziemia zaczęła się wznosić w kierunku linii francuskich. Oznaczało to, że Francuzi mogli szarżować w dół przez większość drogi do sił angielskich, ale ostatnie kilka jardów było pod górę i dobrze chronione przez żywopłot i inne urządzenia obronne. Co więcej, szczeliny w żywopłocie były chronione przez łuczników, więc każdy francuski oddział próbujący się przez nie przebić, musiałby stawić czoła gradowi strzał.W pierwszej fazie bitwy trudny teren i angielskie łuczniki okazały się więcej niż przeciwnikiem dla szarży kawalerii prowadzonej przez francuskich marszałków Jeana de Clermonta i Arnoula d&rsquoAudrehema.

Angielska taktyka na polu bitwy zależała od dyscypliny i porządku w szeregach, a każda z trzech dywizji anglo-gaskońskich była dowodzona przez doświadczonego dowódcę. Earlowie Warwick i Oksfordu, kapitan de Buch, lord Pommiers i kilku innych baronów gaskońskich dowodzili pierwszą „bitwą”, awangardą (umieszczoną, nieco myląco, na najbardziej wysuniętym na południe miejscu). Książę osobiście stanął na czele drugiej „bitwy” i otoczył się doświadczonymi żołnierzami, takimi jak John Chandos, James Audley, Reginald Cobham i Bartholomew Burghersh. Earlowie Salisbury i Suffolk kontrolowali trzecią dywizję, straż tylną, złożoną z jednej z głównych jednostek łuczniczych, w skład której wchodziło wielu niemieckich najemników. To broniło największej luki w żywopłocie.

Armia francuska składała się z czterech dywizji i znajdowała się w pewnej odległości od Anglików, poza zasięgiem strzału z łuku, być może nawet 500&ndash600 jardów dalej. Część francuskiej awangardy dowodzonej przez konstabla Gautier de Brienne, wygnanego księcia Aten, walczyła pieszo, podczas gdy marszałkowie Audrehem i Clermont poprowadzili szturmową kawalerię, aby przetestować i odwrócić uwagę angielskich łuczników. Pozostałe dywizje miały walczyć pieszo. W szeregach awangardy znajdowali się tacy żołnierze jak lordowie Aubigny i Ribemont oraz niemiecki kontyngent pod dowództwem hrabiów Sarrebruck, Nassau i Nidau. Książę Orleaków, brat króla, dowodził inną dywizją, a delfin Karol, książę Normandii, nominalnie dowodził inną jednostką. Ponieważ był zaledwie nastolatkiem, król wzmocnił tę „bitwę” doświadczonymi żołnierzami, takimi jak książę Burbon, lordowie Saint-Venant i Landas, a Thomas de Voudenay Tristan de Maignelay był chorążym książęcym. Król kierował ostatnią francuską dywizją, która obejmowała wielu jego bliskich krewnych, w tym jego najmłodszego syna, Filipa, oraz hrabiów de Ponthieu, Eu, Longueville, Sancerre i Dammartin. Geoffroi de Charny nosił królewski sztandar, Oriflamme. Próbując zapobiec ponownemu pojawieniu się Crécy i idąc za radą szkockiego rycerza, Sir Williama Douglasa, większość armii francuskiej walczyła z ziemi. Douglas przywiózł 200 zbrojnych, by służyli królowi Jeanowi.

Douglas dał mądrą radę. Bitwy takie jak Courtrai (1302), Bannockburn (1314) i Crécy (1346) pokazały, że dyscyplina, porządek i ścisła komunikacja były kluczowymi elementami w rozpoczęciu ataku na armię piechoty wspieraną przez łuczników na dobrze bronionej pozycji. Na wypadek, gdyby początkowa szarża francuska była arogancka, przedwczesna i słabo skoordynowana. Po odejściu legata papieskiego w bezpieczne miejsce Poitiers dowództwo francuskiej awangardy zostało podzielone między Audrehema i Clermonta, którzy podobno spierali się o najlepszy sposób działania, jeden zalecał cierpliwość, a drugi oskarżał o tchórzostwo. Ten spór został wywołany wycofaniem się Warwicka, które mogło być pretekstem do zachęcenia Francuzów do ataku lub prawdziwą próbą odwrotu. Jednostka francuskiej kawalerii podzieliła się na dwie części: Audrehem poprowadził swoich ludzi do walki z siłami księcia u podnóża wzgórza, podczas gdy Clermont, być może z krótkim opóźnieniem, jechał przeciwko Anglikom na zachodnim skraju lasu. Widząc atak marszałków, Warwick wrócił na pole bitwy, przekroczył Miosson w Guéacute de l'rsquohomme i starł się z siłami Audrehem'a, prawdopodobnie przy wsparciu oddziału hrabiego łuczników Oksfordu. Wyborni łucznicy odnieśli sukces, głównie dzięki temu, że mogli strzelać w niezabezpieczone boki i zadki koni. Następnie Warwick ponownie zamówił swoich łuczników wraz z dywizją Prince&rsquos. W międzyczasie, a może nieco później, Clermont i konstabl Brienne zaatakowali bitwę dowodzoną przez Salisbury, znajdującą się na przeciwległym skrzydle, na północno-zachodnim skraju lasu Nouaillé. Łucznicy Salisbury&rsquos strzelali do ludzi z Clermont&rsquos, gdy się zbliżali, a następnie piechota ruszyła, by zablokować im podejście przez jedną ze szczelin w żywopłocie. Hrabia Suffolk wspierał obronę posiłkiem, a Francuzi zostali odepchnięci, a Clermont i Brienne zostali zabici. Na drugiej flance Audrehem został schwytany, a Douglas ciężko ranny. Choć w tym momencie nie było to wcale oczywiste, decydujące okazało się niepowodzenie francuskiej awangardy w przełamaniu szeregów angielskich łuczników. Po raz kolejny kombinacja łuczników i piechoty okazała się skuteczna. Dyscyplina bliskiego porządku połączona skutecznie z umiejętnością zakłócania i zabijania na odległość. Geoffrey Le Baker podkreślił moc łuku, zauważając, że ze stosunkowo niewielkiej odległości, jeśli kąt uderzenia był prawidłowy, strzały przebijały francuski pancerz. 3

Po niepowodzeniu pierwszego szturmu dywizja delfinów ruszyła do walki ze zdemontowanymi Anglo-Gasconami i zdołała to zrobić pomimo ataku angielskich łuczników. Siły francuskie w tej „bitwie” liczyły prawdopodobnie około 4000 żołnierzy, a ta kluczowa część starcia mogła trwać nawet dwie godziny. Oddziały delfinów nie tylko musiały zmagać się z angielską nawałnicą strzał, gdy próbowały przebić się przez żywopłot, ale także przeszkodziła im wycofująca się francuska awangarda. Mimo to delfin i książę Burbonów &ndash kolejna ofiara &ndash poprowadzili swoje wojska do linii angielskich i wywiązała się zaciekła walka. Francuzi zostali ostatecznie odrzuceni, gdy obie strony poniosły ciężkie straty, a chorąży delfina został wzięty do niewoli. W tym momencie bitwa została ponownie wyważona i możliwe, że gdyby król Jan zaatakował od razu pozostałymi siłami, wynik mógłby być inny. Zamiast tego zdecydował się na bardziej ostrożne podejście, usuwając z pola bitwy swoich trzech starszych synów, w tym delfina. Jednak oprócz zmniejszenia liczebności, jaką miał do dyspozycji, osłabiło to również morale wielu pozostałych żołnierzy francuskich. Być może to widok wycofujących się żołnierzy spowodował, że dywizja pod dowództwem młodego księcia Orleanu uciekła z kolei w kierunku Chauvigny, a może też Orlejczycy otrzymali rozkaz opuszczenia pola. W każdym razie „od momentu, gdy tak duża grupa żołnierzy odwróciła się od walki, zwycięstwo Francji stało się prawie niemożliwe”. 4

Częściowe wycofanie się Francuzów dało Anglikom chwilę wytchnienia, by zebrać się, uzbroić w te kilka strzał, które mogli zebrać, i zająć się swoimi ofiarami. W tym momencie niektórzy w dywizji książęcej najwyraźniej sądzili, że cały wojsko francuskie jest w trakcie odwrotu i rozpoczęło atak w nadziei na rozbicie wroga i wzięcie jeńców. Hrabia Warwick mógł rozpocząć tak przedwczesną wyprawę, a Maurice Berkeley z pewnością opuścił angielskie linie w pogoni za łupem i chwałą. Nie zyskał żadnego, a zamiast tego uzyskał niefortunne wyróżnienie jako jeden z nielicznych Anglików wziętych do niewoli w Poitiers i został schwytany przez pikarskiego rycerza, Jeana d'Ellenes.

Pozostałe wojska francuskie dołączyły do ​​„bitwy” dowodzonej przez króla Jana i posuwały się powoli, dając Anglo-Gaskończykom więcej czasu na odbudowę. Ta znaczna siła obejmowała dużą liczbę kuszników, którzy mogli pierwotnie należeć do dywizji Constable&rsquos. Oddawali się wymianie pocisków dalekiego zasięgu z angielskimi łucznikami, co nie miało większego wpływu na obie strony. Tym razem łucznicy nie wywarli większego wpływu na główny korpus francuskiej piechoty, gdy ten znalazł się w zasięgu. Wynikało to z braku strzał, więc angielscy łucznicy nie mogli utrzymać ostrzału, a także dlatego, że Francuzi zbliżali się pod osłoną połączonej ściany tarcz. Choć skuteczna, taktyka ta opóźniła francuskie natarcie, umożliwiając angielskiej piechocie zabezpieczenie swoich pozycji. Należy zauważyć, że większość tej części armii francuskiej była jeszcze świeża i nie brała udziału w żadnych walkach. W przeciwieństwie do tego Anglicy byli zaangażowani w konflikt, choć z krótkimi przerwami, do trzech godzin. W tym momencie jednak, z powodu wycofania się Francuzów, siły angielskie prawdopodobnie przewyższały liczebnie resztę wroga.

W odpowiedzi na ten powolny postęp, Czarny Książę przeorganizował swoje siły, łącząc je w jedną dywizję. Przejął także inicjatywę taktyczną: najpierw kazał kilku swoim zbrojnym wsiąść na konie i przygotować się do szarży na francuskie linie. Po drugie, nakazał kapitanowi de Buch poprowadzić oddział kawalerii w manewrze okrążenia, dzięki któremu mogliby ukryć się przed Francuzami za niewielkim wzgórzem. Wyborni łucznicy wystrzelili pozostałe strzały, choć wydaje się, że z niewielkim skutkiem, a następnie dołączyli do piechoty, walczącej sztyletami i mieczami. W końcu książę ponownie wsiadł na kolejny kontyngent żołnierzy ze swojej dywizji, który szarżował na linie francuskie. Do tej grupy mógł należeć James Audley. Kiedy już kapitanowie, w liczbie około 60 zbrojnych i 100 konnych łuczników, znaleźli się na pozycjach, połączone siły dywizji angielskiej i pozostała kawaleria zaatakowały wspólnie. Ta ostatnia faza bitwy była znowu walką na bliski dystans, ale atak na dwie flanki ostatecznie zakończył się sukcesem. Zwycięstwo Anglików mogło być również wspomagane przez powrót pewnej liczby żołnierzy, prawdopodobnie dowodzonych przez hrabiego Warwick, który odłączył się w pogoni za jeńcami wcześniej w potyczce.

To trochę ironiczne, że straszne konsekwencje klęski pod Poitiers mogłyby zostać zmniejszone, gdyby bitwa nie była tak ściśle prowadzona. Gdyby wynik był oczywisty znacznie wcześniej tego dnia, król francuski i wielu jego wysokich rangą szlachciców, którzy zostali zabici lub wzięci do niewoli, mieliby czas na odwrót. Jedną z ostatnich oznak francuskiej klęski była śmierć chorążego, Geoffroi de Charny, „najbardziej godnego i najdzielniejszego z nich wszystkich”, według Froissarta, który poległ z Oriflamme w ręku. 5 Sam król Jean, ostatecznie przytłoczony przez ludzi, znalazł się w poważnym niebezpieczeństwie po tym, jak poddał się, gdy wielu ludzi walczyło o tego najważniejszego z jeńców. Schwytany z królem był jego syn, Filip. Najpierw Denis de Morbeke, rycerz Artois, uznał króla za więźnia, a Jean zaoferował mu jedną ze swoich rękawic, aby wskazać na jego poddanie się. Jednak kilku innych, głównie Gaskonie pod wodzą dziedzica Bernarda de Troys, chwyciło króla. Na szczęście Reginald Cobham i hrabia Warwick przybyli konno, zapobiegając dalszemu niebezpieczeństwu i hańbie. Odepchnęli walczący tłum i poprowadzili króla oraz to, co pozostało z jego świty, w bezpieczne miejsce.

Po zajęciu króla bitwa została zakończona i rozpoczęła się pogoń za pozostałymi więźniami. Niektóre niedobitki Francuzów zostały skierowane na bagna poniżej pierwotnej pozycji Anglików, a inne uciekły w kierunku Poitiers, osiem kilometrów na północny-zachód od pola bitwy. Anglicy i Gaskończycy ścigali ich pod mury, co zmusiło mieszczan do zamknięcia bram w obronie miasta. Za Poitiers nastąpiła straszliwa masakra i wielu Francuzów poddało się, aby ratować własne życie.

Liczba schwytanych i zabitych Francuzów była bardzo znaczna – około 2500 zbrojnych. Dla porównania tylko 40 anglo-gaskońskich zbrojnych zostało zabitych, oprócz nieujawnionej (i przypuszczalnie znacznie większej) liczby piechoty i łuczników. O wiele więcej zostało rannych. Jeden William Lenche stracił oko w bitwie, a książę nagrodził go prawami do promu w Saltash w Kornwalii. Sir James Audley również został ciężko ranny i w uznaniu tego i jego wielkich czynów zbrojnych w bitwie otrzymał najhojniejszą nagrodę ze wszystkich tych, którzy służyli księciu w wyprawach 1355&ndash6, rentę w wysokości 400 funtów.

Po rozpatrzeniu strategii i wygranej bitwie książę zaprosił na obiad wszystkich pojmanych szlachciców. Sam książę służył królewskiemu stołowi, a także wszystkim innym stołom z wszelkimi oznakami pokory, i odmówił zasiadania przy królewskim stole, twierdząc, że nie jest jeszcze godzien takiego zaszczytu i że nie byłoby mu przystoi siedzieć przy tym samym stole, co tak wielki książę i ten, który tego dnia okazał się tak dzielny. 6 Takie uprzejme zachowanie przypieczętowało to, co stało się niemal legendarną reputacją Czarnego Księcia, ale była to uprzejmość i rycerskość odpowiednia tylko po bitwie. krewny.

Zwycięstwo pod Poitiers i schwytanie Jeana natychmiast zmieniło dyplomatyczną i polityczną równowagę stosunków angielsko-francuskich, ale do jakiego stopnia i na ile będzie przedmiotem twardych negocjacji. Geoffrey Hamelyn, asystent księcia, został wysłany do Londynu z tuniką Jeana i hełmem jako dowód jego schwytania. Armia wróciła do Bordeaux i rozpoczęły się negocjacje dotyczące rozejmu i dokładnej wartości królewskiego okupu.

Źródła dotyczące bitwy pod Poitiers są trudne, często sprzeczne i pozbawione szczegółów. Obejmują one kroniki i listy wyborcze, które należy wykorzystywać w połączeniu z dowodami kartograficznymi i krajobrazowymi, chociaż przy założeniu, że współczesne cechy geograficzne nie są identyczne z tymi z 1356 r. W szczególności zasięg bagien wokół Miosson i wielkość lasu Nouaillé musi być domysłem. Co ważniejsze, dla celów odtworzenia początkowego rozmieszczenia wojsk, szczególnie problematyczna jest długość i położenie żywopłotu i rowów, które chroniły pozycję anglo-gaskańską. Podjęto wiele prób opisania bitwy, a wiele z nich konsultowano w niniejszym opracowaniu wraz z szeregiem współczesnych i prawie współczesnych źródeł. Każda rekonstrukcja musi być przypuszczona ze względu na charakter tych źródeł, a nie wszystkie pytania zostały rozwiązane w sposób zadowalający. Kluczowy problem tkwi w początkowej dyspozycji sił angielskich i francuskich, po której przebieg bitwy jest nieco prostszy. Plany bitwy dostarczają interpretacji tego spotkania, ale niektóre dowody zostaną przytoczone obszernie, aby czytelnik mógł dojść do własnych wniosków. 7

Napisano wiele listów wyborczych dotyczących zaręczyn, ale większość z nich, jak np. depesza Burghersh&rsquo zarejestrowana przez Froissart, zawierała jedynie wzmianki o nazwiskach i liczbie ofiar oraz wziętych jeńców, a bitwa odbyła się pół ligi od Poitiers. Sam książę pisał do burmistrza, gminy i radnych Londynu w dniu 22 października, ale nie dostarczył żadnych informacji dotyczących rozmieszczenia wojsk, zaznaczając jedynie, że nasz bardzo drogi i kochany rycerz Nigel Loryng, nasz szambelan, który przyniesie ten [list], będzie opowie ci więcej szczegółów z własnej wiedzy.&rsquo 8 Sytuację przed bitwą najlepiej opisuje Kronikarz Anonimalle.

„Tej nocy [sobota, 17 września 1356] książę rozbił obóz z całą armią w lesie nad rzeczką w pobliżu miejsca klęski . W poniedziałek rano . hrabia Warwick przekroczył wąską groblę nad bagnami. ale napór powozu armii angielskiej był tak wielki, a grobla tak wąska, że ​​ledwo mogli przejść, i tak trzymali się na nogach przez pierwszą godzinę dnia. I wtedy zobaczyli, jak awangarda Francuzów zbliża się do księcia. I tak hrabia Warwick zawrócił ze swoimi ludźmi 9

Wydaje się, że niektóre nieodłączne sprzeczności w źródłach można rozwiązać, jeśli wydarzenia, które opisują, uważa się za skrócone lub rozszerzone w czasie. Taką możliwość warto rozważyć czytając poniżej relację Geoffrey Le Baker&rsquos. To wyjaśnia sugerowane położenie księcia w północnej części lasu. Le Baker sugeruje, że Edward najpierw rozbił obóz wokół południa, a następnie przeniósł się na północ, być może rozbijając obóz na wzgórzu na północ od lasu. Stamtąd jego siły zostały przesunięte wzdłuż zachodniego skraju lasu chronionego żywopłotem, który mógł przebiegać przez większą część drogi. Opisane luki mogły zostać poczynione przez wspomnianych furmanów. Według Geoffreya Le Bakera:

. on [książę] obejrzał scenę i zobaczył, że z boku było pobliskie wzgórze. Między naszymi ludźmi a wzgórzem znajdowała się szeroka, głęboka dolina i bagna podlewane strumieniem. Batalion książęcy przekroczył strumień dość wąskim brodem i zajął wzgórze za bagnami i rowami, gdzie z łatwością ukryli swoje pozycje wśród zarośli, leżąc wyżej niż nieprzyjaciel. Pole, na którym stacjonowała nasza awangarda i centrum, oddzielone było od płaskiego terenu, który zajmowali Francuzi, długim żywopłotem i rowem, którego drugi koniec sięgał do bagna. Hrabia Warwick, dowodzący strażą przednią, trzymał zbocze w dół do bagna. W górnej części żywopłotu, z dala od zbocza, znajdowała się pewna otwarta przestrzeń lub wyrwa, którą woźnicy zrobili jesienią, o rzut kamieniem, od której znajdowała się nasza straż tylna, pod dowództwem hrabiego Salisbury. 10

Pewnych dalszych szczegółów dostarcza mniej niż wiarygodny Jean Froissart, ale jego zeznań nie można zignorować.

„I jak są usposobieni?” – zapytał król. „Sir Eustache [de Ribemont]”, odpowiedział, „są na bardzo mocnej pozycji. Wybrali odcinek drogi silnie osłonięty żywopłotami i krzakami i ustawili żywopłot z obu stron swoimi łucznikami, tak że nie można w nią wjechać ani jechać nią, nie przechodząc między nimi. Jednak trzeba iść tą drogą, zanim będzie można z nimi walczyć. Na końcu żywopłotu, wśród winorośli i ciernistych krzewów, między którymi nie możnaby maszerować ani jeździć, stoją ich zbrojni. To bardzo zręczna praca.&rsquo 11

Ten dość szczegółowy opis jest mylący. Froissart sugeruje, że Anglo-Gasconowie byli rozmieszczeni wzdłuż drogi, która była silnie chroniona przez żywopłoty – podejście, które zastosowałem. Jego komentarz, że były one podszyte łucznikami, więc każdy atak musiał przejść między nimi, wymaga pewnych założeń dotyczących umiejscowienia luki, a zatem rozmieszczenia łuczników. Ta luka była na tyle szeroka, że ​​mogło jechać obok siebie czterech mężczyzn. Przypuszczalnie, jeśli przyjąć tę relację, łucznicy zostali ustawieni za żywopłotem zwróconym w stronę Francuzów, a ten żywopłot został przedzielony drogą i/lub torami furmanów. Na obu końcach żywopłotu znajdowali się również łucznicy, umieszczeni w formacji, którą Froissart opisuje jako kształt „lsquoherce”, prawdopodobnie trójkąta lub „lsquoharrow”. Można to wytłumaczyć łucznikami pod Salisbury na północy i tymi dowodzonymi przez Warwicka na południu.

Jednym z powodów sukcesu księcia w 1356 r. i wielu angielskich zwycięstw w tej fazie wojny stuletniej był skład armii, która napotkała Francuzów. To rozwinęło się z zbawiennych lekcji, jakie Anglicy otrzymali z rąk Szkotów od wczesnych lat czternastego wieku. Wojna, którą Anglicy stoczyli we Francji, była mobilna, która uderzyła w społeczne i ekonomiczne fundamenty królestwa Valois, a mimo to umożliwiła spotkanie z sceną. Ewolucja (jeśli nie rewolucja) w myśleniu wojskowym, która miała miejsce od czasów panowania Edwarda I, stworzyła coraz bardziej profesjonalną armię, rekrutowaną do wykonywania określonych zadań. Żołnierze rekrutowano po 1347 r. prawie w całości za pomocą systemu kontraktowego, w ramach którego kapitanowie podpisywali się, by dowodzić określoną liczbą żołnierzy uzbrojonych zgodnie z określonymi specyfikacjami w celu realizacji szeregu planów strategicznych i taktycznych. Siły księcia w Poitiers i podczas chevauchées 1355 i 1356 składały się z trzech rodzajów wojsk: zbrojnych, konnych łuczników i piechoty. Pozwoliło to na niezwykle elastyczną taktyczną reakcję na różne sytuacje.

Armia anglo-gaskańska składała się prawdopodobnie z 3000&ndash4000 zbrojnych, 2500&ndash3000 łuczników i 1000 innych lekkich żołnierzy. Armia francuska mogła składać się z 8000 zbrojnych, 2000 arbalesterów i licznych słabo wyszkolonych i lekko uzbrojonych żołnierzy, w sumie około 15 000-16 000 żołnierzy.

W związku z tym Jean mógł wychować mniej ludzi dla Poitiers niż jego ojciec, Filip VI, który dziesięć lat wcześniej miał w Creacutecy, ale współcześni nie przypisywali porażki brakowi siły roboczej. Raczej, a szczególnie autora La complainte sur la bataille de Poitierswinę zrzucono na szlachtę. 12 Bardzo raison d&rsquoetre szlachty miała bronić patria W ojczyźnie zajmowali wzniosłą pozycję społeczną, ponieważ zostali wyznaczeni przez Boga do tego świętego zadania. Byli oni, w tradycyjnym języku feudalnym,bellatores Ci, którzy walczyli, a jeśli zawiedli w tej roli, zawiedli w swojej podstawowej funkcji i obowiązku. Znamienne jest, że bunt Jacquerie, który miał miejsce w anarchii po Poitiers, był skierowany przeciwko francuskiej arystokracji. Nie była to, jak w przypadku angielskiej rewolty chłopskiej z 1381 roku, reakcja na ekonomiczne i społeczne nakazy. Była to raczej gwałtowna reakcja na ogólne niepowodzenie szlachty w wypełnianiu swojej tradycyjnej roli.

Oprócz porażki francuskiej rycerskości (arystokracji wojowników), były inne, bardziej prozaiczne przyczyny klęski. Jednym z nich był brak broni rakietowej, którą Jean miał do dyspozycji, oraz to, że kusze, które miał, były gorsze od angielskich długich łuków. Kusze mogły zadawać znaczne obrażenia, ale były powolną i nieporęczną bronią w porównaniu z długimi łukami. Co więcej, Anglicy mieli czas na przygotowanie swojej pozycji obronnej. Armia była dobrze okopana za robotami ziemnymi i wykorzystała naturalną ochronę żywopłotu i drewna, a teren miał na swoją korzyść. &lsquoPar son recrutement i plus encore par sa préparation immmédiate, la petite armée du prince de Galles était dans les meilleures Conditions pour vaincre.&rsquo 13

Anglicy zostali rozpisani w trzech głównych „bitwach”. Warwick i Oxford dowodzili awangardą anglogaskańską z kapitanem de Buchem, a Salisbury i Suffolk dowodzili strażą tylną. Większość orszaku księcia znajdowała się w centrum pod przewodnictwem Edwarda, z Burghershem, Audleyem, Chandosem i Cobhamem. Łucznicy, być może bronieni przez roboty ziemne, stacjonowali na flankach i być może pod kątem prostym do wroga ze względu na charakter formacji herce (na planach bitew przedstawionych jako „błyskawica”). Podobnie jak w Crécy, łucznicy okazali się niezwykle skuteczni w walce z oddziałami konnymi, ale mniej w walce z piechotą zbliżającą się w zwartym szyku – do czasu, gdy Francuzi byli na bliskim dystansie, gdy długie łuki z ciężkim naciągiem mogły przebić francuski pancerz. Jednak długość bitwy oznaczała, że ​​po początkowych salwach brakowało strzał.

Armia francuska była w całości znacznie większa niż siły anglo-gaskańskie, być może dwukrotnie większe, ale Jean nie wykorzystał w pełni swojej większej siły. Dywizje francuskie zaatakowały z kolei nie en masse, a Orleakowie uciekli lub zostali zwolnieni przed walką z wrogiem. W związku z tym w wielu fazach bitwy książę mógł nie znajdować się w niekorzystnej sytuacji liczebnej.

Zwycięstwo pod Poitiers połączyło taktykę defensywną, której świadkiem był książę pod Crécy, z rycerskimi tradycjami wcześniejszych wieków. Po niepowodzeniu francuskich ataków na jego piechotę, Edward odpowiedział klasyczną szarżą ciężką kawalerią. Aby nadać tej tradycji bardziej nowoczesny charakter, siły flankujące dowodzone przez kapitana de Bucha mogły obejmować konnych łuczników i być może kuszników gaskońskich. Bitwa była zatem doskonałą ilustracją użycia żołnierzy konnych, którzy, jak w Creacutecy, w porozumieniu z łucznikami na pozycji do obrony, przełamali francuskie ataki, a następnie wskoczyli na konia i pokonali wroga w ataku kawalerii, co było teraz rzadkością, jeśli nie anachroniczny.

Chociaż wynik bitwy wydaje się jasny, nie jest pewne, czy książę kiedykolwiek zamierzał stoczyć bitwę, przynajmniej w warunkach, w jakich znalazł się Edward. Gdyby doszło do spotkania z Lancasterem, połączone siły angielskie byłyby potężne, a książę mógł spodziewać się zwycięstwa. Z pewnością angielska strategia bitewna okazała się bardzo skuteczna w kilku starciach, nie tylko Crécy. Gdyby dostępne były dodatkowe siły i zasoby, a nadejście Czarnej Śmierci nie wykluczyło dalszych działań militarnych, to kampania 1346&ndash7 i zwycięstwo pod Crécy mogłyby przynieść znacznie większe łupy niż Calais i okupy za nielicznych, a także śmierć wielu z nich. szlachta francuska. Mając na uwadze to doświadczenie, wydaje się niezwykle prawdopodobne, że książę aktywnie poszukiwał bitwy w wyprawach 1355&ndash6, ale chciał walczyć na własnych warunkach iz wrogiem, którego był pewny pokonania. Ustępstwa, które książę był gotów zrobić przed bitwą, a niektóre jego uwagi poczynione później sugerują, że brakowało mu pewności siebie wczesnym rankiem w poniedziałek 19 września. Jednak odniesione zwycięstwo wpłynęło nie tylko na dalszą taktykę wojskową, ale także na szerszą strategię polityczną. Anglicy zademonstrowali teraz zarówno w Szkocji, jak i we Francji, że jeśli potrafią skłonić wroga do walki na własnych warunkach, mogą wygrać: ta pewność siebie zabarwiła szersze aspiracje w wojnie stuletniej. Walka, która wcześniej koncentrowała się na suwerenności w Gaskonii, przekształciła się, choć na krótko, o suwerenność nad całym królestwem Francji.

Po klęsce pod Crécy (a także Courtrai (1302) i Morgarten (1315)) Francuzi podjęli kilka prób walki z tą niszczycielską taktyką piechoty. W bitwach pod Lunalonge (Poitou, 1349), Taillebourg (w pobliżu Saintes, 8 kwietnia 1351), Ardres (6 czerwca 1351) i Mauron (14 sierpnia 1352) Francuzi w większej liczbie używali piechoty i konnych zbrojnych. Próbowali także znaleźć słabość w przeciwstawnej formacji piechoty i dasharcherów. W przypadku gdyby te podejścia okazały się nieskuteczne lub nie zostały wprowadzone w życie w Poitiers, a klęska zniszczyła francuską iluzję, że stosunkowo niewielkie zmiany wojskowe mogą być skuteczne. W rezultacie przez całe pokolenie dowódcy francuscy unikali bitew z Anglikami, gdy tylko było to możliwe. Kontrast między odpowiedzią Francji w 1356 a 1359&ndash60 jest bardzo wyraźny. Podczas tej kampanii taktyka defensywna pozwoliła im odwrócić losy Anglików, odmawiając Edwardowi korony. Później udało im się odwrócić zdobycze terytorialne, które Anglicy zdobyli dzięki traktacie Breacutetigny. Było to możliwe tylko wtedy, gdy mieli łatwy do zdobycia cel militarny i księstwo Akwitanii.

Rola długiego łuku we wczesnych kampaniach wojny stuletniej jest kwestią sporną. Wiele kwestii jest otwartych na dyskusję i interpretację, począwszy od charakteru samej broni, jej mocy i szybkostrzelności celnego ognia, po rozmieszczenie łuczników na polu bitwy. Po części problem polega na tym, że nie zachowały się żadne średniowieczne łuki. Najwcześniejsze przykłady to te odzyskane z wraku Mary Rose. Jeśli były to wykończone długie łuki reprezentatywne dla tych używanych w Poitiers, to były naprawdę potężną bronią o skutecznym zasięgu 300 jardów lub więcej. Natomiast kusze drewniane lub kompozytowe w tamtych czasach mogły wystrzelić około 200 jardów, a na każdą bełtkę łucznik mógł wystrzelić do dziesięciu strzał. Tak więc dobrze wyszkoleni łucznicy z wystarczającym zapasem strzał mogą, jeśli jest to dokładna interpretacja, spowodować ogromne szkody i zakłócenia w ataku wroga. Nie ulega wątpliwości, że podczas wojny stuletniej łucznicy stali się coraz ważniejszym elementem armii angielskich. Stosunek łuczników do innych oddziałów wynosił regularnie trzy, cztery lub pięć do jednego, a czasami sięgał nawet dwudziestu do jednego. Jednak w ostatnich latach kwestionowano „niezwyciężoność” łuku. Argumentuje się, że ogień łuczników, zamiast powodować dużą liczbę ofiar, spowodował, że wróg został skierowany do określonego obszaru, na którym obrona angielskiej piechoty była najsilniejsza, lub po prostu zakłócił atak, tak aby wróg nie okazał się wielkie zagrożenie.

Sami Wyborni Łucznicy nie wygrali bitwy pod Poitiers (ani pod Crécy i Agincourt), ale byli kluczowym elementem armii, która zapewniła te zwycięstwa. Współpracując z piechotą i dokonując ostatecznej szarży kawalerii, aby rozgromić wroga, okazali, czy to przez liczbę zadanych strat, czy też przez samą skalę zniszczeń, które spowodowali, że są niezwykle skutecznym atutem wojskowym. Niepewny jest jednak sposób, w jaki zostały użyte i unieszkodliwione na polu bitwy.

Formację i rozmieszczenie korpusu łuczników opisał Froissart, a la maniere d&rsquoune herce która według Omanu i Burne'a była formacją trójkątną, której wierzchołek zwrócony był w stronę wroga, umieszczoną między dywizjami konnych zbrojnych. Opiera się to na tłumaczeniu herce jako brona. Alternatywnie, łucznicy mogli być umieszczeni na bokach lub w kształcie świecznika lub występu w kształcie rogu na skrzydłach armii lub jeża, prawdopodobnie używającego palików lub pikinierów do ochrony. 14

Wydaje się prawdopodobne, że rozmieszczenie wojsk nie było standardowe, ale zależne od wielu nieprzewidzianych okoliczności. W Crécy wydaje się, że łucznicy byli używani na skrzydłach w wysuniętej pozycji oskrzydlającej. Być może rozpoczęli bitwę poza przednią erą żołnierzy spieszonych, aby uzyskać nieco większy zasięg, ale mogliby odgrywać bardziej mobilną rolę, a po zbliżeniu się wroga mogli cofnąć się na flanki, zakrzywiając się lekko do przodu, aby zapewnić ogień krzyżowy. W tej pozycji nie zapewniliby awangardzie zbyt dużej ochrony. Z powodu liczebności i ukształtowania terenu w 1346 r. może się zdarzyć, że front miał prawie milę długości. Pozwoliło to jedynie na bardzo lekką obronę dywizji książęcej (awangardy), która pod Crecy walczyła w centrum. Formacje w Poitiers są mniej pewne, ale znowu wydaje się, że łucznicy byli używani na skrzydłach i celowali, jeśli to możliwe, w słabiej opancerzone flanki i tyły francuskiej piechoty i kawalerii.

Bez względu na formację i rozmieszczenie łuczników oraz charakter samych łuków, od lat trzydziestych XIII wieku łucznicy stanowili integralną część angielskiego systemu taktycznego, starając się spowolnić lub zakłócić natarcie wroga. Pod Crécy łucznicy okazali się bardzo skuteczni przeciwko kawalerii francuskiej, a pod Poitiers przeciwko konnym żołnierzom z bliskiej odległości. Bitwy te pokazały również wyższość łuku długiego nad kuszą pod względem skutecznego zasięgu i szybkostrzelności. Sukcesy łuczników w Szkocji i w Creacutecy wywarły głęboki wpływ na angielskie myślenie taktyczne oraz na Czarnego Księcia i jego orszak, z których wielu po raz pierwszy odbyło służbę wojskową w 1346 roku. W konsekwencji bitwa pod Crécy położyła podwaliny pod bitwę toczyła się pod Poitiers dziesięć lat później i wpłynęła proporcjonalnie i taktycznie na strukturę anglo-gaskańskiej armii.

Znaczenie łuczników i ich długich łuków było tak duże, że stali się przedmiotem szeregu rozporządzeń rządowych. W 1357 i 1369 zakazano wywozu łuków i strzał, aw 1365 łucznikom zabroniono opuszczać Anglię bez królewskiej licencji. W 1363 r. wydano instrukcje nakazujące wszystkim, w tym szlachcie, uczestniczenie w regularnych ćwiczeniach łuczniczych. Użycie długiego łuku, popularnej, a nie arystokratycznej broni, pokazało, że w jego (przynajmniej teoretycznym) dążeniu do francuskiego tronu król powinien czerpać poparcie wszystkich warstw społeczeństwa.

Sukces w Poitiers wpłynął także na skład armii angielskich we Francji w inny sposób. Kampania w Reims (1359&ndash60) była świadkiem pełnego pojawienia się konnych łuczników i powstania mieszanych orszaków (zbrojnych i łuczników). To z kolei doprowadziło do zmiany składu społecznego społeczności wojskowej, ponieważ rycerze i konni zbrojni stali się mniej znaczący w stopniu, w jakim mogli wpływać na wynik bitwy. Co więcej, ciężka kawaleria nie sprzyjała przeprowadzaniu zakrojonych na szeroką skalę, rozległych nalotów. Natomiast lekko uzbrojone oddziały konne zapewniały niezbędną mobilność, która pozwalała im w pełni uczestniczyć w chevauchées i aby takie naloty stały się dominującą strategią, podczas gdy zrównoważony skład wojsk pozwalał na skuteczną i elastyczną reakcję taktyczną na różne sytuacje wojskowe. Siły te były szczególnie skuteczne, gdy były używane na pozycjach obronnych, najlepiej przygotowanych wcześniej lub wybranych ze względu na korzystne ukształtowanie terenu i naturalne cechy. Zmasowana siła łuczników mogła przerzedzić wroga z dystansu i spowolnić jego natarcie, a zdyscyplinowana piechota poradziłaby sobie z wrogimi siłami, które dotarły do ​​linii frontu.

Jednak długi łuk nie był wszechmocny, a fala zaczęła odwracać się przeciwko Anglikom podczas wojny stuletniej, gdy Francuzi nadal eksperymentowali z różnymi taktykami, aby zanegować jego wpływ na pole bitwy. Długie łuki nie miały takiego samego wpływu w 1356 roku, jak w Crecy, częściowo ze względu na francuskie użycie żołnierzy posuwających się powoli pod osłoną ich tarcz. Charles de Blois i Bertrand du Guesclin w Auray (1364) dalej pokazali, że bliskie formacje dobrze opancerzonych żołnierzy mogą stanowić mniej łatwy cel. Jednak w obu przypadkach Francuzi zostali pokonani, choć głównie z powodu zdyscyplinowanej walki piechoty, która była okopana na dobrze bronionej pozycji. Gdy du Guesclin został konstablem Francji, zastosował zasadniczo taktykę partyzancką i odmówił wzięcia go do walki. Jeśli nie można go było użyć w znacznej liczbie przeciwko wrogowi, który chciałby przejąć inicjatywę w ataku, długi łuk był prawie bezużyteczny.


Rowerem po dolinie Charente w Charente Maritime…

Właśnie spędziłem cudowny dzień, odkrywając na moim rowerze coś w pobliżu trasy poniżej. Znajduje się na północ od Saintes, a trasa jest łatwa po płaskim terenie 25 km:

Od jakiegoś czasu chciałem zrobić tę trasę i nie zawiodłem się!

Tyle do zobaczenia i różne trasy do odkrycia. Trzymałem rzekę po mojej lewej stronie i trzymałem się jak najbliżej przez cały czas (co oznacza, że ​​czasami nie byłem na ścieżce lub torze - ale to tylko dodało zabawy).

Rzeka Charente płynie z Rochefort, w dół do Saintes i przez koniak, Angouleme i dalej. Skupiłem się na 4 miastach/wioskach, do których dostarczałem rowery dość regularnie, ale nigdy wcześniej nie miałem czasu na zatrzymanie się i zwiedzanie.

Taillebourg
Saint-Savinien
Szaleńcy
Port D’Envaux

Ponieważ trasa jest blisko 25km, zajmuje to tylko kilka godzin.

Możesz jednak dodać wycieczki statkiem, lunch, kąpiel w rzece i wizytę w zamku w Crazannes i łatwo zrobić z tego dzień!

Również dlatego, że jest to pętla, możesz zacząć w dowolnym momencie. Zdecydowałem się rozpocząć w Taillebourg, ponieważ nawet przejeżdżając obok, masz poczucie, że jest to miejsce o wspaniałej historii.

Taillebourg…

W 1242 most był miejscem bitwy, która była początkiem wojny Saintonge, w której Francuzi zdecydowanie pokonali Anglików w bitwie pod Taillebourg i zakończyli walkę podczas oblężenia Saintes.

Jeśli Cię to interesuje, możesz znaleźć o wiele więcej informacji, które możesz wygooglować, ale ostatecznie linia horyzontu jest teraz zdominowana przez to, co było obroną…

Pojechałem małą drogą od nabrzeża, która biegnie między torami kolejowymi a rzeką. W końcu zamienia się w tor, a następnie zatrzymuje się, więc skręć w drugie skrzyżowanie torów i kieruj się w stronę Coulonge. To malutka wioska i myślę, że jeśli nie jedziesz tą trasą, nigdy nie wiesz, że istnieje, ale jest bardzo ładna i warta obejrzenia.

XII-wieczna kaplica, która jest tylko jednym z wielu bardzo starych zabytków, które zobaczysz na tej trasie.

Z dala od głównych dróg wyraźnie brakuje znaków drogowych, którymi należy się kierować….

…Zdecydowałem się pójść dobrze bez żadnego innego powodu, poza tym, że czułem się dobrze! Potem szczęśliwie wylądowałem w Saint-Savinien!

Saint-Savinien…

To piękne miasteczko pełne sklepów artystycznych, kawiarni i ładnej francuskiej architektury. Jest jednak na niewielkim wzgórzu, więc zostawiłem rower i przez chwilę wędrowałem po uroczych uliczkach.

Biuro Turystyki znajduje się na głównym moście i jest naprawdę pomocne przy mapach i pomysłach na rzeczy do zrobienia i zobaczenia.

Następnie skręciłem w lewo za drugim mostem i skierowałem się (niewyraźnie) do Crazannes i minąłem kilka ładnych miejsc piknikowych na rzece.

Wtedy przypadkiem znalazłem zamek. Podobno jest to świetna popołudniowa wizyta, na terenie znajdują się jaskinie, ogród rzeźb, muzeum i główny zamek do zwiedzania.

Kierowałem się wtedy w stronę Port D’Envaux, kiedy zauważyłem tę małą boczną ścieżkę…

…który okazał się być ‘Chemin de la Pierre’ 10-kilometrową siecią pięknych ścieżek, o których nigdy nie słyszałem!

Port D’Envaux…

Ta ścieżka na szczęście zaprowadziła mnie do Port D’Envaux, który jest kolejną niezwykle ładną wioską…

Gdybym nie spakował kanapki, zatrzymałbym się tutaj na lunch…

Wracam teraz i możesz przejechać się starą rzymską drogą, która na ostatnim odcinku wznosi się nad główną drogą…

…zabiera Cię prosto do rzeki w Taillebourg, gdzie zacząłem!

Możemy dostarczyć rowery w dowolne miejsce wokół Charente Maritime, w tym w okolicach Taillebourg, Saint-Savinien, Crazannes i Port D’Envaux…, gotowe, abyś mógł się nimi cieszyć!

Aby uzyskać więcej informacji na temat wypożyczania rowerów w Charente Maritime, wyślij wiadomość e-mail do Chrisa na adres [email protected] lub odwiedź stronę internetową Bike Hire Direct, gdzie można również znaleźć więcej informacji na temat tras rowerowych w Charente Maritime.

Christopher Wright - Wypożyczalnia rowerów Direct Charente Maritime

Christopher oferuje niedrogie, wysokiej jakości wypożyczalnie rowerów z bezpłatną dostawą i odbiorem w departamencie Charente Maritime w Poitou Charentes.


Obejrzyj wideo: Szwedzi w Inflantach. Bitwa pod Kokenhausen w 1601r. (Czerwiec 2022).


Uwagi:

  1. Brutus

    Będziemy żyć.

  2. Gilley

    Przepraszamy, ale czy mógłbyś podać trochę więcej informacji.

  3. Nizam

    modny ty =))))

  4. Amado

    Mówić na ten temat, jest to możliwe.

  5. Cristofer

    the good question

  6. Aluino

    Gratuluję, jakie konieczne słowa ..., niezwykły pomysł



Napisać wiadomość