Interesujący

Robert Wilton

Robert Wilton


We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.

Pracował dla Roberta Wiltona Czasy w Rosji od czternastu lat. Obejmowało to, że donosił o I wojnie światowej i rewolucji rosyjskiej. Wilton został skrytykowany przez Morgan Philips Price z Manchester Strażniki innym liberałom za poparcie, jakiego udzielił zamachowi wojskowemu dokonanemu przez generała Ławra Kornołowa. Jego książka, Agonia Rosji, została opublikowana w 1918 roku.

Piękna pogoda wyprowadziła wszystkich na zewnątrz, a ponieważ mosty i podejścia do wielkiej arterii zostały z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu otwarte, tłumy w różnym wieku i w różnym stanie zmierzały do ​​Newskiego, aż do mil dzielących Admiralicję od Dworca Moskiewskiego były czarne z ludźmi. Ostrzeżenia, aby nie składać, zostały zignorowane. Nie widać było Kozaków. Tu i ówdzie na dziedzińcach i bocznych ulicach ustawiano plutony gwardzistów. Tłum był dość pogodny, wiwatując żołnierzy i pokazując się brzydko tylko wobec nielicznych widocznych policjantów.

Tuż po 15:00 rozkazano piechocie oczyścić ulicę. Kompania gwardzistów zajęła swoje stanowisko w pobliżu Sadowej i wystrzeliła kilka salw w kierunku Pałacu Aniczkowa. Około 100 osób zostało zabitych lub rannych. Na miejscu strzelaniny setki pustych łusek leżały w śniegu, który był obficie poplamiony krwią.

Po salwach arteria została oczyszczona, ale tłum pozostał na chodnikach. Żołnierze nie okazywali animozji. Ludzie krzyczeli: „Przepraszamy za ciebie, Pawłowski (Pułk Gwardii Pawłowskiego). Musiałeś spełnić swój obowiązek.

Zdumiewający, a dla nieznajomego, nieobeznanego z rosyjskim charakterem niemal niesamowity, porządek i dobry charakter tłumów żołnierzy i cywilów w całym mieście to chyba najbardziej uderzające cechy wielkiej rewolucji rosyjskiej.

Wczoraj w Pałacu Taurida cudownie było zobaczyć, w jaki sposób ogromnemu zgromadzeniu żołnierzy i cywilów udało się uniknąć kolizji. Wewnątrz budynku prace poszczególnych komisji sejmowych trwały dzień i noc z niesłabnącą intensywnością.

Z przykrością muszę powiedzieć, że niektórzy studenci obu płci ślepo współpracują w tej anarchistycznej propagandzie. Jednak dzisiaj perspektywy są wyraźnie bardziej optymistyczne i możliwe jest uniknięcie zerwania między ekstremistami a umiarkowanymi, którzy zgadzają się popierać obecny Rząd Tymczasowy, dopóki Zgromadzenie Ustawodawcze nie zdecyduje o losie Rosji głosami wszystkich jej 170 milion ludzi. Organizacja tych gigantycznych wyborów powszechnych oczywiście zajmie trochę czasu.

Byłem zbulwersowany ohydnym zachowaniem prasy Northcliffe w Anglii, zwłaszcza jej korespondenta, Wiltona, w Piotrogrodzie, którego zresztą dobrze znam, za rozpowszechnianie prowokacyjnych raportów o Związku Żołnierzy i Robotników oraz próbując zdyskredytować ich w Europie Zachodniej. Mam tylko nadzieję, że Rosjanie się odwrócą Czasy korespondent z Piotrogrodu.


Robert Wilton

Robert Wilton był prywatnym sekretarzem brytyjskiego sekretarza stanu ds. obrony, doradcą premiera Kosowa w okresie przed uzyskaniem niepodległości i szefem międzynarodowej misji praw człowieka w Albanii. Przez większość czasu mieszkał i pracował na Bałkanach. ostatnich kilkunastu lat. Pisze także o historii i kulturze regionu, tłumaczy poezję albańską. Jest współzałożycielem organizacji charytatywnej The Ideas Partnership, pracującej z marginalizowanymi społecznościami bałkańskimi.

Pierwszy z jego literackich thrillerów historycznych Comptrollerate-General zdobył inauguracyjne Stowarzyszenie Pisarzy Historycznych/Goldsboro Crown za najlepszą powieść debiutancką. W serii były cztery, wszystkie docenione przez krytyków. Jego powieści Gentleman Adventurer to seria historycznych rozrywek eksplorujących bardziej podejrzane aspekty szpiegostwa i tajemnicy w latach przed I wojną światową.

Oprócz pisania o Bałkanach i tłumaczeń, Robert współtworzy blog filmowy Script Hack.


Autor: Robert Wilton Format: Książka w twardej oprawie Data wydania: 05/06/2014

Szybka i fascynująca opowieść, która wciąga czytelnika w przedwojenny świat szpiegowski. W miesiącach poprzedzających wypowiedzenie wojny, czterech nieoczekiwanych nowych agentów, trzech mężczyzn i jedna bardzo inteligentna młoda kobieta, zostaje zwerbowanych przez brytyjski wywiad. Śledzimy ich wędrówki po Europie, gdy każdy spotyka się z Knoxem, ich wojskowym oficerem łącznikowym. Ich misją jest wypłoszenie i zidentyfikowanie kontr-szpiega zwanego „Pająkiem”. Ściga ich nasz arcyłotr, Hildebrandt, który ma niesamowity talent do angażowania się w polowanie na każdego z naszych szpiegów. Cała czwórka zostaje w końcu przyciągnięta do Wiednia i następuje ekscytujące i nieoczekiwane rozwiązanie. Na początku poznajesz mnóstwo postaci, trochę zagmatwanych, ale to dla ciebie szpiegostwo. To doskonała lektura.


Pytania i odpowiedzi: Robert Wilton (autor książki Pole zdrajcy)

Liczba autorów beletrystyki historycznej wybierających jako tło okres angielskiej wojny secesyjnej rośnie. Według moich obliczeń od 2010 roku ukazało się ponad 30 powieści (której akcja toczy się w latach 1635-1660), w porównaniu z około 15 w każdej z poprzednich dwóch dekad (patrz moja lista). Częściowo jest to spowodowane eksplozją samopublikacji drukowanej i cyfrowej, ale także odzwierciedla zwiększony apetyt wydawców głównego nurtu na powieści, których akcja toczy się w XVII wieku.

Roberta Wiltona Pole zdrajcy (2013) dotyczy rywalizacji dwóch agentów wywiadu wojskowego działających w okresie bezkrólewia. Zapytałem Roberta o to, jak doszedł do pisania o latach pięćdziesiątych XVII wieku, co szczególnie go intrygowało w inteligencji w tym okresie i co kieruje jego pisaniem i badaniami.

Struan: Twoja powieść przed Pole zdrajcy, Przypływ zdrady, został osadzony w epoce napoleońskiej. Co przyciągnęło Cię do XVII wieku?

Robert: Relacje z działalności Głównego Inspektora ds. Kontroli i Badań pokazują, co działo się w cieniu różnych kryzysów brytyjskiej historii. Kiedy zastanawiałem się, na którym okresie skupić się w następnej kolejności, zdarzyło mi się zobaczyć na półce w domu książkę o wojnach domowych. To sprawiło, że pomyślałem o tym, jak organizacja, która zawsze była siłą stojącą za rządem – wieczną siłą na rzecz stabilności i ciągłości – kierowała przejściem od boskiej prawicowej monarchii do republiki Cromwella.

A im więcej czytałem o okresie, który wydawał mi się całkiem znajomy, tym bardziej łapał mnie to, jak niezwykły był to okres – nie tylko przewrót wojskowy i polityczny, ale także eksplozja pomysłów.

S: Historia dotyczy dwóch ludzi pracujących w wywiadzie wojskowym, choć po przeciwnych stronach konfliktu: Johna Thurloe i rojalisty Sir Mortimera Shay'a. Jak narodził się pomysł na tę rywalizację?

R: Cynicznie, rywalizacja ponad granicami między dwiema jednostkami jest wygodnym sposobem na przedstawienie napięcia i sprzecznych idei między dwoma systemami. I chciałem uchwycić część tego szerszego napięcia – burzę pomysłów, rodzaj bitwy o duszę Wielkiej Brytanii. Potem, oczywiście, obaj byli raczej niezwykłymi ludźmi: Shay, nieubłagany, ponadprzeciętny weteran wojny trzydziestoletniej i nieskończonych występków Thurloe, produkt nowej ery, człowiek zdolny zrobić karierę, pomagając zrobić nowy świat i stopniowo pogodził się z potęgą starego.


Roberta Wiltona. Zdjęcie © Elżbieta Gowing.

P. - W powieści widzimy procesy myślowe, jakie przechodzi Thurloe, próbując złamać wrogie kody i szyfry, które były szeroko stosowane w angielskiej wojnie domowej. Jak głęboko zgłębiałeś ten fascynujący obszar konfliktu, zanim przełożyłeś pióro na papier?

R: Myślę, że naprawdę uderzyło mnie to, co rozpowszechnienie druku oznaczało dla tych, którzy mogą chcieć kontrolować lub zniekształcać informacje. Wcześniej istniała jedna oficjalna prawda – jedna ortodoksja o rządzie lub religii – i zaakceptowałeś ją lub byłeś w tarapatach. Wraz z wzajemnie powiązanym rozprzestrzenianiem się druku i nowych teorii polityki i religii zmieniło się to na zawsze. Nie tylko gazetki, ale broszury, a nawet ballady, które krążyły po tawernach. O wiele więcej osób miało dostęp do o wiele więcej źródeł informacji. Jest to postrzegane jako coś pozytywnego, ale oznacza to, że ludzie musieli teraz wybierać, w co wierzyć, że zaoferowano im konkurencyjne wersje prawdy. To podatny grunt dla propagandystów – i dla szpiegów.

Dołączyłem dokumenty z archiwum Generalnego Inspektoratu ds. Kontroli i Badań, ponieważ chciałem, aby czytelnik miał takie samo doświadczenie - musiał dokonać takiego samego wyboru, co może być prawdą, lub jaka prawda może być ukryta wśród kłamstw.

P. – Na początku książki jest żywy opis oblężenia Colchester. Czy były jakieś konkretne zasoby, o których wspominałeś, pisząc o oblężeniu lub ogólnie o okresie określanym jako „druga wojna domowa”?

R: Prawdopodobnie powinienem być trochę głupkowaty jeśli chodzi o internet, ale jest on raczej genialny - szczególnie jeśli próbuje się odtworzyć atmosferę i historyczne szczegóły siedemnastowiecznej Wielkiej Brytanii siedząc na tarasie na Bałkanach. Zdjęcia i mapy oraz źródła tekstowe. Jeśli chodzi o sceny z Doncaster/Pontefract, w tym najazd rojalistów i śmierć w sercu tajemnicy, znalazłem doskonałą historię Pontefract napisaną zaledwie sto lat później.

Udało mi się połączyć kilka szczegółowych relacji z kluczowych wydarzeń z niektórymi podstawowymi źródłami, które dają szczególny sens nie tylko tego, co się dzieje, ale także tego, jak ludzie mówili i myśleli.

P. – Tajemnica otaczająca śmierć posła i lewicowca Thomasa Rainsborougha jest kluczowym wątkiem powieści. Co szczególnie interesowało Cię w Rainsborough podczas badania tego elementu fabuły? Czy twoja opinia o nim w ogóle się rozwinęła podczas twoich badań?

R: Myślę, że tak. Zaczął jako obiecujący wątek fabularny: we wczesnym czytaniu zawsze szukam prawdziwych momentów tajemnicy, więc niewyjaśnione zabójstwo Rainsborougha od razu pociągnęło - dramat jego śmierci, pociętej na ulicy w dziwnych okolicznościach i zamieszanie który zaczął go otaczać, gdy ludzie zaczęli przyglądać się szczegółom. (Rozwiązanie, które proponuję na końcu książki, wydaje się pasować do wszystkich faktów, o których więcej nie mogę się ubiegać.)

Potem zacząłem dowiadywać się o nim więcej: z pewnością postać kontrowersyjna i być może trochę brutalna, kiedy został przeniesiony do marynarki, a jego załoga zbuntowała się. Jednocześnie był ikoną lewellerów – jego pogrzeb, tysiące maszerujących mężczyzn, był masową publiczną demonstracją lojalności – a zatem znacznego potencjalnego zagrożenia dla władz.

To wszystko podsycało tajemnicę jego śmierci. Potem czytasz jego przemówienia w debatach Putneya i jest to najwspanialsza oratorium wolności. „Naprawdę uważam, że najbiedniejszy człowiek, który jest w Anglii, ma życie, jako największy i dlatego naprawdę, Panie, myślę, że to jasne, że każdy człowiek, który ma żyć pod rządami, powinien najpierw za własną zgodą. podporządkować się temu rządowi”. To było rewolucyjne i cudowne. Nic dziwnego, że się go bali.


Michael Fassbender jako Thomas Rainsborough w Channel 4 Diabelska dziwka (2012).

S: Narracja przeskakuje między wieloma różnymi punktami widzenia, a także zawiera podstawowe źródła, które pomagają rozwijać fabułę. W jakim stopniu tworzysz mapę swojej historii przed rozpoczęciem pisania?

R: Nigdy tak bardzo, jak bym chciał. Z jakiegoś powodu zawsze zaczynam od silnego pomysłu na otwarcie i całkiem mocnego pomysłu na zakończenie, a nie od pomysłu, jak je połączyć. Kiedy mamy bogatą mieszankę postaci, różne wątki fabuły i oczywiście ramy wydarzeń historycznych, dopasowanie ich do siebie jest trochę bolesne i zwykle kończę z jakimś wizualnym planem - prawie dosłownie mapą pokazującą jak łączą się różne osoby i wydarzenia.

Może istnieć trudna równowaga między pragnieniem, aby postacie i ich historie rozwijały się naturalnie, a chęcią uchwycenia bogactwa współczesnego świata i chęcią, aby historia toczyła się z ekscytacją i energią.

Brzmi strasznie wyrafinowanie, ale zawsze jest chwila, kiedy zdaję sobie sprawę, że umieściłem Olivera Cromwella w Londynie, kiedy historia wie, że był w Irlandii, albo potrzebuję postaci, by przejechać z Edynburga do Yorku w jakieś dwadzieścia minut, a potem muszę jechać za rogiem i cicho płakać nad daremnością tego wszystkiego.

S: Pracowałeś w wielu departamentach rządowych, w tym w Ministerstwie Obrony. W jaki sposób twoja kariera pomogła lub wpłynęła na twoje pisanie powieści historycznych?

R: Myślę, że dało mi to poczucie, co może się dziać za kulisami, za polityką, za historią, którą wydaje nam się, że znamy: banalną, ale też zaskakującą, niezwykłą, ale też głęboko niejednoznaczną. Chciałem, aby powieści Rekwizytora Generalnego były rodzajem uczczenia niedocenianych urzędników, którzy przez wieki utrzymywali kraj stabilny, ale w miarę rozwoju powieści zawsze wydaje się, że niedoceniani urzędnicy są niekompetentnymi, łobuzami lub zdrajcami.

S: W którym stuleciu będzie osadzona twoja następna powieść?

R: Pająk Sarajewa Akcja rozgrywa się w ostatnich szalonych tygodniach lata 1914 roku, zanim świat pogrążył się w wojnie. W Europie pogrążonej w kryzysie stary człowiek z Whitehall wysyła czterech młodych agentów na cały kontynent z misją, której sami nie do końca rozumieją. Staruszek ryzykuje życiem - z własną tajną organizacją - w ostatniej próbie przygotowania Wielkiej Brytanii do wojny, o której wie, że nadchodzi. Historie czterech agentów zbiegają się w Sarajewie, 28 czerwca i jednym z punktów zwrotnych historii.

Robert Wilton jest pisarzem, dyplomatą, tłumaczem poezji i współzałożycielem organizacji charytatywnej The Ideas Partnership. Spośród nagrodzonych powieści Comptrollerate General, Treason's Tide, Traitor's Field i The Spider of Sarajevo są dostępne jako prawdziwe książki i w wersji elektronicznej (śledź @ComptrollerGen). Dzieli swój czas między Kornwalię i Bałkany.

Dziękuję Robertowi za poświęcenie czasu na odpowiedzi na moje pytania oraz Corinnie Zifko i Alison Davies z Atlantic Books.


Robert Wilton Burton

(Strona 1)
W pobliżu tego miejsca stał kiedyś „czteropiętrowy domek”, dom Roberta Wiltona Burtona. Parterowy dom z szeroką werandą i wykuszem Burton zbudował go w 1885 roku z dochodów ze sprzedaży czterech pięter magazynom dla dzieci. Urodzony w Camden County w stanie Georgia, Burton dorastał w Lafayette w stanie Alabama, gdzie zaczął pisać artykuły dla gazety na różne tematy. Na początku lat 70. XIX wieku wraz z bratem otworzył księgarnię w Opelika w stanie Alabama. W 1878 roku na prośbę Kolegium Rolniczo-Mechanicznego w Alabamie Burton otworzył pierwszą księgarnię w Auburn. Wkrótce stał się znany jako „Coffee House of the College City”.

(Strona 2)
Burton napisał wiele lokalnych kolorowych opowiadań dla krajowych magazynów i gazet. Wiele z jego najlepszych opowieści, w dialekcie murzyńskim, przedstawia „Marengo Jake” Mitchella, byłego niewolnika w Auburn, znanego ze swoich wysokich opowieści. W 1991 roku te historie zostały opublikowane jako De Remnant Prawda. Aktywny prezbiterianin, Burton pełnił również funkcję sekretarza Miejskiej Rady Edukacji, kuratora szkół hrabstwa, sekretarza rady miejskiej i sekretarza rady powierniczej kolegium. Jego księgarnia została sprzedana w 1968 roku, a dom rozebrano w 1993 roku.

Wzniesiony w 1999 roku przez Auburn Heritage Association i Historyczną Komisję Chattahoochee.

Znacznik historyczny znajduje się na tych listach tematów: Afroamerykanie i byki sztuki, listy, muzyka i edukacja byków. Znaczącym rokiem historycznym dla tego wpisu jest rok 1885.

Lokalizacja. 32° 36.403′ N, 85° 28.645′ W. Marker znajduje się w Auburn, Alabama, w hrabstwie Lee. Znacznik znajduje się na East Magnolia Avenue 0,1 mili na wschód od Burton Street, po lewej stronie podczas podróży na wschód. Dotknij, aby wyświetlić mapę. Marker znajduje się pod tym adresem pocztowym lub w jego pobliżu: 315 East Magnolia Avenue, Auburn AL 36830, Stany Zjednoczone Ameryki. Dotknij, aby uzyskać wskazówki.

Inne pobliskie znaczniki. Co najmniej 8 innych znaczników znajduje się w odległości spaceru od tego znacznika. Kaplica Założyciela Kościoła Metodystów Auburn (w odległości około 700 stóp, mierzona w linii prostej) Baughman-Honour-Stiles House (w odległości ok. 0,2 km) Ratusz (w odległości ok. 0,2 km) Auburn 1865

Zobacz także . . . Artykuł w Encyklopedii Alabamy o Robercie Wiltonie Burtonie. (Przesłane 15 czerwca 2014 r. przez Marka Hiltona z Montgomery w Alabamie.)


Robert Wilton - Historia

Robert Wilton, Agonia Rosji (1918) i Ostatnie dni Romanowów (1920) m.in. Rozdział 16.

Wilton był korespondentem Times of London w Petersburgu.

Peter Myers, 19 kwietnia 2001 Rozdział 16 Ostatnich dni Romanowów dodano 28 kwietnia 2017. Aktualizacja 21 września 2018.

Znajdujesz się pod adresem http://mailstar.net/wilton.html.

Robert Wilton, korespondent londyńskiego Timesa z Sankt Petersburga, dokumentuje, że rewolucja październikowa była rewolucją żydowską, kierowaną przez „pseudo żydów”, tj. Żydów, którzy wyrzekli się religii, z których wielu przybyło z Leninem z Europy Zachodniej lub z Ameryki z Trockim. Nawet religijni Żydzi bali się ich, okrucieństwo bolszewików wynikało z żydowskiej alienacji od rzeczy rosyjskich. Wilton mówi, że po niepowodzeniu asymilacji Żydów w Polsce i innych krajach, jedynym rozwiązaniem kwestii żydowskiej jest syjonizm.

Książka z 1920 r. jest tutaj przedstawiona jako pierwsza, ponieważ podaje stłumione fakty na temat tego, kto przewodził rewolucji bolszewickiej, książka z 1918 r. zawiera więcej materiału wyjaśniającego.

DODANO 28 kwietnia 2017: Rozdział 16 Ostatnich dni Romanowów, wymieniający Żydów kierujących wszystkimi partiami rewolucyjnymi, został pominięty w brytyjskich i amerykańskich wydaniach. Tutaj po raz pierwszy publikowane jest tłumaczenie z wydania francuskiego.

(1) Ostatnie dni Romanowów
(2) Rozdział 16 Ostatnich dni Romanowów, wymieniający Żydów kierujących wszystkimi partiami rewolucyjnymi
(3) Agonia Rosji autorstwa Roberta Wilton

(1) Ostatnie dni Romanowów, Robert Wilton, Londyn, Thornton Butterworth Limited, 1920.

Nie interesują nas głupoty, figuranci Sovnarkomu. Zajmujemy się wspaniałymi, choć złośliwymi osobistościami w

czerwony świat. Większość z nich jest wciąż nieznana poza szeregami zawodowych rewolucjonistów. Spora część ze stu Żydów, którzy przybyli z Niemiec z Leninem, i setek, którzy przybyli z Chicago, zasługuje na włączenie do tej galerii, ponieważ niewątpliwie mieli pod swoją kontrolą Rosję. Ich wyliczenie i opisanie wymagałoby niewielkiej objętości. Potrzebuję naszkicować tylko tych, którzy grają poczesne miejsce w dramacie Jekaterynburga. Najważniejszymi byli: Swierdłow, Safarow, Wojkow i Gołoszcheckin oraz naczelny morderca Jurowski. Inne zostaną przedstawione później.

Na liście współpasażerów Lenina figurują nazwiska Safarowa i Wojkowa. Obaj są bardzo potężnymi bolszewikami, zajmującymi wysokie stanowiska we władzach wykonawczych i policji. Swierdłow był niekoronowanym carem Sowietów. Jego autorytet był przez ponad rok wyższy niż Lenina czy nawet Trockiego.

Kiedy żydowscy mordercy i ich wspólnicy, niemiecko-madziarscy „Letowie”, uskrzydlili się przed natarciem Białych, więźniowie ci zostali wysłani do Permu w celu przyszłej utylizacji, podczas gdy oni sami pospieszyli na zachód, pomagając zrealizować piekielny plan żydowskiego diabła, Jankiela Swierdłowa - do eksterminacji „wszystkich Romanowów”. Inni już poprzedzili ich do Permu i tam projekt został w pełni zrealizowany. Morderstwo Romanowów w Permie miało miejsce dokładnie dwadzieścia cztery godziny po zamordowaniu rodziny w Jekaterynburgu.

Ale po co te wszystkie środki ostrożności? Jeśli ludziom tak bardzo zależy na ukaraniu swego zmarłego władcy, po co uciekać się do wszelkiego rodzaju podstępów, zarówno w dokonywaniu „egzekucji”, jak iw zapoznawaniu ludzi ze śmiercią ich „ciemiężcy”?

Odpowiedź jest prosta: Swierdłow i jego współpracownicy nie byli pewni ludzi. Powód tego jest równie prosty: to nie byli Rosjanie, to byli Żydzi. Oni

byli „internacjonalistami”, odrzucającymi wszelką narodowość, ale ukrywającymi się pod rosyjskimi nazwiskami. Rosjanie pośród nich byli naiwniakami lub manekinami. Krassin mógł przyjść, by oczyścić teren, ale Apfelbaum-Kamenev pojawił się do poważnej pracy. To, co wydarzyło się w Londynie w 1920 r., w skromny sposób można porównać z mechanizmem Czerwonych w samej Rosji.

Biorąc pod uwagę liczbę ludności, Żydzi stanowili jednego na dziesięciu spośród komisarzy rządzących bolszewicką Rosją, jest ich dziewięciu na dziesięciu - jeśli już, proporcja Żydów jest wciąż wyższa.

Ci ludzie bali się narodu rosyjskiego, bali się Romanowów, ponieważ byli Rosjanami, bali się Mikołaja Romanowa, ponieważ był rosyjskim carem, a kiedy nie dał się uwieść swojej lojalności wobec swojego narodu i aliantów, postanowili, że powinien umrzeć - on i wszyscy Romanowowie. To postanowienie zostało zrealizowane, gdy natarcie sił antybolszewickich dało uzasadnioną nadzieję na wyrafinowanie zbrodni i uniknięcie sprawiedliwej kary. A co do konieczności śmierci byłego cara, rządzona przez Żydów Moskwa była tak zdecydowana, że ​​na cały miesiąc przed morderstwem utrzymywał się raport, że Mikołaj II nie żyje.

Niemcy wiedzieli, co robią, wysyłając sforę Lenina Żydów do Rosji. Wybrali ich jako agentów zniszczenia. Czemu? Ponieważ Żydzi nie byli Rosjanami i dla nich zniszczenie Rosji miało charakter biznesowy, rewolucyjny lub finansowy. Cały zapis bolszewizmu w Rosji jest niezatarty pod wrażeniem inwazji obcych. Morderstwo cara, celowo zaplanowane przez Żyda Swierdłowa (który przybył do Rosji jako płatny agent Niemiec) i dokonane przez Żydów Gołosczekina, Syromołotowa, Safarowa, Wojkowa i Jukowskiego, nie jest czynem narodu rosyjskiego, ale tego wrogiego najeźdźcy.

Dominację żydowską w Rosji popierają niektórzy Rosjanie: „mieszczanin” Ulianow, pseudonim Lenin, „szlachetny” Cziczerin, „dysydent” Bonch-Bruevich. Wszystkie są tylko parawanami lub atrapami, za którymi Swierdłowowie i tysiąc jeden Żydów z Sovdepi kontynuują swoje dzieło zniszczenia, niszcząc i plądrując Rosję, odwołując się do ignorancji ludu pracującego, teraz używają swoich naiwniaków do założenia nowego tyrania gorsza niż jakakolwiek znana światu.

Sowiecka konsekracja poświęciła trzech bohaterów, którym wzniesiono pomniki: Karolowi Marksowi, Judaszowi Iskariocie i Lwu Tołstojowi, trzem imionom związanym z rewolucją, apostazją i anarchizmem, z których dwa to Żydzi.

Kiedy Żyd Kanegisser zamordował Żyda Uritsky'ego, Sowieci ogłosili terror w całym kraju. Rzeki rosyjskiej krwi musiały zetrzeć plamę spowodowaną przez Żyda, który odważył się sprzeciwić żydowskim władcom nieszczęśliwej Rosji.

Sprowadzenie cara lub carewicza do Moskwy wiązałoby się z ryzykiem. Żydzi byli przerażeni, telegramy odkryte w Jekaterynburgu pokazują, że nie ufali żadnemu z Rosjan w ich pracy. Dlatego Romanowowie pozostali w Jekaterynburgu.

Jesienią 1915 r. zebrali się w Wiedniu przedstawiciele Sztabów Generalnych Niemiec i Austrii, aby przedyskutować plan promocji ruchu rewolucyjnego w Rosji. Wtedy właśnie zostały nakreślone wszystkie zarysy „rosyjskiej” rewolucji, to właśnie na tym spotkaniu wybrano głównych aktorów czerwonej tragedii: Leninów i Swierdłowów oraz zastępy żydowskich niszczycieli, którzy spędzili przerwę między ich zaangażowanie i ich pojawienie się na rosyjskiej scenie w zaciszu szwajcarskich kurortów, studiując i ćwicząc swoje partie.

Pieniądze, które sfinansowały „rosyjską” rewolucję, były pieniędzmi niemieckimi i – mówię to na podstawie najsilniejszych dowodów, które mogą być potwierdzone w niemieckich tajnych archiwach – JANKEL Swierdłow otrzymywał od Niemców pensję do 7 listopada 1917 r., kiedy to został Czerwonym Car Wszechruski miał do dyspozycji niewyobrażalne łupy.

(2) Rozdział 16 Ostatnich dni Romanowów, wymieniający Żydów kierujących wszystkimi partiami rewolucyjnymi

Przetłumaczone z wydania francuskiego przez Nathela.

To pierwsze tłumaczenie na język angielski.

UWAGA TŁUMACZA: Zostawiłem nazwę w ich francuskim stylu (np. Swierdlof dla Swierdłowa), ponieważ nie znam rosyjskiego.

Udowodniono, że sowiet jekaterynburski nie wiedział, co robią rzeźnicy: Yourowski, Golochtchekine — agenci Swierdłofa — i ich współpracownicy Wołkof, Safarof i Syromołot z rosyjskiego „prezydenta” Biełoborodofa działali z rozkazu Golochtczekina.

Przytoczyłem nazwiska członków sowietu jekateryneburskiego (s. 103). Z pozoru większość to Rosjanie i wbrew zasadom sowieckim tak naprawdę była to większość rosyjska. Mieszkańcy Uralu nie tolerowaliby organizacji otwarcie żydowskiej. Ale, jak wiemy, że sowiecki nigdy nie był niczym innym, jak tylko fikcją, władza pozostała w rękach Swierdlofa.

Pliki zawierają bardzo dokładną dokumentację działań osób wymienionych powyżej. Zorganizowali prawdziwą manufakturę fałszerstw, zawiązując tzw. spiski w celu zorganizowania ucieczki cara. Możemy znaleźć projekty listów rzekomo wymienianych między Mikołajem a Białymi Oficerami itp.

Korespondenci amerykańskich gazet, którzy przybyli do Jekateryneburga w celu „śledzenia” opowiadali fantastyczne historie, opowiadane przez czerwonych agentów, dotyczące samolotów, które w tajemniczy sposób przybyły na ratunek carowi, lub służących, którzy weszli do domu Ipatiefa, aby ułatwić ucieczkę.

Sowiecka prasa moskiewska dała sygnał do całej tej kampanii kłamstw 4 maja 1918, opisując spisek Białych w celu uwolnienia cara, dodając, że wszystkie obawy były bezużyteczne, ponieważ Rada Uralska dbała o ochronę cara. (Patrz koniec tego rozdziału.)

Rozmowy między „prezydencją” sowietu uralskiego a wodzem w Moskwie odbywały się czasem za pośrednictwem bezpośredniego drutu. Przeszukanie policji w biurze telegraficznym dało kilku nieoczekiwanym rezultatom. Albo przez zaniedbanie, albo przez interwencję antybolszewickich pracowników, akta powiększyły się o cenne dokumenty. Oto jedno: Sverdlof przemawia z jednej strony, Beloborodof z drugiej.

Swierdlof. _ Co nowego u Ciebie?

Beloborodof. Sytuacja na froncie jest lepsza niż nam się wczoraj wydawało, wiadomo, że nieprzyjaciel, po oczyszczeniu wszystkich innych sektorów, koncentruje wszystkie swoje siły na Jekaterynburgu.

Swierdlof. _ Czy będziesz w stanie wytrzymać długo?

Beloborodof._ Trudno powiedzieć. Dokładamy wszelkich starań, aby utrzymać naszą pozycję. Ewakuowano wszystko, co nie było absolutnie konieczne. Wczoraj wyszedł posłaniec ze wszystkimi interesującymi Cię dokumentami. Niech decyzja C.C.E. być znanym i czy możemy poinformować ludzi za pomocą tekstu, który znasz?

Swierdlof. _ Na posiedzeniu prezydium C.C.E. 18 sierpnia postanowiono uznać decyzję uralskiego sowietu za normalną. Możesz opublikować swój tekst. Niezwłocznie przekażę dokładny tekst naszej publikacji.

Nie ma sensu jej powielać, ponieważ jest to tekst radia bolszewickiego opublikowany przez francuskie gazety 22 lipca, cytowany w tej książce (s. 102).

Czytelnik doceni charakter i treść tej rozmowy przez bezpośredni przewód. Zdarzyło się to oczywiście 19 lipca. Pamiętamy, że ludzie zostali „poinformowani” 20-go, kiedy Sverdlof udzielił pozwolenia na publikację. Widzimy to, dowódca Sverdlof...

Mam w rękach telegramy wymieniane przez władze żydowskie Uralu i Moskwy. Większość z nich jest zaszyfrowana i ma adres Gorbounofa, sekretarza Lenina, odpowiedzialnego za kodeks. Nie ujawniając treści tych komunikatów, mogę jedynie powiedzieć, że potwierdzają one w każdym punkcie historię zbrodni w Jekateryneburgu. Poza tym dokument, który nastąpi, jest wystarczająco jasny, wskazując, że egzekucja została podjęta już czwartego w Moskwie i przez osoby znane czytelnikowi.

Sverdlof wysyła rozkaz do swoich współpracowników, aby zgłosili sytuację i przysłali mu godną zaufania osobę, która otrzyma jego ustne instrukcje. Golochtchekine jest już w Moskwie. Już wzbudził obawy dotyczące gwardii rosyjskiej, która stała się sympatyczna dla Romanofa:

Moskwa: do prezydenta C.C.E. Sverdlof za Golochtchekine.

Syromolot już poszedł zorganizować sprawę zgodnie z instrukcjami Centrum. Zmartwienia są daremne. Avdeief zwolniony. Jego asystent Mochkine aresztowany. Yourovski zastępuje Avdeiefa. Inside Guard całkowicie odciążony i zastąpiony przez innych ludzi. 4558 Beloborodof. _ 4, VII

Syromolotof przyniósł instrukcje Swierdlofa. Yourowski zabrał się do pracy natychmiast, czekając na powrót Golochtchekina. Rosjan zostali już zastąpieni przez madziarskich katów.

W Moskwie Swierdlof kontynuował swój związek z Mirbachem przez kilka dni. Ambasador Niemiec został zamordowany 7 lipca.

Autokracja Czerwona w czasie mordu Romana składała się wyłącznie z Żydów, z wyjątkiem Lenina, którego prawdziwe nazwisko brzmiało Władimir Oulianof, nobilitowany mieszczanin Simbirska. Tylko Rosjanin mógł mieć tak niszczycielską wyobraźnię, tylko Żydzi mogli zrealizować jego plan powszechnego przewrotu. Ale koncepcja Lenina nie miała innego celu niż utopijny, podczas gdy działania Semitów zmierzały do ​​celu rzeczywistego: przejęcia Rosji.

Czyniąc to, kontynuowali jedynie tradycję, chwilowo skompromitowaną przez wojnę, pośredników między Niemcami a Rosją. Pomimo dość powierzchownych różnic między Żydem burżuazyjnym a Żydem bolszewickim, plan realizowany przez Swierdlofa w porozumieniu z Kaiser State był dokładnie taki sam, jak plan między Republikańskimi Niemcami, ściśle związanymi z faktyczną czerwoną autokracją, ekonomiczną klęską świat, dając Niemcom możliwość spłaty długów, przy jednoczesnym wzmocnieniu ich kontroli nad Rosją. „Amerykanizm” Trockich, który był przed wszystkim innym niż „germanizm” Sverdlofów, stał się sojuszem po zbyt późnym odrzuceniu czerwonego reżimu przez rząd Wilsona.

Reakutesumy sowieckich urzędników państwowych, kończące rozdział II, pokazują udział 15 Niemców. Przedstawiciele ci, umiejętnie rozmieszczeni w różnych wydziałach - nie licząc wojska w Armii Czerwonej - gwarantowali doskonały kontakt, zawsze działając niezależnie od wydarzeń zewnętrznych.

To w KC partii bolszewickiej spoczywa władza, teraz jest jej skład w 1918 roku:

Bronstein (Trocki), Apfelbaum (Zinowiew), Lourie (Larine), Ouritski, Volodarski, Rosenfeldt (Kamenev), Smidovich, Sverdlof (Yankel), Nakhamkes (Steklof). ŻYDZI . 9

Oulianow (Lenin), Krylenko, Łunaczarski. ROSYJSKI . 3

W tej samej sytuacji znajdują się inne socjalistyczne partie „rosyjskie”. Oto ich komitety centralne: S.D. mienszewicy: 11 członków, wszyscy Żydzi Komuniści ludu: 6 członków, z czego 5 to Żydzi, 1 Rosjanin S.R. (po prawej), 15 członków, z czego 13 Żydów, 2 Rosjan (Kiereński – chyba że ma żydowskie pochodzenie – i Czajkowski) S.R. (po lewej) 12 członków, z czego 10 to Żydzi, 2 Rosyjski Komitet Anarchistów Moskwy, 5 członków z czego 4 Żydzi, 1 Rosyjska Partia Okręgu Polskiego, 12 członków wszyscy Żydzi, w tym Sbelson (Radek), Krakhmal Zagórski i Schwartz ( Goltza).

Partie te, tzw. opozycyjne, pracują mniej lub bardziej otwarcie z bolszewikami, blokując Rosjan. Of 61 individuals heading these parties, there were 6 Russians and 55 Jews . Whatever the label, a revolutionary government will Jewish.

Here the Revolutionary Council of the People: Oulianof, (Lenin), president, Russian Tchitcherine, Foreign Affairs, Russian Lounatcharski Public Education, Russian Djougachvili, Nationalities, Georgian Protian, Agriculture, Armenian Lourie (Larine), Economic Council, Jew Schlichter, Food Supplies, Jew Bronstein (Trotski), War and Navy, Jew Lander, State Control, Jew Kauffman, Public Land, Jew Schmidt, Labor, Jew E. Lilina (Knigissen), Public assistance, Jew Spitzberg, Religion (Cults), Jew Apfelbaum (Zinovief), Interior, Jew Avelt, Hygiene, Jew Isidore Goukovski, Finances, Jew Volodarski, Press, Jew Ouritski, elections, Jew I. Steinberg, Justice, Jew Fenigstein, Refugees, Jew Savitch and Zaslavski, his assistants, Jews. Of 22 Members, 3 Russians, 1 Georgian, 1 Armenian, 17 Jews.

Here is the Central Executive Committee:

Y. Sverdklof, president, Jew Avanessof, secretary, Armenian Bruno, Letton Breslau, Letton Babtchinski, Jew Boukharine, Russian Weinberg, Jew Gailiss, Jew Ganzburg, Jew Danichevski, Jew Starek, German Sachs, Jew Scheinmnn, Jew Erdling, Jew Landauer, Jew Linder, Jew Wolach, Czech Dimanstein, Jew: Encukidze, Georgian Ermenn, Jew Ioffe,Jew Karkhline, Jew Knigissen, Jew Rosenfeldt (Kamenef), Jew Apfelbaum (Zinovief), Jew Krylenko, Russian Krassikof, Jew Kapnik, Jew Kaoul, Letton Oulianof (Lenin), Russian Latsis, Jew Lander, Jew Lounatcharski, Russian Oeterson, Letton Peters, Letton Roudzoutas, Jew Rosine, Jew Smidovitch, Jew Stoutchka, Letton Smiltch, Jew Nakhamkes (Steklof), Jew Sosnovski, Jew Skrytnik, Jew Bronstein (Trotski), Jew Teodorovitch, Jew Terian, Armenian Ouritski, Jew Telechkine, Russian Feldmann, Jew Froumkine, Jew Souriupa, Ukrainian Tchavtchevadze, Georgian Scheikmann, Jew Rosental, Jew Achkinazi, Imeretrian Karakhane, Karaim Rose, Jew Sobelson (Radek) Jew Schlichter, Jew: Schikolini, Jew Chklianski, Jew Levine (Pravdine), Jew.

62 Members, 5 Russian, 6 Lettons, 2 Germans, 1 Czech, 2 Armenians, 2 Georgians, 1 Imeretian, 1 Karaim, 1 Ukrainian, 41 Jews .

Here now are the members of the Extraordinary Commission of Moscow :

Dzerjinski, president, Pole Peters, vice-president, Letton Chklovski, Jew Zeistine, Jew Razmirovitch, Jew Kronberg, Jew Khaikina, Jewess Karlson, Letton Schaumann, Letton Leontovitch, Jew Rivkine, Jew Antonof, Russian Delafabre, Jew Tsitkine, Jew Roskirovitch, Jew: G. Sverdlof (brother of the president), Jew Biesenski, Jew Blioumkine (murderer of Count Mirbach), Jew Alexandrovitch (accomplice of the preceding) Russian I. Model, Jew Routenberg, Jew Pines, Jew Sachs, Jew Jacob Goldine, Jew Galperstein, Jew Kniggisen, Jew Latzis, Letton, Daybol, Letton Suissoune, Armenian Devlkenen, Letton Liebert, Jew Vogel, German Zakiss, Letton Schillenkuss, Jew Janson, Letton Kheifiss, Jew

In all, 36 with 1 Pole , 1 German, 1 Armenian, 2 Russians, 8 Lettons, 23 Jews .

No need then to be surprised of the Jewish complicity in the murder of the Romanof family. The absence of such a complicity would have been astonishing.

(See pages 253, 269, 279 the innuendos of the king slayers concerning the various rumors that were spread: the Red autocracy new how to spread false news in order "to work" at ease. At pages 105 and 121 we saw how the Soviets themselves were fooled.).

(3) Russia's Agony by Robert Wilton , London, Edward Arnold, 1918.

For a proper examination of the situation in Russia under the Old Regime, and more particularly of the events that occurred during the Revolution, it becomes necessary to deal at some length with the position of the Jews. It had an intimate bearing upon all that happened in 1917.

Something like six millions of Jews inhabited the Russian empire at the beginning of the war. They were twice as numerous as the Germans, with whom they were largely associated in business. Their numbers had been enormously increased as the result of an evil act - the partition of Poland at the end of the eighteenth century . By this political blunder Russia strengthened the Brandenburg-Prussian realm, and saddled herself with the Polish and Jewish questions. Thereby she was destined to come, sooner or later, into direct collision with the Germans and to find herself handicapped in her struggle.

The ancestors of the Polish Jews had fled from Germany to escape persecution . But they brought with them a deep-rooted association with that country. During the centuries of abode in Teutonic lands they had evolved a specific language called Yiddish, a German jargon. They acted as a sort of advance guard of German penetration. In Poland they enjoyed a large measure of freedom.

All business was in their hands. They acted as agents to the great landlords. The urban population was - and remains - mostly Jewish . But Poles and Jews lived peacefully enough together. The Jews certainly had the best of the bargain they prospered, and were not ungrateful. They helped the Poles with money during the insurrections of 1831 and 1863.

Thirty years ago the Poles began to go into business for themselves. Competition arose. The landlords started agricultural associations to shake off the Jewish monopoly. A rift betokened itself, and has been growing ever since, - effectively discrediting Assimilationist theories, largely based upon the earlier and one-sided adjustment of Polish and Jewish interests.

Old Russia tried vainly to denationalize the Poles, and, obeying the dictates of self-preservation, to prevent the Jews from spreading eastward. This was the origin of the Pale.

No Jew was supposed to enjoy rights of residence, roughly speaking, east of the Dnieper. The Little Russians had become more or less inured to Jewish methods, and were left to bear the brunt of an ever-increasing Jewish element . For every Jewish boy and girl had to marry and produce a numerous progeny. Such was the Talmudic law. Unpermitted to hold lands and incapacitated for husbandry, the Jewish masses filled the towns and settlements, managing to eke out a miserable existence, living under the menace of pogroms , which exploited Gentiles were ready to perpetrate whenever the police gave the signal.

That the enforcement of the Pale system would lead to abuses was to be expected. Jews could not own land or reside outside specified settlements, even within the

The history of Polish politics during the past three decades does not enter within the scope of this book. In the author's opinion, based on long residence in Poland , it should afford convincing evidence of the utter failure of Assimilation or of any solution of the Jewish problem except Zionism .

Blady. The police were able to levy blackmail for all kinds of real or alleged infractions of this rule. Wealthier Jews could always evade it by means of bribery. Without this source of income the police could not, indeed, have made ends meet. Their pay and allowances were ludicrously insufficient. But with the help of the Jewish revenue they accumulated comfortable fortunes. Thus the police had an interest in the Jews so long as the Pale was maintained, and tolerated or prompted pogroms only when the okhrana judged them to be necessary. We shall see how this system of corruption gradually affected the whole Empire.

In addition to his inborn propensity for the accumulation of riches, the Jew living within the Pale was incited thereto by the degrading position of his impecunious co-religionary. The poorest peasant lived like a prince in comparison with the average Jew . A piece of herring, an onion, and a crust of bread formed the Jew's diet. Dirt, squalor, and privation were his destined portion. Besides, the pogroms affected rich and poor alike. Was it surprising that the Jew strove to escape from the Pale by fair means or foul, and that to him the lands east of the Dnieper seemed like a Canaan, a land flowing with milk and honey, where he might wax rich and live secure? But how could the moneyless Jew hope to reach it? The struggle to gain affluence was naturally intense. Only the craftiest and least scrupulous could hope to raise their heads above the seething mass of Jewish pauperdom.

Among this suffering multitude the devil of class-hatred raised a fearsome harvest. The teachings of Karl Marx, a German Jew, were here decocted in their quintessence and spread by migrants from the Pale into more favoured lands - into the heart of Russia, into England and far America. Like many a noisome malady that has come to afflict mankind from the Near and Farther East, the worst political poisons exuded from the Pale.

The rich and poor among the Jews were bound together by ties of religion and charity. The wealthier Israelites gave of their abundance to the less fortunate ones of their faith. But this bond was not a comprehensive one. Certain important elements repudiated it by severing all ties with Jewry. For apostasy was one of the manifold evils arising out of Jewish disabilities. The poorer Jew could also break open the door of his prison by passing stringent academic tests . Then he went into the cities, an isolated, needy adventurer, quickly losing his faith, dominated by thirst for vengeance , seeing in the most violent political creeds and methods an appeal to redress the wrongs of his people, and ready to implicate the bourgeois Jew and the Gentile in his feelings of class and political hatred.

Through the schools the Jew sought to satisfy his desire for freedom rather than a thirst for learning. University degrees gave certain rights and privileges, including the right to travel or reside anywhere in Russia. Every Jewish boy strove to enter a university . For this purpose he had to matriculate through a high school. The proportion of Jews admissable had to be limited, however, or they would have swamped the "gymnasia" within the Pale. Only the very cleverest Jewish boys could gain access to the State schools and eventually enter the university. And the proportion of Jewish undergraduates was also restricted. It represented more than double the Jewish to the Gentile population , but that did not satisfy Jewish appetites. Handicapped, the Jews yet managed to exceed the norm at the close of their studies, because they were more persistent and could endure greater privations than the poorest Russian student. An outcry was raised when the Ministry of Education insisted on refusing further admittance to Jewish undergraduates until the proportions had been readjusted.

Attempting to safeguard the Russians from the Jewish encroachment became more pronounced and desperate

as the tide of Hebrew invasion rose higher, and - I may add - as outcasts from Jewry developed revolutionary tendencies. The Jews were slowly but surely pervading all the lucrative professions : the Bar and medicine and to a lesser degree art and literature. They had small inclination for science or engineering. Commissions in the Army and Navy were barred to them. Commerce and industry could not appeal to the impecunious Jew. These lucrative branches were reserved for wealthy Hebrews, who, by payment of a certain Guild tax (amounting to about £100 per annum), could reside everywhere. In banking and industries the Jews became all-pervasive, as in the Press . They were confidants of Grand Dukes. The bureaucracy tried to restrain their irresistible sway by introducing senseless restrictions. For instance, a Jew could not be freely elected to boards of companies.

Numerous methods of evading the law of residence arose. Dentists' and chemists' assistants and certain artificers were granted partial exemptions. These callings were glutted with Jews. "Colleges" sprung up which did a profitable trade in "diplomas." The police readily winked at irregularities for a consideration. Petrograd was full of Jews who had no legal right of residence . They lived in suburban districts on payment of a "private tax" to the police, who watched over their interests paternally, and were disposed to molest only those Jews who had a right to reside there.

It becomes clear that the purpose for which the Pale and all the other anti-Jewish restrictions had been devised was mistaken and mischievous. It defeated itself. It led to the penetration of Russia by Hebrew elements of the most aggressive kind which had severed themselves from Jewry - had become pseudo-Jews - while it left the Jewish masses to suffer in congestion and misery. .

No instigation was necessary to provoke pogroms . They would have occurred oftener if the police had not interfered. The Little Russian, Lithuanian or Polish peasants, wrecked Jewish shops whenever Jewish "exploitation" assumed intensive forms . A similar phenomenon had been observed in Austria-Hungary, and recurrence in Russia since the Revolution puts an end to the fiction that the police alone were responsible. Indeed, the frequency of pogroms during 1917 was all the more remarkable because Revolutionary Russia was disposed to champion the Jews as a race that had been oppressed by the Old Regime.

Another point must be explained before I leave the Jewish question. When the Russian armies entered Poland at the beginning of the war many regiments from other parts of the Empire knew little or nothing about the Jews. The soldiers had a religious prejudice against them and also a certain contempt, because the Jews systematically evaded service in the ranks. Here they found enormous populations of Jews who were obsequious and omniscient . Jewish "factors" supplied them with anything for money, even drink. To ingratiate themselves with officers and men they would tell them - long anticipating official knowledge - of promotions and of impending transfers of units. As the Germans displayed by means of derisive placards hoisted over the trenches a similar knowledge of military secrets, the idea gained ground that the Jews were spying in the interests of Germany. "Telephone" wires discovered around Jewish houses confirmed this suspicion. It is interesting to note that the Jews had a habit of "wiring" their houses in order to evade some of the Talmudic laws of ritual and other observances. This simple explanation accounts for many of the cruelties to which Jews were unjustly subjected. Let me add that to my knowledge Jewish soldiers of the right sort performed many gallant deeds - worthy of their remote ancestors, the Maccabeans.

Subversion had been carried out by a handful of pseudo-Jew Extremists in the Soviet, but the Soviet was a

Afterwards their numbers increased largely, and although they studiously concealed their identity under assumed Russian or Polish names, it became known that the principal ones were: Nahamkez-Steklov, Apfelbaum-Zinoviev, Rosenfeldt-Kamenev, Goldmann-Gorev, Goldberg-Mekowski, Zederbaum-Martov,

party to the traitorous business. Most of the leaders - especially the pseudo-Jews - were a truculent pack, cowering behind the soldiery, intent upon realizing their revolutionary "ideals," but terrified by a possibility of failure and eventual reprisals. .

Himmer-Sukhanov, Krachman-Zagorski, Hollander-Mieshkowski, Lourier-Larin, Seffer-Bogdanov. Among the leaders of this gang - under Lenin - were: Trotsky, whose real name was Bronstein, and Feldmann, alias Chernov. He came to Russia in April, travelling from Switzerland and through Germany in a "sealed carriage" with Rebert Grimm, Mme Kolontay, etc., at a time when Austria, with Germany's approval, proposed "separate terms" to the Provisional Government. He had been amply provided with funds by a "wealthy lady" in Zurich. He "requisitioned" a ballet-dancer's villa opposite the fortress and preached the doctrines of Bolshevism. Having stirred up a revolt in July to defeat Kerensky's "offensive," he was permitted to go back into seclusion. It is said he went to Germany. He came back to carry out the final "victory" of Bolshevism with the aid of Bronstein-Trotsky, who had been a refugee after the troubles of 1905, when he had been Vice-President of the Labour Soviet. He had been expelled from France for anti-war agitation and before the revolution went to America. His detention at Halifax aroused the greatest fury in the Soviet against the British Government, and as "Minister for Foreign Affairs" in the Lenin "cabinet" he gave full vent to his feelings of revenge for his detention.

I was absent from Petrograd, having gone to the Front. My friends in the Capital afterwards related to me what had happened. One of them was at the Tauris Palace,

where the Soviet still had its headquarters. He related that the building was full of Jews - reporters and others - who were in terror of being captured by the partisans of the Bolshevik-Jews .

When General Polovtsov came to apprehend two of the Bolshevik ringleaders, he found Kerensky at their quarters, and from him received orders to leave them alone . When General Polovtsov proceeded to disarm the Red Guard, he was forbidden to do so by orders from Prince Lvov, "in compliance with the wishes of the Soviet."

Moreover, the Press, almost entirely in Jewish hands, had gone over to the Soviet , and Moderate organs that would not publish the Soviet proclamations glorifying spoilation and promoting Anarchy had been summarily "expropriated" on behalf of newly founded Socialist publications. The revolutionary pseudo-Jews were thus destroying Russia's hopes of a national revival and dragging the country into disaster. Yound and old, these zealots intensified revolutionary passions. Through the Press they already wielded enormous power and were capturing other channels of control, the Committees and the militia (police).

I called attention at the time to both these dangers. On April 8th I reported on the Soviet's plans "to bring about the defeat of the Russian armies and a dishonourable peace." Pacifist members of the House of Commons raised a great outcry, and M. Miliukov, who was attempting the impossible task of reconciling the Soviet's programme with sober dictates of Allied policy, indirectly supported the "Allied" pacifists. On March 26th I reported from Riga on the pernicious influence of Jewish Extremists. But this appeal to moderation was wilfully distorted by the Jewish Press. Facts cited by me on the best authority were "proved" to be non-existent, and a campaign of slander and intimidation followed. Later on M. Vinaver, the eminent Jewish Deputy, admitted in conversation with me that Nahamkez and his ilk were a greater danger to the Jews than to the Russians. I felt that I had done my duty in calling attention to the ominous feature of the situation, and refer to these incidents here simply to show how impossible it was then to speak the truth about Russia. The Soviet regime was far worse than the okhrana . I know that on one occasion, at least, the okhrana had contemplated my

expulsion for writing too freely about the Old Regime. Now, I was threatened with nothing less than murder . Under the dispensation of "freedom" applied by the Soviet, the truth had become unpalatable and dangerous in Petrograd and inacceptable in London.

Behind the veil thus dropped by the Soviet and its pseudo-Jewish supporters, British and French pacifists worked unremittingly for the success of the Soviet plan. The respective Governments encouraged Socialist deputations to come and "convert" the Russian Revolutionaries, who knew infinitely more about revolution than did these "innocents." It was even rumoured in Petrograd that Mr. Arthur Henderson would succeed Sir George Buchanan. The French experiment with M. Albert Thomas had not, however, proved a success. The Allies dealt with a proposal to hold an international congress in Stockhomlm, initiated by the Soviet in furtherance of its schemes. Oceans of ink were expended on this subject before the real motives of the Soviet were understood. Meanwhile some of the "missionaries" had themselves been "converted."

Another lamentable feature of the revolutionary period was the constant passage of Russian and pseudo-Jew revolutionaries from Allied countries. Every shipload that came from America, England or France gave trouble. The exiles would go straight from the train to the Field of Mars and "stir up" the revolutionary pot. Whether "martyrs of Tsarism" or merely German spies, they all considered themselves to be entitled to a share in the spoils, and had to be provided with "fat places" in the Food, Agrarian, and other Committees. To these shipments we owed the advent of Bronstein-Trotsky and other Bolsheviki.

From the early times of revolutionary activity there had been a "split" among the Jews, separating the bourgeois pseudo-Jew extremist. It assumed a marked character when the pseudo-Jews of the Soviet and their fellow-apostates in the Socialist ranks revealed themselves in their true anarchical colours. Some of the Bolshevist and Maximalist pseudo-Jews even "recanted" on realizing the consequences of their own doctrines, and dissociated themselves from Leninism.

Our successes in Palestine should enable the Allies to provide a solution for two great problems. The greater is the Jewish problem, which cannot be solved except by enabling the Jews to become once more a nation in Zion. The second one is the Armenian problem.

Feedback on Wilton's use of the term "pseudo Jews:

From: Gerald Goldberg [email protected]>

I came across this article of yours and wanted to make it clear to ALL Gentiles, that

All kinds of Jews have Right of Return to Israel, whether they are atheist, agnostic, perverted, pedophile, sodomite etc. The ONLY Jew who has no Right of Return to Israel, is one who has converted to Christianity.


Robert Wilton read history at Oxford and studied his MA in European History and Culture at the University of London. He has worked for the UK Ministry of Defence and in the Cabinet Office. He was Private Secretary to three Secretaries of State. He was advisor to the Prime Minister of Kosovo in the lead-up to the country's independence, and has now returned there as a senior international official. He moves between Prishtina, London and Cornwall.

His first book is a spy novel with an HNF background promoted as "O'Brian meets le Carré with a nod towards Jonathan Strange & Mr Norrell"


Robert Wilton

Robert Archibald Wilton (31 July 1868 – 18 or 19 January 1925) was a right-wing English journalist and an antisemite. He was a proponent of blood libel and claimed that execution of the Romanovs was a ritual murder by the Jews. Ώ]

Wilton, who was born in Cringleford, Norfolk, was the son of a British mining engineer employed in Russia. In 1889 he joined the European staff of the Nowy Jork Herald, remaining with that newspaper for fourteen years, and corresponding on both Russian and German affairs. He then took up an appointment as Czasy correspondent in St Petersburg, and became known as a keen observer of events in Russia during the last years of the Tsarist regime. After the Revolution, he moved to Siberia. Following the collapse of the Kolchak government, Wilton managed to escape from Russia and eventually arrived in Paris where, in 1920, he rejoined the New York Herald. In 1924 he joined the staff of a newly-founded newspaper, the Paris Times (which published in English). He died from cancer at the Hertford British Hospital in Paris early in 1925. ΐ]

Wilton served with the Russian army during the First World War, and was awarded the Cross of St George. Α]

He was the author of two books: Russia's Agony (published by Edward Arnold, London, 1918) and Ostatnie dni Romanowów (1920).


Wilton History, Family Crest & Coats of Arms

The present generation of the Wilton family is only the most recent to bear a name that dates back to the ancient Anglo-Saxon culture of Britain. Their name comes from having lived in one of the places called Wilton in Cumberland, Herefordshire, Norfolk, Somerset, Wiltshire, or the East and North Ridings of Yorkshire. Wilton, Wiltshire was originally called Ellandune. "This town, which derives its name from the river Wily, is of great antiquity, and is supposed by Baxter to have been the Caer-Guilo, or capital of the British prince, Caroilius, and subsequently a seat of the West Saxon kings. It was a place of importance for several centuries preceding the Norman Conquest, possessing an eminent religious establishment, and giving name to the county the town had also a mint. Wilton is stated by Camden and other writers to have been originally called Ellandune, and to have been the scene of a sanguinary battle fought between Egbert, king of the West Saxons, and Beorwolf, the Mercian king, in which the latter was defeated. " [1]

Zestaw 4 kubków do kawy i breloczków

$69.95 $48.95

Early Origins of the Wilton family

The surname Wilton was first found in Essex where they held a family seat at Snaresbrook. The Hundredorum Rolls of 1273 had two listings, both with early spellings of the family: Margery de Wiliton, Berkshire and Ralph de Wylyton, Wiltshire. [2]

Kirby's Quest noted "Simon de Wiltone, Somerset, 1 Edward III, [(registered during the first year's reign of King Edward III.)]". [3]

One of the first records of the family was William de Wilton (d. 1264), an early English judge "who had fines levied before him in 1247, acted as justice itinerant in 1248, 1249, and 1250, again in 1253, 1255, and 1259-61. He was probably chief justice of the king's bench. He can be traced in the execution of the functions of the office till November 1263. According to Rishanger, he was slain at the battle of Lewes on the king's side (14 May 1264). " [4]

Pakiet historii herbów i nazwisk

$24.95 $21.20

Early History of the Wilton family

This web page shows only a small excerpt of our Wilton research. Another 153 words (11 lines of text) covering the years 1150, 1211, 1296, 1454, 1239, 1373 and 1376 are included under the topic Early Wilton History in all our PDF Extended History products and printed products wherever possible.

Bluza z kapturem unisex z herbem

Wilton Spelling Variations

Until the dictionary, an invention of only the last few hundred years, the English language lacked any comprehensive system of spelling rules. Consequently, spelling variations in names are frequently found in early Anglo-Saxon and later Anglo-Norman documents. One person's name was often spelled several different ways over a lifetime. The recorded variations of Wilton include Wilton, Wiltone, Willton, Willtone and others.

Early Notables of the Wilton family (pre 1700)

Another 48 words (3 lines of text) are included under the topic Early Wilton Notables in all our PDF Extended History products and printed products wherever possible.

Wilton migration +

Niektórzy z pierwszych osadników tego nazwiska to:

Wilton Settlers in United States in the 17th Century
  • Francis Wilton who settled in Virginia in 1619
  • Francis Wilton, who arrived in Virginia in 1624-1625 [5]
  • David and Nicholas Wilton, who settled in Salem Massachusetts in 1630
  • Davis Wilton, who landed in Dorchester, Massachusetts in 1633 [5]
  • Joe Wilton, who settled in Virginia in 1635
  • . (Więcej informacji jest dostępnych we wszystkich naszych produktach PDF Extended History i produktach drukowanych, gdy tylko jest to możliwe.)
Wilton Settlers in United States in the 18th Century
  • John Wilton, who arrived in Virginia in 1702 [5]
  • Joseph Dacre Appleby Wilton, who landed in South Carolina in 1761 [5]
  • Samuel Wilton, who settled in New England in 1772

Wilton migration to Canada +

Niektórzy z pierwszych osadników tego nazwiska to:

Wilton Settlers in Canada in the 19th Century
  • Solomon Wilton was a fisherman of Burnt Island, Newfoundland in 1845 [6]
  • Mr. Joseph Wilton who was emigrating through Grosse Isle Quarantine Station, Quebec aboard the ship "General Hewitt" departing 22nd July 1847 from Bremen, Germany the ship arrived on 12th September 1847 but he died on board [7]

Wilton migration to Australia +

Emigracja do Australii nastąpiła po Pierwszej Flocie skazańców, kupców i wczesnych osadników. Pierwsi imigranci to:

Wilton Settlers in Australia in the 19th Century
  • Mr. Matthew Wilton, English convict who was convicted in Lancaster, Lancashire, England for 7 years, transported aboard the "Canada" on 23rd April 1819, arriving in New South Wales, Australia[8]
  • Nicholas Wilton, who arrived in Adelaide, Australia aboard the ship "Phoebe" in 1847 [9]
  • William Wilton, who arrived in Adelaide, Australia aboard the ship "Florentia" in 1849 [10]
  • Thomas Wilton, who arrived in Adelaide, Australia aboard the ship "Stebonheath" in 1849 [11]
  • Thomas Wilton, aged 21, who arrived in South Australia in 1849 aboard the ship "Samuel Boddington" [12]
  • . (Więcej informacji jest dostępnych we wszystkich naszych produktach PDF Extended History i produktach drukowanych, gdy tylko jest to możliwe.)

Wilton migration to New Zealand +

Emigracja do Nowej Zelandii poszła w ślady europejskich odkrywców, takich jak kapitan Cook (1769-1770): najpierw przybyli fokarze, wielorybnicy, misjonarze i handlarze. W 1838 r. Brytyjska Kompania Nowozelandzka zaczęła kupować ziemię od plemion Maorysów i sprzedawać ją osadnikom, a po traktacie z Waitangi w 1840 r. wiele brytyjskich rodzin wyruszyło w żmudną sześciomiesięczną podróż z Wielkiej Brytanii do Aotearoa, aby rozpocząć nowe życie. Pierwsi imigranci to:


Robert Wilton: How Archduke Franz Ferdinand almost lost me the plot

So, the writing’s coming along nicely. My intrepid English adventuress Flora Hathaway has reached the hunting lodge in eastern Germany, purloined the document case of the aide-de-camp of the Chief of the German General Staff, and secreted herself in her bedroom to skim through the vital papers. This is happening at least a week before the end of May 1914, to give time for the theft to be discovered, for Hathaway to be attacked during a hunt the next day, for her British military contact to retrieve the secrets, travel on to Constantinople, and make it back to Vienna in time for a mini-climax when all of the British agents are lured into a trap, this all still leaving us in good time to get to Sarajevo for 28 June 1914 and the sparking of the first world war. Much the most interesting of the secrets has come out of the Kaiser’s meeting with the Archduke Franz Ferdinand of Austria-Hungary, a meeting which we know from the historical record occurred in the Archduke’s residence at Konopischt on. [checks notes]… 26 May.

Which is too bloody late. The narrative can’t work as planned: the necessary chain of events is now impossible. My brilliantly constructed plot has just thundered into a damn great historical fact, plonked there inert and immobile, and has staggered back rubbing its head.

It’s always like this. Trying to weave an intricate espionage plot around Nelson’s pursuit of the French fleet back and forth across the Atlantic was a constant headache. Trying to do it around Cromwell’s rampaging between Scotland, Ireland and the occasional guest appearance at Westminster was closer to a nervous breakdown.

But hang on: why am I bothering? It’s fiction I’m writing. I’m making stuff up that’s the point. My pot-boiling mixture of world-worn spies, alluring-yet-ambiguous totty and an all-pervasive fog-based sense of menace is hardly Gibbon’s Decline and Fall. One of the many benefits of not being David Starkey is that I don’t have to care about all the tiresome factual stuff. Why can’t I get Cromwell back from his miracle at Dunbar in double-quick time? Give a bit of reinterpretation of the known chronology and I’m wittily deconstructing our use of the fragmentary historical record. Give him a motorbike and I’ve written a genre-busting historical/sci-fi sensation. Shakespeare distorted history to suit his own ends, etcetera.

And yet historical fiction readers are about as exacting a readership as ever ordered another bitter, re-lit their pipes and debated roundhead infantry tactics. Take the notorious obsessiveness of sci-fi enthusiasts, and add an actual factual record to obsess about. Readers of historical fiction tend to be serious readers of history too – in low-key local library talks I’ve heard high-powered debates on absolutism and reform in 17th-century Europe. They know their pikes from their pickelhauben, their mizzens from their mainbraces, and they’ll know me for a wrong’un if I put the Archduke Franz Ferdinand in a scene of great drama and plot significance when the archives show he was actually off for a weekend’s fishing.

And part of the fun of writing historical fiction is the challenge of weaving it into the framework of facts. If I wanted complete freedom of narrative and ideas I’d write books set on Mars. One of the reasons I’ve never really warmed to science fiction or fantasy is precisely because they seem so rootless. History is my way into the world, and as much as possible I want to be loyal to its truths. I want to be filling in the gaps in the historical record, not driving a motorbike and sidecar through it. I want readers to check my books against the facts, and to find it hard to spot where the fiction begins. The strength of Frederick Forsyth’s (earlier) books is the elusiveness of the join separating what was then recent history (French Army plotting against De Gaulle Nazis surviving the war) and what he was making up. Part of the brilliance of George MacDonald Fraser – with his found memoirs and extensive footnotes – is how Flashman seems to inhabit so comfortably historical events that have been minutely studied – how, for example, his fictional activities answer one of the longstanding factual mysteries about the battle of the Little Bighorn.

The appeal of historical fiction is arguably that the reader feels it could be historical fact. All fiction aspires to be somehow truthful – to how humans behave and interact perhaps to topography, or to a political reality. Historical fiction just has a whole lot more stuff to be truthful to. That means mentalities as much as dates and uniforms. Funnily enough, I think I’d feel less uncomfortable putting Cromwell on a scooter than I would making him agonise over the atrocities he committed at Drogheda.

Authors are loyal to their periods – to their truths – and I suspect all would like to feel that they’re contributing to a wider interest in them (Walter Scott pretty much invented historical Scotland). That means sticking to the facts as much as possible. It also, I think, means an aspiration to inform. Hilary Mantel’s vivid imagining of a real historical life fuelled interest in that other Cromwell and his world. One of the reasons I admire the Rome novels of MC Scott is her depiction of legionary life – including the stereotype-busting fact that homosexuality was commonplace. Somewhere on the spectrum is Truman Capote’s In Cold Blood, a “non-fiction” book telling a true story but with embellishments and inventions to give emotional power to the narrative. So perhaps is Art Spiegelman’s Maus, presenting a version of his family’s experiences of the Holocaust in a graphic novel of cats and mice.

In the end, stories are how as humans we come to terms with our existence how we hear and repeat the echoes, how we explain and how we endure. If we can keep historical fictions in books and not politics, perhaps they’re a healthy way of exploring and addressing our collective past. At the heart of my novel, The Spider of Sarajevo, set in the weeks leading to the first world war, is a series of converging narratives that are fictional, and probably a tad melodramatic. But through them I hope that the reader gets a vivid and accurate experience of the madness of that summer, of the accumulated ignorance and arrogance that brought catastrophe. And perhaps – just perhaps – it’s easier to give this understanding of a moment of historical reality through a historical fiction. Even though the Archduke Franz Ferdinand is still a considerable inconvenience.


Obejrzyj wideo: ROBERT WILTON 1A. PARTE. Conocedor de los principes emplumados, orígenes y trayectoria. (Czerwiec 2022).


Uwagi:

  1. Ap Owen

    Post skłonił mnie do myślenia * zostawiłem do myślenia * ...

  2. Emery

    Myślę, że dojdziesz do właściwej decyzji. Nie rozpaczaj.

  3. Zujora

    Myślę, że to kłamstwo.

  4. Kigasida

    znaleziono analogi?



Napisać wiadomość